Francja chce unijnego zakazu mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 lat

Młoda osoba korzystająca ze smartfona i mediów społecznościowych

Emmanuel Macron chce, aby Unia Europejska wprowadziła wspólny zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 15. roku życia. Francuski prezydent wystąpił w tej sprawie bezpośrednio do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Nie jest to jednak pomysł pojawiający się w europejskiej debacie po raz pierwszy. Coraz więcej państw próbuje ograniczyć dostęp najmłodszych do TikToka, Instagrama, Snapchata czy innych platform, a sama Komisja przygotowuje wspólne rozwiązania dotyczące wieku użytkowników. Spór dotyczy już nie tego czy dzieci wymagają większej ochrony, tylko jak daleko państwo powinno się w tej ochronie posunąć.

List Emmanuela Macrona do Ursuli von der Leyen jest datowany na 29 sierpnia 2026 roku. Francuski prezydent postuluje w nim przyjęcie nowego europejskiego aktu prawnego, który ujednoliciłby w całej Unii Europejskiej zakaz dostępu do platform społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia.

Francja chce więc, aby zasada nie była wyłącznie rozwiązaniem krajowym. Miałaby obowiązywać na całym jednolitym rynku cyfrowym UE, a odpowiedzialność za jej stosowanie spoczywałaby przede wszystkim na platformach.

Nie chodzi przy tym o „zakaz internetu dla dzieci”. Dotyczyć miałby określonych usług społecznościowych, których model działania opiera się między innymi na tworzeniu kont, obserwowaniu innych użytkowników, publikowaniu treści, komunikowaniu się oraz algorytmicznym rekomendowaniu kolejnych materiałów.

Macron chciał wprowadzić zakaz we Francji już od września

Francja próbowała rozwiązać problem najpierw na własnym podwórku. Projekt ustawy zakładający ochronę małoletnich przed zagrożeniami związanymi z mediami społecznościowymi został przyjęty przez Zgromadzenie Narodowe w styczniu 2026 roku, następnie przez Senat, a po uzgodnieniu kompromisu przez obie izby – ostatecznie przez parlament 21 lipca.

Najważniejszym elementem przepisów był zakaz dostępu do sieci społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Pierwotnym celem Macrona było uruchomienie systemu wraz z początkiem roku szkolnego we wrześniu 2026 roku. Nowych kont osób poniżej 15 lat nie można byłoby tworzyć, natomiast istniejące konta najmłodszych użytkowników miały zostać następnie zamknięte. Do tego jednak nie doszło.

Francuski sąd konstytucyjny powiedział: cel jest uzasadniony, ale prawo jest zbyt szerokie

14 sierpnia francuska Rada Konstytucyjna uznała kluczowy artykuł ustawy za sprzeczny z konstytucją. Warto bardzo dokładnie wyjaśnić tę decyzję, ponieważ nie oznacza ona, że ochrona dzieci przed mediami społecznościowymi została uznana za niewłaściwy cel.

Wręcz przeciwnie. Rada Konstytucyjna potwierdziła, że ustawodawca może ograniczać dostęp najmłodszych do określonych usług w celu ochrony ich interesu, zdrowia i bezpieczeństwa. Wskazała przy tym między innymi na zagrożenia związane z uzależniającym charakterem części funkcji platform, izolacją, pornografią, nękaniem czy oszustwami. Problemem był sposób skonstruowania zakazu.

Francuskie przepisy obejmowały bardzo szeroką kategorię platform umożliwiających użytkownikom komunikowanie się, dzielenie treści i odkrywanie innych użytkowników. Nie uzależniały zakazu od rzeczywistego poziomu zagrożenia konkretnej usługi ani od zastosowanych przez nią zabezpieczeń.

W praktyce regulacja mogła objąć nie tylko klasyczne serwisy takie jak TikTok czy Instagram, ale również usługi komunikacyjne, platformy współdzielenia treści, a nawet gry z rozbudowanymi funkcjami społecznościowymi.

Drugim problemem był całkowity brak możliwości indywidualnej decyzji rodziców. Zakaz obowiązywałby wszystkich poniżej 15 lat niezależnie od wieku dziecka, jego dojrzałości, sytuacji rodzinnej czy charakteru konkretnego serwisu.

Trzeci zarzut dotyczył prywatności. Skoro platforma miałaby nie wpuszczać użytkowników poniżej określonego wieku, w praktyce każdy użytkownik – także dorosły – musiałby w jakiś sposób wykazać, że przekroczył granicę wieku. Ustawa nie określała dostatecznie szczegółowo zasad i gwarancji związanych z takim procesem.

Rada uznała więc, że w przyjętej formie zakaz był nieproporcjonalnym ograniczeniem wolności wypowiedzi i komunikowania się.

Zakazu we Francji na razie nie ma

To ważne, ponieważ przyjęta 24 sierpnia 2026 roku francuska ustawa nadal istnieje, ale jej najważniejszy artykuł ustanawiający zakaz został usunięty na skutek decyzji Rady Konstytucyjnej.

Macron zapowiedział już przygotowanie nowego, bardziej odpornego prawnie rozwiązania. Francuskie władze chcą wrócić do sprawy jeszcze przed końcem obecnej kadencji prezydenta, czyli przed wyborami w 2027 roku.

Równocześnie Paryż postanowił przenieść ciężar walki na poziom europejski.

Francja chce jednej zasady w całej Unii

W liście skierowanym do Ursuli von der Leyen Macron argumentuje, że wspólna europejska regulacja byłaby skuteczniejsza niż 27 odrębnych systemów krajowych.

To argument istotny również z technicznego punktu widzenia. TikTok, Instagram, YouTube, Snapchat czy Facebook działają na całym rynku europejskim. Jeżeli każdy kraj ustali inny próg wieku, inne wyjątki i inną metodę weryfikacji, zarówno użytkownicy, jak i firmy otrzymają mozaikę różnych regulacji.

Wspólna reguła pozwoliłaby również stworzyć jeden standard weryfikacji wieku i egzekwować go wobec największych platform na poziomie europejskim. Macron chce rozwiązania surowszego niż część propozycji analizowanych obecnie przez Komisję – pełnego zakazu korzystania z mediów społecznościowych do 15. roku życia.

Komisja Europejska już przygotowuje własny model

Francuska inicjatywa nie trafia w próżnię. Komisja Europejska od wielu miesięcy pracuje nad ograniczeniami dotyczącymi najmłodszych użytkowników. W 2026 roku specjalny panel ekspertów powołany przez Ursulę von der Leyen analizował bezpieczeństwo dzieci w internecie i możliwe ograniczenia wiekowe.

W lipcu przedstawiono koncepcję modelu stopniowego. Według niej dzieci poniżej 13 lat mogłyby korzystać z mediów społecznościowych tylko w ograniczonym zakresie oraz pod opieką rodziców, opiekunów albo nauczycieli. Wraz z wiekiem restrykcje byłyby stopniowo ograniczane.

To rozwiązanie różni się więc od francuskiego postulatu. Macron chce prostej granicy: przed ukończeniem 15 lat – bez dostępu do mediów społecznościowych. Komisja zapowiada przedstawienie dalszych propozycji dotyczących bezpieczeństwa dzieci w internecie. Ostateczny kształt regulacji nie został jeszcze przesądzony.

Parlament Europejski proponował jeszcze inny model: 16 lat

Własne stanowisko ma również Parlament Europejski. Europosłowie opowiedzieli się w 2025 roku za stworzeniem wspólnego europejskiego wieku cyfrowego wynoszącego 16 lat dla mediów społecznościowych, platform wideo i niektórych usług opartych na sztucznej inteligencji.

Nie byłby to jednak całkowity zakaz do szesnastych urodzin. Osoby w wieku od 13 do 16 lat mogłyby korzystać z takich platform za zgodą rodziców lub opiekunów. Jednocześnie Parlament proponował bezwzględną dolną granicę 13 lat.

Widać więc, że główny spór na poziomie europejskim nie dotyczy już samej potrzeby ochrony najmłodszych. Dotyczy przede wszystkim wieku, zakresu ograniczeń i roli rodziców.

Europa nie czeka na Francję

W kolejnych państwach podobne pomysły pojawiają się już na poziomie krajowym. Grecja zapowiedziała zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 lat od początku 2027 roku. Dania pracuje nad rozwiązaniem opartym na granicy 15 lat, przy czym rodzice mogliby w określonych przypadkach pozwolić na korzystanie z platform dzieciom od 13. roku życia. Hiszpania opowiadała się za granicą 16 lat, Austria za 14 lat, a w Portugalii rozwijany jest model obowiązkowej zgody rodziców dla osób między 13. a 16. rokiem życia.

Francja pozyskała również polityczne poparcie kilku dużych państw dla idei wspólnych zasad. W lipcu Francja i Niemcy zadeklarowały, że będą wspólnie pracować nad europejską „większością cyfrową”. Podobny kierunek wcześniej poparły Francja i Włochy.

Nie ma jednak pełnej zgody wszystkich państw. Część krajów, szczególnie w Europie Północnej, zwraca uwagę, że o dostępie dziecka do mediów społecznościowych powinni w większym stopniu decydować rodzice.

Unia ma już narzędzia do wymuszania zmian na platformach

Niezależnie od przyszłego zakazu, część ochrony dzieci działa już poprzez unijny Akt o usługach cyfrowych – DSA. Platformy dostępne dla małoletnich mają obowiązek ograniczać zagrożenia dla ich bezpieczeństwa, prywatności oraz dobrostanu psychicznego i fizycznego.

Komisja Europejska opublikowała również szczegółowe wytyczne dotyczące projektowania usług dla dzieci. Zaleca między innymi ustawianie kont osób małoletnich jako prywatnych, ograniczanie mechanizmów rekomendujących szkodliwe treści, ułatwianie blokowania innych użytkowników oraz wyłączanie funkcji zaprojektowanych przede wszystkim po to, aby wydłużyć czas korzystania z platformy.

Wśród takich mechanizmów Komisja wskazuje automatyczne odtwarzanie kolejnych treści, niektóre powiadomienia, serie codziennych aktywności, potwierdzenia odczytu czy inne rozwiązania wykorzystujące presję społeczną i nawyki użytkownika.

Najtrudniejsze pytanie: skąd platforma ma wiedzieć, ile ktoś ma lat?

Każdy zakaz wiekowy jest bezwartościowy, jeżeli można go obejść, wpisując przy rejestracji fikcyjną datę urodzenia. I właśnie dlatego weryfikacja wieku jest jednym z najważniejszych elementów całej europejskiej dyskusji.

Komisja Europejska opracowała już własne rozwiązanie techniczne, określane czasami jako „miniportfel”. Od kwietnia 2026 roku jest ono gotowe do dostosowania przez państwa członkowskie i firmy.

System został zaprojektowany tak, aby platforma mogła otrzymać wyłącznie informację, że użytkownik przekroczył wymagany próg wieku – na przykład 13, 15 albo 18 lat – bez poznawania jego nazwiska, dokładnej daty urodzenia czy innych danych osobowych.

To bardzo ważne, ponieważ alternatywą byłoby tworzenie systemu, w którym miliony Europejczyków przesyłałyby platformom społecznościowym kopie dowodów osobistych lub innych dokumentów.

Komisja wezwała państwa członkowskie do udostępnienia europejskiego rozwiązania do weryfikacji wieku do końca 2026 roku.

Dlaczego politycy chcą działać?

Skala korzystania z internetu przez młodych ludzi jest ogromna. Według danych przedstawionych przez Komisję Europejską w czerwcu 2026 roku młodzi Europejczycy spędzają w internecie średnio około 4,5 godziny w dzień szkolny i 6,1 godziny dziennie w weekendy. Aż 14 proc. nastolatków deklaruje ponad 10 godzin czasu ekranowego dziennie.

Co trzeci młody respondent wskazywał, że korzystanie z mediów społecznościowych powoduje u niego stres, smutek lub poczucie wykluczenia. Około jedna czwarta deklarowała kontakt z problematycznymi treściami – od mowy nienawiści po presję dotyczącą wyglądu czy nieoczekiwaną przemoc.

Podobny sygnał płynie z badań Światowej Organizacji Zdrowia. W badaniu obejmującym niemal 280 tys. młodych ludzi w Europie, Azji Centralnej i Kanadzie 11 proc. nastolatków wykazywało w 2022 roku objawy problematycznego korzystania z mediów społecznościowych. W 2018 roku było to 7 proc.

WHO opisuje takie zachowanie jako sytuację przypominającą mechanizm uzależnienia – trudności z ograniczeniem korzystania, zaniedbywanie innych aktywności oraz negatywne konsekwencje w codziennym życiu.

Nie można jednak sprowadzić internetu wyłącznie do zagrożenia

Rzetelność wymaga również drugiej strony tej dyskusji. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że wpływ technologii na zdrowie psychiczne młodych ludzi jest złożony. Internet i media społecznościowe mogą pogarszać problemy, ale mogą także zapewniać kontakt z rówieśnikami, wsparcie, dostęp do wiedzy i społeczności skupionych wokół zainteresowań.

Szczególnie ważne jest więc odróżnienie zwykłego korzystania z technologii od korzystania problematycznego. Sam fakt posiadania konta na platformie społecznościowej nie oznacza automatycznie szkody dla dziecka. Ryzyko zależy między innymi od wieku, czasu spędzanego online, rodzaju treści, konstrukcji platformy, sytuacji rodzinnej i indywidualnej podatności młodego użytkownika.

Zakaz nie może zastąpić rodziców i edukacji

Nawet dobrze skonstruowane ograniczenie wieku nie rozwiąże wszystkich problemów. Dzieci mogą próbować korzystać z cudzych kont, omijać zabezpieczenia albo przenosić się do mniej kontrolowanych usług. Ochrona najmłodszych nie może więc zakończyć się na komunikacie „konto zablokowane”.

Potrzebna jest równocześnie edukacja cyfrowa, rozmowa z rodzicami, nauka rozpoznawania manipulacji i dezinformacji oraz tworzenie atrakcyjnych alternatyw poza ekranem.

Odpowiedzialności nie można jednak przerzucać wyłącznie na rodziców. Platformy korzystające z bardzo zaawansowanych systemów rekomendacji i projektujące swoje produkty w celu maksymalizowania zaangażowania również powinny ponosić odpowiedzialność za to, komu i w jaki sposób udostępniają swoje usługi.

Popieram kierunek, w którym idzie Francja. Dzieci stanowczo zbyt dużo czasu spędzają dziś w internecie, często bez realnej kontroli dorosłych. W efekcie świat przefiltrowany przez algorytmy, influencerów, krótkie filmy i wyidealizowane obrazy życia może zacząć wypierać rzeczywistość – relacje z rodziną i rówieśnikami, szkołę, sport czy zwykłe funkcjonowanie poza ekranem. To zaburza proporcje i sposób patrzenia na świat. Nie chodzi o odcięcie dzieci od technologii. Chodzi o to, żeby technologia była dla nich narzędziem, a nie środowiskiem, w którym spędzają większość wolnego czasu i którego zasady ustala algorytm nastawiony na utrzymanie ich uwagi.

Łukasz Ptak

Europejski zakaz powinien być precyzyjny

Francuska porażka przed Radą Konstytucyjną pokazuje jednocześnie, jak łatwo dobrą intencję zamienić w zbyt szerokie prawo.

Jeżeli Unia zdecyduje się na wspólną regulację, musi przede wszystkim bardzo dokładnie określić, jakie usługi obejmuje ograniczenie. Klasyczna platforma oparta na niekończącym się strumieniu algorytmicznie dobieranych krótkich filmów nie jest tym samym co komunikator używany przez dziecko do rozmowy z rodziną czy platforma edukacyjna posiadająca dodatkowe funkcje społecznościowe.

System musi również chronić prywatność dorosłych użytkowników i nie może prowadzić do sytuacji, w której korzystanie z każdego serwisu społecznościowego wymaga przekazania prywatnej firmie pełnego dokumentu tożsamości.

Egzekwowanie przepisów powinno być natomiast skierowane przede wszystkim wobec platform, a nie dzieci i ich rodziców. To firmy technologiczne mają narzędzia pozwalające projektować usługi, kontrolować zakładanie kont i ograniczać dostęp do najbardziej ryzykownych funkcji.

Czy Unia rzeczywiście zakaże dzieciom mediów społecznościowych?

Jest to dziś zdecydowanie bardziej realne niż jeszcze rok czy dwa lata temu, ale decyzja nie została jeszcze podjęta.

Francja proponuje pełny zakaz do 15. roku życia. Parlament Europejski opowiadał się za granicą 16 lat z możliwością zgody rodziców między 13. a 16. rokiem życia. Eksperci Komisji przedstawili natomiast model stopniowego zwiększania dostępu wraz z wiekiem dziecka. Do uzgodnienia pozostaje więc znacznie więcej niż wiek.

Trzeba określić zakres objętych platform, rolę rodziców, zasady weryfikacji wieku, ochronę prywatności oraz odpowiedzialność firm technologicznych.

Jedno wydaje się jednak coraz bardziej prawdopodobne: czas, w którym wystarczyło wpisać fikcyjną datę urodzenia, aby trzynasto- czy jedenastolatek bez żadnej kontroli otrzymywał dostęp do serwisu zaprojektowanego tak samo jak dla dorosłego użytkownika, zaczyna w Europie dobiegać końca.

Francja chce ten proces przyspieszyć. Teraz decyzja należy do Komisji, Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *