Atak na saudyjski rurociąg zwiększa presję na ceny ropy. Co to oznacza dla paliw w Polsce?

Rurociągi naftowe przebiegające przez pustynię w Arabii Saudyjskiej

Atak dronów na jeden z najważniejszych rurociągów Arabii Saudyjskiej uderzył w infrastrukturę, która w ostatnich miesiącach stała się jednym z głównych zabezpieczeń światowego rynku ropy przed skutkami wojny na Bliskim Wschodzie. Rurociąg East–West został czasowo wyłączony, a rynek czeka na informacje o skali uszkodzeń i terminie wznowienia transportu.

Dla polskich kierowców nie jest to odległy konflikt bez ekonomicznych konsekwencji. Przy ograniczonej podaży ropy każde kolejne zakłócenie w regionie zwiększa ryzyko dalszych podwyżek cen paliw.

Saudyjskie władze poinformowały, że kilka dronów wystrzelonych z terytorium Iraku zaatakowało rurociąg East–West na obszarze prowincji Rijad i Medyna. Atak spowodował obrażenia u części osób oraz uszkodzenia infrastruktury.

Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej zdecydowało o czasowym zatrzymaniu pracy rurociągu. Skala wpływu uszkodzeń na eksport ropy jest nadal oceniana.

Rijad na razie nie zdecydował się na odpowiedź militarną. Według oficjalnego komunikatu premier Iraku zwrócił się do władz saudyjskich o czas na podjęcie działań wobec osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie ataku z irackiego terytorium.

Arabia Saudyjska podkreśliła jednak, że zachowuje prawo do podjęcia wszelkich działań niezbędnych do ochrony własnego terytorium, mieszkańców i infrastruktury.

Nie wiadomo jeszcze, kto dokładnie odpowiada za atak

Potwierdzone jest, że drony nadleciały z terytorium Iraku. Działają tam silne ugrupowania zbrojne powiązane z Iranem, ale samo miejsce startu nie jest dowodem bezpośredniego udziału władz w Teheranie.

Prezydent USA Donald Trump powiedział w sobotę, że Iran jest jego zdaniem prawdopodobnie odpowiedzialny za atak. Irackie władze rozpoczęły dochodzenie, zamknęły jedno z przejść granicznych z Iranem i podjęły działania wobec części lokalnych struktur bezpieczeństwa.

Dlaczego ten rurociąg jest tak ważny?

East–West Pipeline ma około 1200 kilometrów długości i łączy położone na wschodzie Arabii Saudyjskiej pola naftowe z portem Yanbu nad Morzem Czerwonym.

Rurociąg powstał jeszcze w czasie wojny iracko-irańskiej właśnie po to, aby Arabia Saudyjska nie była całkowicie uzależniona od transportu przez cieśninę Ormuz.

W normalnych warunkach jest alternatywnym szlakiem eksportowym. W 2026 roku jego znaczenie stało się jednak fundamentalne.

Po rozpoczęciu 28 lutego wojny między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem żegluga przez cieśninę Ormuz została bardzo poważnie ograniczona. Przed konfliktem szlakiem tym transportowano około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie – mniej więcej jedną piątą światowej konsumpcji.

East–West pozwolił Saudyjczykom przekierować dużą część eksportu na zachód. Jego maksymalna przepustowość sięga około 7 mln baryłek dziennie. Około 2 mln baryłek może być wykorzystywane przez saudyjskie rafinerie na zachodzie kraju, pozostawiając około 5 mln baryłek dziennie do eksportu przez Yanbu.

Innymi słowy: zaatakowano właśnie jedną z najważniejszych dróg pozwalających ominąć inne, już poważnie zakłócone gardło światowego rynku ropy.

Ormuz nie działa normalnie. Teraz zagrożone są również alternatywne trasy

Problem światowego rynku energii nie sprowadza się więc do jednego rurociągu.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna określa kryzys wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie jako największe zakłócenie podaży ropy w historii globalnego rynku.

Cieśnina Ormuz, przez którą przed wojną przepływało około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie, przez znaczną część konfliktu pozostaje praktycznie niedostępna dla normalnego ruchu tankowców.

Nie oznacza to całkowitego zatrzymania eksportu. Część statków przepływa przez region z wyłączonymi systemami identyfikacji, część dostaw została skierowana alternatywnymi trasami, a inne państwa zwiększyły własną produkcję.

Mimo tego według analiz rynku około jednej trzeciej przedwojennego eksportu ropy z Zatoki Perskiej nadal brakuje.

Wrześniowy raport IEA prognozuje, że światowa podaż ropy w 2026 roku będzie średnio o około 5,7 mln baryłek dziennie niższa niż rok wcześniej. Pełny powrót produkcji na Bliskim Wschodzie agencja przesunęła w prognozach na 2027 rok.

Do tego dochodzi Bab al-Mandab

Jeszcze jeden element powoduje, że inwestorzy coraz bardziej nerwowo obserwują sytuację.

Wspierani przez Iran jemeńscy Huti prowadzą ofensywę na wybrzeżu Morza Czerwonego i zwiększają presję na okolice cieśniny Bab al-Mandab. To drugi – obok Ormuz – strategiczny punkt dla transportu ropy z regionu.

Według Reutersa ewentualne skuteczne ograniczenie ruchu przez Bab al-Mandab mogłoby dotknąć około 7 proc. światowych przepływów ropy oraz około 12 proc. globalnego handlu.

To właśnie tam trafia ropa wysyłana z saudyjskiego Yanbu. Oznacza to, że nawet sprawny rurociąg East–West nie rozwiązuje problemu, jeżeli zagrożona będzie żegluga na Morzu Czerwonym.

Ropa przekroczyła 100 dolarów za baryłkę

Rynek reagował na eskalację jeszcze przed najnowszym atakiem.

W piątek ropa Brent zakończyła handel na poziomie 104,61 dolara za baryłkę. Amerykańska WTI kosztowała 100,05 dolara. W skali całego tygodnia ceny wzrosły o ponad 8 proc.

Wcześniej w trakcie tygodnia Brent zbliżał się nawet do 110 dolarów za baryłkę.

Ponieważ sobota nie jest standardowym dniem handlu kontraktami na ropę, pełniejszą odpowiedź rynku na zamknięcie saudyjskiego rurociągu zobaczymy dopiero po rozpoczęciu kolejnego tygodnia.

Kluczowa będzie informacja, czy East–West może szybko wznowić pracę. Kilkugodzinne lub krótkotrwałe wyłączenie nie musi trwale zmienić rynku. Wielodniowa przerwa przy obecnych problemach z Ormuz i zagrożeniu na Morzu Czerwonym byłaby znacznie poważniejsza.

Polskie stacje już odczuwają światowy kryzys

Dyskusja o wpływie wydarzeń w Arabii Saudyjskiej na polskie ceny nie odbywa się przy tanim paliwie.

Według najnowszych danych e-petrol.pl średnia cena benzyny Pb95 wynosiła w Polsce 7,89 zł za litr, a oleju napędowego aż 8,75 zł za litr.

Diesel jest obecnie szczególnie podatny na wzrosty. Eksport oleju napędowego z państw Zatoki Perskiej pozostaje mocno ograniczony, a dodatkowym problemem dla światowego rynku są ukraińskie ataki na rosyjski sektor rafineryjny.

Na okres od 14 do 20 września e-petrol.pl prognozuje ceny Pb95 w przedziale 7,86–7,99 zł/l, natomiast oleju napędowego już na poziomie 8,94–9,07 zł/l.

Oznacza to, że diesel może przekroczyć psychologiczną granicę 9 zł za litr nawet bez kolejnej gwałtownej eskalacji.

Cena baryłki to nie jedyny składnik ceny przy dystrybutorze

Nie byłoby jednak rzetelne tłumaczenie całej ceny paliwa w Polsce wyłącznie Bliskim Wschodem.

Na końcową cenę wpływają między innymi światowe notowania ropy i gotowych paliw, kurs dolara do złotego, koszty rafinacji i transportu, marże, akcyza, opłaty oraz VAT.

Ropa jest rozliczana na światowym rynku przede wszystkim w dolarach. Według tabeli NBP z 11 września średni kurs amerykańskiej waluty wynosił 3,7267 zł. Zmiana kursu złotego może więc część wzrostu cen ropy amortyzować albo dodatkowo go wzmacniać.

W Polsce dochodzi jeszcze jeden bardzo ważny czynnik. 31 sierpnia zakończył się rządowy pakiet osłonowy CPN, który czasowo obejmował między innymi obniżony z 23 do 8 proc. VAT na paliwa i maksymalne ceny detaliczne. Od początku września ten element ochrony kierowców już nie działa.

Obecne wysokie ceny są więc efektem jednoczesnego działania czynników międzynarodowych i krajowych.

Można oczywiście zarzucać, że ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce są bardzo wysokie – bo są. Trzeba jednak uczciwie pamiętać, że paliwo na polskiej stacji nie funkcjonuje w oderwaniu od światowego rynku. Wojna rozpoczęta amerykańsko-izraelskimi uderzeniami na Iran doprowadziła do ogromnego ograniczenia dostaw przez cieśninę Ormuz, a dziś zagrożone są również alternatywne trasy eksportu ropy. Przy tak znaczącym ograniczeniu światowej podaży presja na wzrost cen jest realna. Nie oznacza to, że nie powinniśmy dyskutować o podatkach, marżach czy krajowej polityce paliwowej. Ale nie można jednocześnie ignorować faktu, że wydarzenia tysiące kilometrów od Polski bezpośrednio wpływają na to, ile płacimy przy dystrybutorze.

Łukasz Ptak

Co może wydarzyć się z cenami w najbliższych dniach?

Najwięcej zależy teraz od trzech rzeczy.

  1. Jak szybko Arabia Saudyjska ponownie uruchomi East–West. Jeżeli uszkodzenia okażą się niewielkie, część dodatkowej podwyżki za ryzyko może szybko obniżyć ceny ropy.
  2. Czy dojdzie do kolejnych ataków. Powtarzające się uderzenia na saudyjską infrastrukturę oznaczałyby, że problem nie jest jednorazowym incydentem, lecz trwałym zagrożeniem dla eksportu.
  3. Co wydarzy się w cieśninach Ormuz i Bab al-Mandab. To właśnie możliwość swobodnego transportu jest dzisiaj ważniejsza dla rynku niż sama teoretyczna wielkość wydobycia ropy.

W poniedziałek mają odbyć się również rozmowy w Omanie dotyczące sytuacji wokół cieśniny Ormuz. Już teraz irańscy przedstawiciele studzą jednak oczekiwania i wskazują, że nie należy spodziewać się natychmiastowego podpisania porozumienia.

Największy problem: świat ma ropę, ale coraz trudniej ją przetransportować

Obecny kryzys dobrze pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne nie zależy wyłącznie od liczby baryłek wydobywanych każdego dnia.

Można mieć ropę w Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejcie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale jeżeli tankowiec nie może bezpiecznie przejść przez cieśninę albo rurociąg umożliwiający jej ominięcie zostaje zaatakowany, surowiec nie dociera na światowy rynek w wymaganej ilości.

To właśnie dlatego każdy kolejny atak na infrastrukturę naftową w regionie może wywoływać reakcję cenową wielokrotnie większą niż sugerowałaby sama ilość fizycznie zniszczonej ropy.

Rynek wycenia nie tylko aktualną stratę. Wycenia również ryzyko następnego ataku.

Dla polskiego kierowcy najważniejszy wniosek jest dziś prosty: powrót szybko taniejącego paliwa wymaga przede wszystkim uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie i odbudowy normalnych przepływów ropy oraz produktów naftowych.

Dopóki to nie nastąpi, ceny na stacjach pozostaną bardzo podatne na każdą kolejną eskalację.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *