Rząd chce ograniczyć wynagrodzenia medyków z NFZ. Limit obejmie również kontrakty B2B

Szpital Południowy w Warszawie – limit wynagrodzeń lekarzy finansowanych przez NFZ

Rząd przyjął projekt, który ma zasadniczo zmienić sposób wynagradzania medyków pracujących przy świadczeniach finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Nowe przepisy mają wprowadzić limit wynagrodzeń medyków finansowanych przez NFZ, ograniczyć łączny czas ich pracy, objąć kontrolą kontrakty B2B i uniemożliwić ustalanie wynagrodzenia jako procentu wartości kontraktu placówki z Funduszem.

Najwyższy przewidziany pułap to 76 896 zł brutto miesięcznie przy pracy odpowiadającej dwóm pełnym etatom. Przy jednym etacie podstawowy limit wyniesie 38 448 zł. W przypadku dodatkowych funkcji kierowniczych albo świadczeń wymagających szczególnych umiejętności możliwe będzie podwyższenie wynagrodzenia – według założeń resortu nawet do 57 672 zł przy jednym etacie.

Regulacje mają obejmować nie tylko publiczne szpitale. Będą dotyczyć także prywatnych podmiotów realizujących świadczenia na podstawie umowy z NFZ oraz osób pracujących na kontraktach cywilnoprawnych i B2B. Nie oznacza to jednak ustawowego ograniczenia zarobków lekarza w całej jego działalności zawodowej – limit dotyczy pieniędzy otrzymywanych za świadczenia objęte finansowaniem NFZ.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy w ochronie zdrowia zdarzają się wynagrodzenia trudne do uzasadnienia. Takie przypadki zostały udokumentowane. Znacznie ważniejsze jest to, czy sztywniejsze reguły pozwolą odzyskać część publicznych pieniędzy na leczenie pacjentów, nie powodując jednocześnie odpływu najbardziej poszukiwanych specjalistów do sektora wyłącznie prywatnego.

Rząd przyjął projekt

Rada Ministrów przyjęła pakiet pięciu projektów dotyczących ochrony zdrowia. Jednym z jego najważniejszych elementów są nowe zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego wykonującego świadczenia finansowane przez NFZ.

Projekt musi teraz przejść procedurę parlamentarną, a następnie trafić do prezydenta. Dopiero po uchwaleniu i podpisaniu stanie się obowiązującym prawem.

Według deklaracji Ministerstwa Zdrowia przepisy miałyby zacząć obowiązywać miesiąc po ich ogłoszeniu. Nowe umowy zawierane po wejściu ustawy w życie musiałyby od razu respektować limity, natomiast placówki dostałyby sześć miesięcy na dostosowanie już istniejących kontraktów.

Jak mają działać limity?

Punktem odniesienia ma być minimalne wynagrodzenie za pracę, które w 2026 roku wynosi 4806 zł brutto.

Przy pracy odpowiadającej jednemu pełnemu etatowi podstawowe maksymalne miesięczne wynagrodzenie finansowane przez NFZ ma wynosić ośmiokrotność płacy minimalnej, czyli 38 448 zł brutto.

Projekt przewiduje możliwość przekroczenia podstawowego limitu w sytuacji, gdy pracownik medyczny wykonuje dodatkowe odpowiedzialne zadania – przykładowo kieruje oddziałem – albo udziela świadczeń wymagających szczególnych umiejętności lub wiążących się z ponadstandardowym obciążeniem. Ministerstwo wskazywało m.in. na procedury wysokospecjalistyczne. W takim przypadku przy jednym etacie możliwe ma być osiągnięcie 12-krotności płacy minimalnej, czyli 57 672 zł brutto.

Bezwzględny miesięczny limit ma natomiast odpowiadać 16-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 76 896 zł brutto. Jednocześnie maksymalny łączny wymiar pracy w podmiotach realizujących świadczenia finansowane przez NFZ ma odpowiadać dwóm pełnym etatom.

W praktyce oznacza to, że lekarz pracujący w dwóch placówkach publicznego systemu mógłby nadal osiągać wynagrodzenie przekraczające 70 tys. zł miesięcznie – około 900 tys. zł w skali roku – ale nie wielomilionowe kwoty finansowane ze świadczeń NFZ.

B2B nie zniknie, ale nie będzie już sposobem na ominięcie limitu

Jednym z najważniejszych elementów projektu jest objęcie regulacją również umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B. Samozatrudnienie lekarza nie pozwoli więc automatycznie ominąć ograniczeń obowiązujących pracownika zatrudnionego na etacie.

W przypadku umów cywilnoprawnych maksymalna stawka godzinowa za świadczenia objęte umową z NFZ ma odpowiadać 1/20 minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie około 240 zł brutto za godzinę.

Stawka będzie mogła zostać podwyższona za dodatkowe obowiązki albo szczególnie wymagające świadczenia, ale takie zadania będą musiały zostać szczegółowo zapisane w umowie. Kontrakt ma zawierać także zakres wykonywanych zadań, stawkę oraz – przy umowach innych niż umowa o pracę – liczbę i harmonogram godzin.

Projekt zakłada również bezpośrednie związanie pracownika medycznego umową z placówką, w której faktycznie udziela świadczeń finansowanych przez NFZ. Ma to ograniczyć wykorzystywanie dodatkowych spółek, spółdzielni czy innych pośredników do konstruowania zatrudnienia.

Lekarz ma być rzeczywiście dostępny w miejscu, w którym jest zatrudniony

Zmiany dotyczą nie tylko pieniędzy. Rząd chce również ograniczyć zjawisko pracy jednego medyka w bardzo wielu placówkach jednocześnie oraz sytuacje, w których raportowane harmonogramy są fizycznie niemożliwe do wykonania.

Łączny wymiar pracy u wszystkich świadczeniodawców realizujących usługi objęte kontraktem NFZ ma odpowiadać maksymalnie dwóm pełnym etatom. Resort przyjmuje przy tym model dwóch etatów jako maksymalnie 320 godzin miesięcznie.

W szpitalach i przyszpitalnej ambulatoryjnej opiece specjalistycznej zasadą ma być zatrudnienie w wymiarze co najmniej połowy etatu lub jego odpowiednika. Podjęcie pracy w drugim szpitalu objętym tymi zasadami będzie wymagało zgody pierwszego świadczeniodawcy.

Nowe reguły mają pozwolić NFZ dokładniej sprawdzać, gdzie i w jakich godzinach rzeczywiście pracuje dany medyk. Umowy oraz grafiki mają być znacznie bardziej szczegółowo raportowane.

Dyżury i brak specjalistów – projekt przewiduje bezpieczniki

Sztywne zastosowanie nowych limitów mogłoby szczególnie mocno uderzyć w szpitale powiatowe oraz specjalizacje, w których już obecnie występuje niedobór lekarzy. Projekt przewiduje więc wyjątki.

Ograniczenia dotyczące minimalnego wymiaru zatrudnienia i części reguł czasu pracy nie mają obowiązywać przy świadczeniach udzielanych w stanach nagłych w czasie dyżuru medycznego.

NFZ będzie również mógł czasowo zgodzić się na odstępstwo od części wymogów, jeżeli będzie to konieczne dla utrzymania dostępności leczenia – między innymi z powodu braku specjalistów w danej dziedzinie, konieczności wykonywania świadczeń wysokospecjalistycznych lub potrzeby zabezpieczenia dyżuru.

To istotny element projektu, ponieważ bez takiej możliwości administracyjny limit mógłby w niektórych miejscach oznaczać nie oszczędność, lecz niemożność obsadzenia oddziału.

Warszawski Szpital Południowy stał się symbolem problemu

Jednym z wydarzeń, które uruchomiły publiczną debatę o wynagrodzeniach i czasie pracy lekarzy, była sprawa związana z warszawskim Szpitalem Południowym.

W czerwcu ujawniono oświadczenie majątkowe lekarza będącego jeszcze w trakcie specjalizacji, który pełnił również funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W 2025 roku wykazał on ponad 1,6 mln zł dochodu z działalności gospodarczej polegającej na świadczeniu usług medycznych.

Kwoty tej nie należy jednak w całości przypisywać Szpitalowi Południowemu. Lekarz informował również o pracy w innych warszawskich placówkach.

Sprawa doprowadziła do kontroli w placówce oraz interwencji Naczelnej Izby Lekarskiej. Stała się też argumentem w ogólnopolskiej dyskusji nie tylko o wysokości stawek, lecz również o tym, czy system NFZ potrafi skutecznie kontrolować faktyczny czas pracy osób finansowanych ze środków publicznych.

Nie tylko Szpital Południowy. Rząd mówi o „nadużyciach”

Premier Donald Tusk, uzasadniając potrzebę zmian, wskazywał również inne przypadki. Wymieniał lekarza ortopedę z Grójca, który według informacji przedstawionych przez rząd miał uzyskać 3,2 mln zł rocznego wynagrodzenia, oraz przypadek z Braniewa, gdzie z dokumentacji miało wynikać, że lekarz pracował nawet 72 godziny w ciągu jednej doby.

Takie sytuacje są skrajne i nie mogą być traktowane jako opis przeciętnych zarobków lekarzy w Polsce. Pokazują jednak słabość obecnego systemu kontroli oraz możliwość powstawania kontraktów, których wysokość lub raportowany czas pracy trudno pogodzić z rzeczywistym wykonywaniem świadczeń.

Naczelna Rada Lekarska: kominy płacowe tak, ale projekt może uderzyć w pacjentów

Naczelna Rada Lekarska nie neguje samego problemu skrajnych wynagrodzeń. W swoim stanowisku samorząd lekarski opowiedział się za większą przejrzystością umów oraz ograniczeniem rażących i niemożliwych do uzasadnienia dysproporcji płacowych.

Jednocześnie NRL zdecydowanie krytycznie oceniła zastosowane przez rząd narzędzia. Zdaniem lekarzy sztywne limity czasu pracy i wynagrodzeń mogą szczególnie mocno uderzyć w małe szpitale i placówki znajdujące się daleko od dużych ośrodków akademickich.

Samorząd wskazuje, że przy niedoborze specjalistów maksymalna stawka godzinowa może okazać się zbyt niska, aby zachęcić lekarza do przyjazdu na dyżur do szpitala powiatowego. Ostrzega również przed przesuwaniem części pracy do sektora całkowicie prywatnego i ograniczaniem liczby świadczeń wykonywanych w ramach NFZ.

NRL zwraca ponadto uwagę na różnicę między prostą poradą a skomplikowaną procedurą wysokospecjalistyczną oraz między pracą dzienną a nocnym dyżurem. Zdaniem samorządu jedna administracyjnie ustalona stawka maksymalna może nie odzwierciedlać rzeczywistej wartości i trudności pracy.

Dyrektorzy szpitali też chcą zmian, ale proponują bardziej elastyczny model

Co ciekawe, potrzeby uporządkowania wynagrodzeń nie kwestionują również przedstawiciele samych szpitali. Polska Federacja Szpitali proponowała m.in. stworzenie tabel maksymalnych wynagrodzeń, dokładną analizę jednego procenta najlepiej zarabiających lekarzy oraz kontrolę placówek, w których wydatki na wynagrodzenia przekraczają 70 proc. budżetu.

Federacja proponuje jednak również model RVU – wycenę pracy lekarza zależną od stopnia złożoności procedury, nakładu czasu, trudności oraz intensywności pracy. Takie rozwiązanie miałoby pozwolić odróżnić zwykłą godzinę pracy od wykonania skomplikowanego zabiegu wymagającego wysokich kwalifikacji i ponoszenia znacznie większej odpowiedzialności.

Prezes Federacji prof. Jarosław Fedorowski podkreślał przy okazji sprawy Szpitala Południowego, że pojedyncze przypadki skrajnych zarobków należy oddzielać od codziennej pracy tysięcy lekarzy. Jednocześnie oceniał, że system wynagradzania wymaga reformy i powinien mocniej uwzględniać rzeczywistą wartość wykonywanej pracy.

Pielęgniarki ostrzegają przed oszczędzaniem na personelu

Projekt posługuje się pojęciem pracowników medycznych, a więc jego znaczenie wykracza poza samych lekarzy. Ministerstwo w materiałach dotyczących zasad zatrudnienia wskazuje wprost także na pielęgniarki.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych w swoich ostatnich stanowiskach ostrzega przed traktowaniem wynagrodzeń i zatrudnienia pielęgniarek jako prostego źródła oszczędności dla zadłużonych placówek. Związek argumentuje, że ograniczenie obsad i presja na obniżanie wynagrodzeń mogą prowadzić do przeciążenia personelu i pogorszenia bezpieczeństwa pacjentów.

Nie jest to tożsame z formalną oceną wszystkich rozwiązań przyjętych przez rząd 22 września, ale pokazuje szerszy konflikt: państwo szuka sposobu na ograniczenie wzrostu kosztów osobowych, podczas gdy organizacje zawodowe wskazują, że w wielu miejscach podstawowym problemem pozostaje niedobór personelu, a nie jego nadmiar.

NFZ potrzebuje coraz większego wsparcia budżetu

Finansowy kontekst zmian jest istotny. Rząd wprost wskazuje, że jednym z celów projektu jest ograniczenie spirali płacowej i zwiększenie liczby świadczeń, które NFZ będzie w stanie sfinansować z dostępnych środków.

Jednocześnie wydatki publiczne na ochronę zdrowia szybko rosną. W projekcie budżetu na 2027 rok przewidziano na ten cel 274,1 mld zł, czyli o 26,3 mld zł więcej niż w 2026 roku. Sama dotacja budżetowa dla NFZ ma wynieść 41,5 mld zł – o 15,5 mld zł więcej niż rok wcześniej.

Pokazuje to skalę presji finansowej na system. Nie oznacza jednak, że ograniczenie wysokich kontraktów lekarzy samo w sobie rozwiąże problem finansowania NFZ.

Ile NFZ rzeczywiście zaoszczędzi? Tego jeszcze nie wiemy

To jeden z najważniejszych brakujących elementów debaty. Oficjalne materiały rządowe bardzo szczegółowo opisują mechanizm limitów, ale nie przedstawiają konkretnej kwoty, którą NFZ miałby dzięki samym ograniczeniom wynagrodzeń zaoszczędzić w skali roku.

Nie wiadomo więc jeszcze, jak duża część wydatków Funduszu przypada na kontrakty przekraczające proponowane limity i jak istotny będzie ich wpływ na finanse całego systemu.

Przykłady wynagrodzeń liczonych w milionach złotych działają na wyobraźnię, ale są przypadkami skrajnymi. Ocena ekonomicznego znaczenia ustawy wymaga danych pokazujących nie tylko rekordzistów, lecz całą strukturę wynagrodzeń w systemie.

Największe ryzyko: specjalista wybierze prywatny rynek

Projekt tworzy wyraźną granicę pomiędzy świadczeniami finansowanymi przez NFZ a działalnością czysto komercyjną. Ograniczenie wynagrodzenia dotyczy pierwszej grupy. Lekarz przyjmujący pacjentów wyłącznie prywatnie nie jest w tym zakresie związany tym samym limitem.

Z ekonomicznego punktu widzenia tworzy to ryzyko, że część najbardziej poszukiwanych specjalistów ograniczy pracę w publicznym systemie, jeżeli na rynku prywatnym będzie mogła uzyskać znacznie wyższe stawki. Właśnie przed takim scenariuszem ostrzega samorząd lekarski.

Z drugiej strony utrzymywanie systemu, w którym pojedyncza placówka może być zmuszona do zaakceptowania niemal dowolnej stawki tylko dlatego, że nie ma alternatywnego specjalisty, również prowadzi do coraz silniejszej presji na finanse NFZ.

Kluczowe będzie więc praktyczne stosowanie przewidzianych wyjątków. Jeżeli NFZ będzie szybko pozwalał na odstępstwa tam, gdzie rzeczywiście brakuje lekarzy albo trzeba utrzymać wysokospecjalistyczne świadczenie, limity mogą ograniczyć skrajności bez zamykania oddziałów. Jeżeli procedura okaże się sztywna i powolna, ryzyko pogorszenia dostępności będzie znacznie większe.

Nie chodzi tylko o to, ile zarabia lekarz

Debata o nowych przepisach łatwo może sprowadzić się do pytania, czy 40, 60 albo 70 tys. zł miesięcznie to „dużo”. Z punktu widzenia działania systemu jest to jednak pytanie drugorzędne.

Znacznie ważniejsze jest to, za co publiczny płatnik płaci, ile realnie godzin pracuje dana osoba, jak trudne świadczenia wykonuje oraz czy sposób wynagradzania zwiększa dostępność leczenia.

Lekarz wykonujący transplantacje, operacje neurochirurgiczne czy inne procedury wysokiego ryzyka nie może być traktowany tak samo jak osoba wykonująca znacznie prostsze świadczenia. Z drugiej strony publiczny system musi być w stanie zatrzymać sytuacje, w których wynagrodzenie rośnie automatycznie wraz z wyceną procedury albo dokumentacja wskazuje liczbę godzin niemożliwą do rzeczywistego przepracowania.

Czy to będzie koniec milionowych kontraktów?

Jeżeli ustawa zostanie uchwalona w obecnym kierunku i skutecznie wyegzekwowana, wielomilionowe roczne wynagrodzenia finansowane bezpośrednio ze świadczeń NFZ powinny stać się znacznie trudniejsze do skonstruowania. Dotyczyć to będzie zarówno etatów, jak i kontraktów B2B.

Nie oznacza to natomiast ograniczenia całkowitych dochodów lekarza ze wszystkich możliwych źródeł. Poza publicznym systemem nadal pozostaje rynek świadczeń komercyjnych.

Rząd próbuje więc rozwiązać dwa realne problemy jednocześnie: ograniczyć skrajne koszty wynagrodzeń ponoszone ze środków publicznych i uzyskać wiarygodne informacje o tym, gdzie oraz jak długo pracują medycy.

O powodzeniu reformy nie zdecyduje jednak sam zapis „76 896 zł”. Zdecyduje to, czy po jego wprowadzeniu szpital nadal znajdzie anestezjologa na nocny dyżur, kardiochirurga do skomplikowanej operacji i pediatrę do małego szpitala powiatowego. Oszczędność dla NFZ ma sens tylko wtedy, gdy nie zostanie później zapłacona przez pacjenta dłuższą kolejką albo koniecznością leczenia prywatnego.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *