UE zmienia ETS po naciskach Polski i Włoch. Większa rezerwa ma ograniczać skoki cen CO₂

Elektrownia Bełchatów widziana z lotu ptaka

Unia Europejska przygotowuje istotną zmianę jednego z najbardziej kontrowersyjnych elementów systemu handlu emisjami EU ETS. Ambasadorowie państw członkowskich uzgodnili 23 września stanowisko, zgodnie z którym nadmiarowe uprawnienia do emisji CO₂ zgromadzone w rezerwie stabilności rynkowej nie będą do końca 2030 roku automatycznie unieważniane. Zostaną zachowane jako bufor, który w przyszłości będzie można wykorzystać przy niedoborze uprawnień i gwałtownych wzrostach ich cen. To rozwiązanie, o które zabiegały między innymi Polska i Włochy. Nie oznacza jednak likwidacji ETS ani automatycznej obniżki rachunków za energię.

Decyzja zapadła na szczeblu ambasadorów państw Unii w ramach Coreperu. Uzgodnili oni mandat Rady do negocjacji z Parlamentem Europejskim dotyczących zmiany zasad działania Market Stability Reserve – rezerwy stabilności rynkowej, w skrócie MSR.

To właśnie ten mechanizm decyduje o tym, ile nadmiarowych uprawnień do emisji jest czasowo wycofywanych z aukcji, ile może później wrócić na rynek oraz jaka część zgromadzonej rezerwy jest bezpowrotnie likwidowana.

Zmiana może mieć szczególne znaczenie dla Polski. Nasz system elektroenergetyczny nadal w znacznie większym stopniu niż większość państw UE opiera się na paliwach kopalnych, przede wszystkim węglu. Tym samym koszt uprawnień do emisji CO₂ ma większy wpływ na koszt produkcji energii niż w państwach zdominowanych przez energetykę jądrową lub odnawialną.

Co dokładnie uzgodniły państwa UE?

Obecnie uprawnienia znajdujące się w rezerwie stabilności rynkowej powyżej poziomu 400 mln EUA (European Union Allowance) są automatycznie unieważniane. Jedno EUA daje prawo do emisji jednej tony dwutlenku węgla lub jej ekwiwalentu.

Unieważnienie oznacza definitywne usunięcie uprawnienia z systemu. Nie może ono już w przyszłości zostać sprzedane przedsiębiorstwu ani wykorzystane do zwiększenia podaży w sytuacji niedoboru.

Stanowisko przyjęte przez Radę zmienia właśnie ten element.

  • do końca 2030 roku żadne uprawnienia znajdujące się ponad obecnym limitem 400 mln w MSR nie miałyby być unieważniane;
  • pozostałyby w rezerwie jako dodatkowy bufor podaży;
  • od 1 stycznia 2031 roku mechanizm unieważniania miałby wrócić, ale dopiero po przekroczeniu 800 mln uprawnień w rezerwie;
  • w kolejnych latach próg 800 mln miałby stopniowo maleć, a dokładne zasady mają zostać określone w ramach szerszej reformy ETS.

Rada wybrała więc rozwiązanie pośrednie. Komisja Europejska proponowała wcześniej całkowite i bezterminowe zakończenie mechanizmu unieważniania nadmiarowych uprawnień. Państwa członkowskie zdecydowały, że nie chcą iść aż tak daleko.

Rezerwa nie oznacza, że dodatkowe uprawnienia od razu trafią na rynek

To bardzo ważne rozróżnienie. Przyjęta przez państwa propozycja nie oznacza nagłego zalania rynku dodatkowymi uprawnieniami ani automatycznego spadku ich ceny.

Market Stability Reserve nadal będzie usuwała część uprawnień z bieżących aukcji w sytuacji, gdy na rynku znajduje się ich zbyt dużo. Zmienia się przede wszystkim to, co dzieje się z uprawnieniami, które już znalazły się w rezerwie.

Według danych Komisji Europejskiej całkowita liczba uprawnień znajdujących się w obiegu wynosiła za 2025 rok ponad 1,023 mld EUA. W rezultacie od września 2026 do sierpnia 2027 roku prawie 190,5 mln uprawnień zostanie wycofanych z wolumenów aukcyjnych i umieszczonych w MSR.

Po zmianie takie uprawnienia nie musiałyby być później bezpowrotnie kasowane tylko dlatego, że rezerwa przekroczy określony limit. Mogłyby pozostać dostępne na przyszłość.

Po co w ogóle powstała rezerwa stabilności?

System ETS działa według stosunkowo prostej zasady: liczba uprawnień do emisji jest ograniczona, a przedsiębiorstwa objęte systemem muszą posiadać odpowiednią ich liczbę, aby rozliczyć swoje emisje.

Problem pojawił się po kryzysie finansowym z 2008 roku. Spadek produkcji przemysłowej i inne czynniki doprowadziły do powstania ogromnej nadwyżki uprawnień. Ich cena spadła, a tym samym osłabł ekonomiczny bodziec do inwestowania w technologie ograniczające emisje.

Dlatego utworzono Market Stability Reserve. Jeżeli uprawnień na rynku jest zbyt dużo, część zostaje wycofana z aukcji i trafia do rezerwy. Jeżeli zaczyna ich brakować, mechanizm może działać w przeciwnym kierunku i zwiększyć podaż.

Od 2023 roku działa również mechanizm trwałego unieważniania największych nadwyżek. Komisja wskazuje, że od jego uruchomienia skasowano już około 3,2 mld uprawnień.

Bruksela uznała teraz, że mechanizm wykonał swoje podstawowe zadanie, a w przyszłości większym problemem może stać się nie nadmiar, lecz niedobór uprawnień.

Parlament Europejski chce innego rozwiązania

Dzisiejsze stanowisko państw nie jest jeszcze ostatecznym prawem. Co więcej, Parlament Europejski przyjął 15 września wyraźnie inny model reformy.

WariantCo dzieje się z nadmiarem w MSR?
Obecne przepisyUprawnienia powyżej 400 mln są unieważniane
Komisja EuropejskaCałkowite zakończenie unieważniania i zachowywanie uprawnień w rezerwie
Parlament EuropejskiUnieważnianie pozostaje, ale od 1 lutego 2027 r. próg rośnie z 400 do 650 mln
Rada UEBrak unieważniania do końca 2030 r.; od 2031 r. unieważnianie dopiero powyżej 800 mln

Stanowisko Parlamentu zostało przyjęte stosunkiem 367 głosów za, 240 przeciw i 59 wstrzymujących się.

Europosłowie nie zgodzili się więc na proponowane przez Komisję całkowite zniesienie kasowania uprawnień. Uznali, że większa rezerwa jest potrzebna, ale jednocześnie system powinien zachować mechanizm trwałego usuwania bardzo dużych nadwyżek.

Sprawozdawca Parlamentu Pierfrancesco Maran argumentował, że przyjęty kompromis ma łączyć większą elastyczność rynku z utrzymaniem klimatycznej funkcji ETS.

Rada i Parlament rozpoczynają więc negocjacje z wyraźnie różnymi punktami wyjścia. Celem Rady jest zakończenie prac nad tym dossier jeszcze przed końcem 2026 roku.

Dlaczego Polska tak mocno interesuje się ceną EUA?

Znaczenie ETS dla poszczególnych państw bardzo mocno zależy od struktury ich energetyki.

Według danych Polskiego Funduszu Rozwoju w 2025 roku 51,1 proc. energii elektrycznej w Polsce nadal pochodziło z węgla. OZE odpowiadały za 31,4 proc. produkcji, a gaz za 14,3 proc.

Polska transformacja wyraźnie postępuje, ale elektrownie węglowe nadal mają zasadnicze znaczenie dla krajowego systemu. A właśnie one są szczególnie wrażliwe na ceny uprawnień do emisji.

Reuters podaje, że przeciętnie w Unii koszt ETS odpowiada za około 11 proc. rachunków za energię elektryczną europejskiego przemysłu. W krajach o wysokoemisyjnym miksie, takich jak Polska, udział ten jest jednak znacznie większy.

Skalę można pokazać na prostym przykładzie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że elektrownia spalająca węgiel kamienny przy sprawności 43 proc. emituje około 795 kg CO₂ na każdą wyprodukowaną MWh energii. Dla elektrowni na węgiel brunatny o sprawności 35 proc. jest to około 1039 kg CO₂/MWh. Przy cenie uprawnienia w okolicach 86 euro za tonę oznacza to orientacyjnie około 68 euro kosztu CO₂ na MWh energii z węgla kamiennego i około 89 euro/MWh w przypadku węgla brunatnego.

Czy decyzja może obniżyć ceny energii?

Może ograniczyć ryzyko przyszłych gwałtownych wzrostów kosztów, ale sama w sobie nie oznacza natychmiastowej obniżki cen energii.

Powód jest prosty: zachowane uprawnienia nadal znajdują się w rezerwie. Dopóki nie zostaną spełnione warunki pozwalające na ich uwolnienie, nie zwiększają bieżącej podaży na rynku.

Znaczenie reformy ujawni się przede wszystkim wtedy, gdy w kolejnych latach liczba dostępnych EUA zacznie szybko spadać, zapotrzebowanie pozostanie wysokie, a rynek zacznie obawiać się niedoboru.

Posiadanie większego zasobu w MSR oznacza wówczas, że Unia dysponuje znacznie większym buforem, z którego może zwiększyć podaż zamiast obserwować, jak ograniczona liczba uprawnień prowadzi do gwałtownego skoku ich ceny.

Może to również wpływać na oczekiwania uczestników rynku. Jeżeli firmy wiedzą, że w rezerwie znajduje się duża pula uprawnień zdolna w przyszłości wrócić na rynek, ryzyko skrajnej niedoborowości jest mniejsze.

ETS nie jest główną przyczyną obecnego wzrostu cen energii

System handlu emisjami rzeczywiście zwiększa koszt produkcji energii z paliw kopalnych, a w Polsce jego znaczenie jest szczególnie duże. Nie jest jednak głównym źródłem obecnego europejskiego kryzysu energetycznego.

Dzisiejsza fala wzrostów cen energii wynika przede wszystkim z sytuacji na światowych rynkach paliw – wojny na Bliskim Wschodzie, ograniczonych dostaw ropy i gazu, problemów z transportem przez cieśninę Ormuz oraz napiętej sytuacji na rynku produktów naftowych.

Reuters zwraca uwagę, że reforma ETS jest jednym z działań podejmowanych przez Unię w reakcji na wysokie i niestabilne ceny energii, ale same uprawnienia do CO₂ nie odpowiadają za zasadniczą część obecnego wzrostu.

Dzisiaj nie jesteśmy nawet blisko awaryjnego progu cenowego

W systemie istnieje już dodatkowy mechanizm ochrony przed ekstremalnymi wzrostami ceny EUA – niezależny od zwykłego działania Market Stability Reserve.

Komisja Europejska co miesiąc monitoruje warunki określone w art. 29a dyrektywy ETS. We wrześniu 2026 roku średnia cena uprawnień z poprzednich sześciu miesięcy wynosiła 75,99 euro, podczas gdy poziom konieczny do uruchomienia obecnego nadzwyczajnego mechanizmu wynosił aż 170,73 euro.

Pokazuje to, że dzisiejsza reforma nie jest reakcją na trwający właśnie niekontrolowany skok EUA. Ma przede wszystkim zapobiec problemowi, którego Komisja i państwa obawiają się w kolejnej dekadzie, kiedy całkowita pula dostępnych uprawnień będzie coraz mniejsza.

Polska od miesięcy domaga się głębszej reformy

Stanowisko przyjęte przez Radę wpisuje się w szersze postulaty przedstawiane przez polski rząd od początku 2026 roku.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie opowiedziało się w marcu za „głęboką reformą” ETS. Polska chce między innymi większej ochrony rynku przed spekulacjami, przedłużenia wsparcia dla przemysłu i ciepłownictwa oraz zwiększenia środków na modernizację gospodarki.

Z systemu ETS nie da się jednostronnie wyjść, ale można i trzeba go zmienić.

Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska

Dzisiejszy kompromis nie realizuje wszystkich polskich postulatów. Jest jednak zgodny z jednym z podstawowych kierunków forsowanych przez Warszawę: zwiększeniem stabilności rynku i ograniczeniem ryzyka gwałtownego wzrostu kosztów uprawnień.

To nie jest zmiana ETS2

Dzisiejsze stanowisko Rady dotyczy ETS1 – istniejącego już rynku obejmującego między innymi elektrownie, przemysł energochłonny, lotnictwo i transport morski.

ETS2 jest osobnym systemem dla paliw wykorzystywanych w budynkach, transporcie drogowym i części dodatkowych sektorów. Formalnie obowiązki będą ciążyły przede wszystkim na dostawcach paliw, choć koszt może pośrednio wpływać na ceny ogrzewania i transportu.

Pełne uruchomienie ETS2 przewidziano na 2028 rok, choć aukcje uprawnień mają rozpocząć się już w 2027 roku.

W czerwcu Rada i Parlament osiągnęły osobne wstępne porozumienie dotyczące stabilizacji właśnie tego rynku. W przypadku przekroczenia przez cenę CO₂ poziomu 45 euro za tonę w cenach z 2020 roku liczba uprawnień uwalnianych z rezerwy ma zostać podwojona z 20 do 40 mln. Przedłużono również funkcjonowanie rezerwy poza 2030 rok.

Dlaczego Parlament nie chce całkowicie zrezygnować z kasowania uprawnień?

Większa rezerwa ma oczywistą zaletę: daje możliwość zwiększenia podaży, gdy rynek staje się zbyt napięty.

Ma jednak również drugą stronę. Jeżeli uczestnicy rynku zaczną zakładać, że ogromna liczba zachowanych uprawnień może w przyszłości ponownie trafić do obiegu, może to osłabiać sygnał cenowy zachęcający przedsiębiorstwa do inwestowania w redukcję emisji.

To właśnie z tego powodu Parlament Europejski nie zaakceptował pierwotnej propozycji Komisji polegającej na całkowitym zakończeniu unieważniania. Europosłowie zgodzili się na znacznie większą rezerwę, ale chcą pozostawić górny limit 650 mln EUA.

Rada proponuje bardziej elastyczne rozwiązanie: czasowo żadnego kasowania, a następnie znacznie wyższy próg 800 mln.

To właśnie ta różnica będzie jednym z najważniejszych punktów negocjacji pomiędzy obiema instytucjami.

To dopiero pierwszy etap większej reformy ETS

Zmiana dotycząca rezerwy jest celowo ograniczona i ma zostać przeprowadzona szybko.

Komisja Europejska przedstawiła w lipcu znacznie szerszy projekt reformy całego systemu ETS. Obejmuje on między innymi kwestie konkurencyjności europejskiego przemysłu, bezpłatnych uprawnień, wsparcia inwestycji w dekarbonizację oraz przyszłego tempa ograniczania liczby dostępnych EUA.

Rada podkreśla, że dzisiejsza decyzja nie zmienia podstawowej konstrukcji rynku. Elektrownie i zakłady przemysłowe nadal będą musiały rozliczać emisje, całkowita pula uprawnień nadal będzie się zmniejszać, a CO₂ nadal będzie miało swoją rynkową cenę.

Co ta zmiana oznacza dla polskiego odbiorcy energii?

Najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi: jest to zabezpieczenie na przyszłość, a nie szybka obniżka rachunku.

Jeżeli w kolejnych latach rynek EUA stanie się bardzo napięty i pojawi się ryzyko gwałtownego wzrostu cen, większa rezerwa może umożliwić zwiększenie podaży i ograniczenie skali takiego skoku.

Dla Polski korzyść może być większa niż dla państw posiadających niskoemisyjny system elektroenergetyczny, ponieważ koszt CO₂ wciąż stanowi istotny element kosztu produkcji prądu z polskich elektrowni węglowych.

Nie znika jednak podstawowe założenie ETS: emisja dwutlenku węgla ma kosztować, a liczba dostępnych uprawnień ma z czasem maleć, aby inwestycje w mniej emisyjne źródła stawały się bardziej opłacalne.

Zmiana nie likwiduje więc ETS. Zmienia sposób zarządzania jego „poduszką bezpieczeństwa” – tak, aby Unia nie niszczyła dziś uprawnień, których może potrzebować za kilka lat do ochrony rynku przed gwałtownym skokiem cen.

Ostateczny kształt mechanizmu poznamy dopiero po negocjacjach Rady z Parlamentem Europejskim. I właśnie od ich wyniku zależy, czy przyszła rezerwa będzie bliższa ostrożniejszemu modelowi Parlamentu, czy znacznie większemu buforowi proponowanemu przez państwa członkowskie.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *