Rząd Donalda Tuska ponownie wraca do pomysłu opodatkowania nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych. Nowy projekt przewiduje 60-procentową daninę od tej części przychodów ze sprzedaży paliw, która przekracza poziom wynikający ze standardowej rentowności przedsiębiorstwa. Według rządowych szacunków rozwiązanie może przynieść budżetowi około 4 mld zł.
Pieniądze mają zwiększyć możliwości finansowania działań chroniących kierowców, przedsiębiorców i gospodarstwa domowe przed skutkami wysokich cen paliw. To drugie podejście rządu do tego rozwiązania. Pierwsza ustawa została uchwalona przez parlament latem, ale Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Nowy projekt zachowuje jednak najważniejsze założenia poprzedniej ustawy – w tym stawkę 60 proc. oraz objęcie podatkiem nadzwyczajnych wyników osiąganych już od 1 marca 2026 roku. Oznacza to, że polityczny i konstytucyjny spór o windfall tax wcale się nie zakończył.
60 proc., ale nie od całego zysku firmy
Podstawą daniny ma być wyłącznie część wyniku uznana za nadzwyczajną. Mechanizm opiera się na porównaniu rzeczywistych przychodów ze sprzedaży paliw w 2026 roku z poziomem przychodów, jaki przedsiębiorstwo osiągnęłoby przy zachowaniu swojej historycznej marży.
Punktem odniesienia ma być średnia marża sprzedaży paliw ciekłych osiągana przez danego podatnika w 2025 roku, dodatkowo powiększona o 20 proc. Dopiero nadwyżka ponad tak obliczony poziom ma zostać uznana za nadzwyczajny zysk i objęta stawką 60 proc.
Jeżeli wyliczona w ten sposób marża referencyjna byłaby niższa niż 2 proc., przyjęty zostanie poziom 2 proc. Tę samą zasadę przewidziano dla przedsiębiorstw, które nie prowadziły odpowiedniej działalności w 2025 roku.
To istotne rozróżnienie: podatek nie jest klasycznym podatkiem od całego dochodu lub zysku księgowego firmy. Konstrukcja wykorzystuje nadwyżkę przychodów wyliczaną na podstawie marży referencyjnej.
Kogo ma objąć nowa danina?
Podatek ma objąć przedsiębiorców działających na polskim rynku paliwowym – przede wszystkim producentów paliw ciekłych oraz podmioty prowadzące obrót paliwami z zagranicą, w tym zajmujące się importem i nabyciem wewnątrzwspólnotowym.
Największym podmiotem na polskim rynku pozostaje Orlen, dlatego to właśnie koncern z Płocka był wskazywany w ocenie skutków wcześniejszej regulacji jako przedsiębiorstwo, które odpowiadałoby za największą część przewidywanej podstawy opodatkowania. Nie oznacza to jednak, że ustawa jest przygotowywana wyłącznie dla jednej spółki.
Poprzednia wersja przepisów obejmowała również innych producentów i importerów paliw. W toku prac parlamentarnych wprowadzono dodatkowo ograniczenie chroniące podmioty, które nie zajmują się produkcją paliw, przed sytuacją, w której wysokość podatku przekroczyłaby ich rzeczywiście osiągnięty dochód lub zysk netto.
Podatek ma sięgać aż do marca
Projekt ma charakter czasowy. Opodatkowaniu mają podlegać nadzwyczajne wyniki osiągnięte w okresie od 1 marca do 31 grudnia 2026 roku.
Planowany termin wejścia nowych przepisów w życie to jednak dopiero 1 listopada 2026 roku. Pierwsza zaliczka miałaby więc objąć łącznie okres od początku marca do końca października. Następnie przedsiębiorstwa rozliczałyby kolejne miesiące, a ostateczne zeznanie podatkowe miałyby złożyć elektronicznie do 30 kwietnia 2027 roku.
I właśnie tutaj wraca najważniejszy problem prawny, który doprowadził do zatrzymania pierwszej ustawy.
Nawrocki nie zawetował pierwszej ustawy. Skierował ją do TK
Pierwszy projekt został przyjęty przez rząd 16 czerwca. Trzy dni później Sejm uchwalił ustawę. Po poprawkach Senatu parlament zakończył prace 3 lipca, a dokument trafił do prezydenta.
24 lipca Karol Nawrocki zdecydował się nie podpisywać ustawy i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Formalnie nie było to prezydenckie weto. Przy wecie ustawa wraca do Sejmu, który może próbować je odrzucić większością trzech piątych głosów. W przypadku kontroli prewencyjnej ustawa oczekuje natomiast na ocenę zgodności z Konstytucją i do tego czasu nie może wejść w życie.
Prezydent wskazał przede wszystkim na zasadę lex retro non agit – zakaz stanowienia prawa działającego wstecz. Ustawa miała wejść w życie w sierpniu, ale nakładać podatek także na wyniki osiągnięte od początku marca.
Nowy projekt nie usuwa najważniejszego zarzutu prezydenta
To prawdopodobnie najważniejszy element drugiego podejścia rządu. Projekt ponownie obejmuje okres rozpoczynający się 1 marca, choć sam podatek ma wejść w życie znacznie później – tym razem 1 listopada.
Oznacza to, że najważniejszy argument, na który powoływał się Karol Nawrocki przy skierowaniu pierwszej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, nie znika.
Rząd przedstawiał odmienną interpretację. Minister Maciej Berek argumentował latem, że natura podatku od nadzwyczajnych zysków powoduje, iż państwo może ustalić ich wystąpienie dopiero po pojawieniu się nadzwyczajnej sytuacji rynkowej. Zdaniem strony rządowej trudno byłoby wcześniej stworzyć podatek od zysku, którego wielkości i momentu pojawienia się nie dało się przewidzieć.
Spór nie jest więc wyłącznie polityczny. Dotyczy fundamentalnego pytania o granice dopuszczalnego działania prawa podatkowego wstecz. Nowy projekt najprawdopodobniej ponownie postawi ten problem przed parlamentem, prezydentem i prawnikami.
Po co rządowi około 4 mld zł?
Według rządowych szacunków podatek ma zapewnić około 4 mld zł dodatkowych wpływów. W pierwszej wersji zakładano, że zdecydowana większość tej kwoty wpłynie jeszcze w 2026 roku.
Pieniądze mają zwiększyć możliwości finansowania działań osłonowych dla kierowców i przedsiębiorców w sytuacji wysokich cen paliw. Wcześniej rząd łączył windfall tax przede wszystkim z programem CPN – „Ceny Paliwa Niżej”.
W ramach tego programu państwo czasowo obniżało VAT i akcyzę na paliwa oraz wprowadzało maksymalne ceny detaliczne. Po skierowaniu pierwszej ustawy do TK rząd wznowił część programu w drugiej połowie sierpnia, finansując go bezpośrednio z budżetu. Dwutygodniowa sierpniowa edycja kosztowała około 495 mln zł.
Rząd argumentuje więc, że część kosztu działań osłonowych powinna zostać pokryta przez przedsiębiorstwa, które dzięki nadzwyczajnej sytuacji na światowym rynku osiągnęły ponadstandardowe marże, a nie wyłącznie przez wszystkich podatników.
Sam podatek nie obniży automatycznie ceny przy dystrybutorze
Trzeba jednak jasno rozdzielić dwie kwestie. Wprowadzenie windfall tax samo w sobie nie oznacza automatycznego spadku ceny benzyny lub diesla na stacji.
Podatek zwiększa dochody budżetu państwa. Dopiero decyzja rządu o przeznaczeniu tych pieniędzy na obniżenie VAT lub akcyzy, dopłaty, maksymalne ceny albo inne działania osłonowe może bezpośrednio przełożyć się na rachunek kierowcy.
Mechanizm należy więc traktować przede wszystkim jako sposób finansowania interwencji państwa na rynku, a nie jako administracyjny nakaz obniżenia ceny paliwa przez koncern.
Dlaczego rząd w ogóle sięga po nadzwyczajne zyski?
Źródłem całej koncepcji jest kryzys paliwowy wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie i zakłóceniami w przepływie surowców przez Cieśninę Ormuz.
Gwałtowny wzrost cen ropy i gotowych produktów paliwowych nie oznacza wyłącznie wyższych kosztów dla koncernów. W specyficznych warunkach rynkowych może prowadzić również do bardzo szybkiego wzrostu marż rafineryjnych i handlowych.
Rząd argumentuje, że jeżeli dodatkowy zysk przedsiębiorstwa nie wynika ze zwiększenia efektywności, nowych inwestycji czy rozwoju firmy, lecz przede wszystkim z nadzwyczajnego zewnętrznego kryzysu, państwo może czasowo przejąć część tej nadwyżki i przeznaczyć ją na ochronę konsumentów ponoszących koszty tego samego kryzysu.
To rozwiązanie ma europejski precedens
Podatki od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw energetycznych nie są pomysłem charakterystycznym wyłącznie dla polskiego rządu.
Po rosyjskiej agresji na Ukrainę i gwałtownym wzroście cen energii Unia Europejska wprowadziła tymczasową obowiązkową składkę solidarnościową dla przedsiębiorstw z sektorów ropy, gazu, węgla i rafinerii.
Europejski mechanizm przewidywał minimalną stawkę 33 proc. od zysków przekraczających o ponad 20 proc. średnie zyski z wcześniejszych lat. Państwa członkowskie mogły stosować rozwiązania dalej idące, jeżeli realizowały podobny cel.
Polski projekt nie jest jednak kopią tamtego systemu. Stawka 60 proc. jest znacznie wyższa, a konstrukcja podstawy opodatkowania wykorzystuje nadwyżkę przychodów wyliczoną poprzez marżę referencyjną, a nie po prostu nadwyżkę dochodu podatkowego.
Branża paliwowa: podatek może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych
Przedstawiciele sektora paliwowego bardzo krytycznie oceniali pierwszą wersję przepisów. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego argumentowała, że podatek może zmniejszyć możliwości inwestycyjne przedsiębiorstw, pogorszyć ich płynność oraz utrudnić finansowanie transformacji energetycznej i inwestycji poprawiających bezpieczeństwo paliwowe.
Branża zwracała też uwagę, że podatek jest oparty na szczególnym sposobie kalkulowania nadwyżki przychodów, a nie na klasycznym zysku netto. Jej zdaniem w określonych sytuacjach może to prowadzić do bardzo wysokiego efektywnego obciążenia przedsiębiorstwa.
Rząd odpowiada, że właśnie dlatego zastosowano marżę z 2025 roku powiększoną o 20 proc. oraz obniżono pierwotnie rozważaną stawkę podatku z 75 do 60 proc. Konstrukcja ma pozostawić przedsiębiorcom normalną rentowność oraz część dodatkowego zysku.
Jest jeszcze jeden problem: równolegle pojawił się pomysł wyższego CIT
Po zatrzymaniu pierwszej ustawy rząd zaczął analizować także alternatywne sposoby zwiększenia udziału największych przedsiębiorstw paliwowych i energetycznych w finansowaniu działań osłonowych. Jednym z nich jest podwyższenie stawki CIT dla największych firm z sektora nawet do 30 proc.
Branża zwraca uwagę, że jeżeli równolegle weszłyby w życie różne dodatkowe mechanizmy podatkowe, konieczne będzie bardzo dokładne określenie ich wzajemnych relacji. Szczególnie istotny pozostaje również status pierwszej ustawy, która nadal czeka na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego.
Na obecnym etapie nie należy jednak przesądzać, że przedsiębiorstwa rzeczywiście zostaną obciążone równocześnie wszystkimi rozważanymi daninami. Ostateczny kształt przepisów zależy od dalszego procesu legislacyjnego.
Drugie podejście może ponownie skończyć się sporem z prezydentem
Nowy projekt pokazuje, że rząd nie zamierza rezygnować z idei podziału nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego w czasie kryzysu. Politycznie oznacza to jednak powrót do konfliktu, który w lipcu zakończył się skierowaniem ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Co więcej, konstrukcja drugiego projektu w najważniejszym punkcie nadal jest podobna do poprzedniej: podatek ma sięgać do wyników osiągniętych od marca, choć ustawa ma wejść w życie wiele miesięcy później.
Jeżeli projekt przejdzie przez Sejm i Senat w obecnym kształcie, ponownie trafi na biurko Karola Nawrockiego. Wtedy okaże się, czy Pałac Prezydencki uzna nowe podejście za wystarczająco zmienione, czy też ponownie podniesie zarzut działania prawa wstecz.
Spór o 4 mld zł jest tak naprawdę sporem o to, kto zapłaci za kryzys
Debata o windfall tax sprowadza się ostatecznie do szerszego pytania. Jeżeli państwo obniża podatki i wprowadza osłony, aby złagodzić skutki kryzysu paliwowego, ich koszt musi zostać sfinansowany.
Bez dodatkowych dochodów płaci za nie budżet, a więc pośrednio wszyscy podatnicy. Rząd chce, aby część tego kosztu poniosły przedsiębiorstwa, które w okresie wyjątkowo wysokich cen osiągnęły ponadstandardowe marże.
Przeciwnicy takiego rozwiązania odpowiadają, że firmy inwestują własny kapitał, ponoszą ryzyko działalności i nie powinny dowiadywać się po kilku miesiącach, że osiągnięte wcześniej wyniki zostaną objęte nową daniną.
Sam cel wykorzystania części nadzwyczajnych zysków do ochrony konsumentów ma precedensy w Unii Europejskiej. Największym problemem polskiej propozycji pozostaje jednak sposób jej wprowadzenia – przede wszystkim ponowne objęcie podatkiem okresu sprzed wejścia ustawy w życie. To właśnie ten element może zdecydować o losie drugiego podejścia rządu.
Źródła
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów – porządek posiedzenia Rady Ministrów z 15 września 2026 r.
- Ministerstwo Finansów – założenia podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych
- Sejm RP – przebieg prac nad pierwszą ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków
- Sejm RP – tekst ustawy z 3 lipca 2026 r.
- Prezydent RP – skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej
- Ministerstwo Energii – wpływ decyzji prezydenta na finansowanie działań osłonowych
- Ministerstwo Energii – sierpniowa edycja programu CPN
- Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu – opinia do pierwszej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków
- Krajowa Izba Doradców Podatkowych – stanowisko dotyczące windfall tax
- Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego – stanowisko branży paliwowej
- Rada Unii Europejskiej – europejska składka solidarnościowa od nadzwyczajnych zysków sektora paliw kopalnych

