Im bliżej jesiennej zmiany czasu, tym częściej wracają nagłówki sugerujące, że już za chwilę po raz ostatni przestawimy zegarki. W tym roku dodatkowym paliwem dla takich publikacji jest fakt, że polskie rozporządzenie określające terminy zmian czasu obejmuje lata 2022–2026. Problem w tym, że jego wygaśnięcie nie oznacza likwidacji zmian czasu. Unia Europejska nie podjęła takiej decyzji, a Komisja Europejska opublikowała już nawet harmonogram czasu letniego na lata 2027–2031.
W nocy z soboty 24 na niedzielę 25 października 2026 roku w Polsce ponownie cofniemy zegarki. O godzinie 3:00 czasu letniego środkowoeuropejskiego wskazania zegarów zostaną zmienione na godzinę 2:00 czasu środkowoeuropejskiego.
Potocznie mówimy o przejściu na „czas zimowy”, choć formalnie wracamy wówczas do czasu środkowoeuropejskiego – CET, czyli UTC+1. Obowiązujący latem czas CEST odpowiada UTC+2.
I na tym kończą się rzeczy, które w sprawie likwidacji zmiany czasu można dziś stwierdzić z całkowitą pewnością. Nie wiadomo natomiast, kiedy – i czy w ogóle – sezonowe przestawianie zegarków zostanie ostatecznie zniesione.
Nie, październik 2026 roku nie został ogłoszony ostatnią zmianą czasu
Najważniejsza informacja ginie często w medialnych nagłówkach: na poziomie Unii Europejskiej nie została przyjęta decyzja o zniesieniu zmian czasu.
Rada Unii Europejskiej w aktualnej informacji dotyczącej tej sprawy stwierdza wprost, że nie zapadła ostateczna decyzja i nie określono harmonogramu jej podjęcia. Do tego czasu obowiązuje dotychczasowy system dwukrotnego przestawiania zegarków w ciągu roku.
Podstawą pozostaje dyrektywa 2000/84/WE. Zgodnie z nią państwa członkowskie przechodzą na czas letni w ostatnią niedzielę marca i wracają do swojego czasu standardowego w ostatnią niedzielę października.
Żeby ten system został zniesiony, potrzebna jest zmiana prawa unijnego uzgodniona przez Parlament Europejski i Radę UE. Parlament swoje stanowisko ma od 2019 roku. Problemem pozostaje Rada, czyli państwa członkowskie, które dotychczas nie wypracowały wymaganej większości dla wspólnego stanowiska.
Skąd więc wzięła się w mediach narracja o „ostatniej zmianie czasu”?
Jednym z powodów jest polskie rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku. Określa ono dokładne daty wprowadzenia i odwołania czasu letniego w Polsce w latach 2022–2026. Na tej podstawie łatwo stworzyć nagłówek sugerujący, że skoro w dokumencie ostatnią wymienioną datą jest 25 października 2026 roku, to później czasu już zmieniać nie będziemy.
Tyle że rozporządzenie niczego takiego nie stanowi. Dokument po prostu ustala harmonogram na określony okres. Nie zawiera przepisu mówiącego, że po 2026 roku sezonowe zmiany zostają zniesione. Jeżeli unijne prawo pozostanie bez zmian, konieczne będzie określenie kolejnych terminów w prawie krajowym. I tutaj pojawia się fakt szczególnie niewygodny dla narracji o rzekomo przesądzonym końcu zmian czasu.
Komisja Europejska wyznaczyła już terminy aż do 2031 roku
18 marca 2026 roku Komisja Europejska opublikowała w Dzienniku Urzędowym UE komunikat określający harmonogram czasu letniego na kolejne pięć lat.
- 2027: 28 marca – 31 października,
- 2028: 26 marca – 29 października,
- 2029: 25 marca – 28 października,
- 2030: 31 marca – 27 października,
- 2031: 30 marca – 26 października.
Nie oznacza to, że Unia postanowiła zachować zmianę czasu co najmniej do 2031 roku. Jeżeli wcześniej zostanie przyjęta nowa dyrektywa, obecny harmonogram może stracić znaczenie.
Oznacza natomiast coś innego i bardzo istotnego: w obowiązującym obecnie stanie prawnym Unia przygotowuje się do dalszego funkcjonowania systemu zmian czasu również po 2026 roku. Nie ma więc podstaw, aby przedstawiać tegoroczną jesienną zmianę jako „ostatnią”, dopóki nie zostaną przyjęte nowe przepisy.
Plan likwidacji rzeczywiście istnieje. Ma już osiem lat
Nie oznacza to oczywiście, że dyskusja o likwidacji zmian czasu jest wymysłem mediów.
W 2018 roku Komisja Europejska przeprowadziła publiczne konsultacje, w których uczestniczyło około 4,6 miliona osób. Aż 84 proc. respondentów opowiedziało się za zakończeniem sezonowego przestawiania zegarków.
Warto zachować tutaj precyzję. Nie oznacza to, że „84 proc. Europejczyków chce likwidacji zmiany czasu”, jak czasem można przeczytać. Były to otwarte konsultacje internetowe, a 84 proc. odnosi się do osób, które zdecydowały się w nich uczestniczyć.
We wrześniu 2018 roku Komisja przedstawiła projekt dyrektywy przewidujący zakończenie zmian czasu w całej Unii. Państwa miały jednak zachować prawo do wyboru własnego czasu standardowego – mogłyby pozostać na stałe przy odpowiedniku obecnego czasu letniego albo przy czasie standardowym, potocznie nazywanym zimowym.
W marcu 2019 roku Parlament Europejski poparł tę koncepcję. Za przyjęciem stanowiska głosowało 410 europosłów, przeciw 192, a 51 wstrzymało się od głosu.
Według przyjętego wtedy planu państwa wybierające stały czas letni miały dokonać ostatniej zmiany w marcu 2021 roku, a wybierające czas standardowy – w październiku 2021 roku.
Rok 2021 dawno minął, a zegarki nadal przestawiamy. Powód jest prosty: stanowisko Parlamentu Europejskiego nie jest samo w sobie obowiązującym prawem.
Dlaczego sprawa utknęła?
Najłatwiejszą częścią politycznej dyskusji jest pytanie: „czy chcemy dalej przestawiać zegarki?”. Znacznie trudniejsze brzmi: „jaki czas powinien obowiązywać przez cały rok?”.
Jeżeli każde państwo odpowie na to pytanie samodzielnie, Europa może stworzyć nowe granice czasowe pomiędzy krajami, które dzisiaj znajdują się w tej samej strefie.
Wyobraźmy sobie, że Polska wybiera stały czas letni, a Niemcy pozostają przy standardowym. Przez część roku lub przez cały rok po przekroczeniu Odry trzeba byłoby zmieniać godzinę. Podobne problemy mogłyby pojawić się na dziesiątkach innych europejskich granic.
Dla obywatela byłaby to przede wszystkim niedogodność. Dla kolei, lotnictwa, transportu drogowego, logistyki, systemów informatycznych czy przedsiębiorstw prowadzących działalność transgraniczną – realny problem organizacyjny i ekonomiczny.
Dlatego państwa UE od początku podkreślają, że ewentualne odejście od sezonowych zmian czasu powinno być możliwie dobrze skoordynowane. I właśnie brak porozumienia w sprawie tego, co ma zastąpić obecny system, okazał się jednym z głównych powodów wieloletniego impasu.
Polska ponownie uruchomiła temat w Unii
Po kilku latach praktycznego zamrożenia dyskusja zaczęła ponownie nabierać znaczenia podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej w pierwszej połowie 2025 roku.
Polska przedstawiła wówczas propozycję przeprowadzenia na poziomie całej UE dwuletniego testu stałego czasu letniego. Nie była to jednak decyzja o jego wprowadzeniu.
Podczas prac państwa członkowskie wskazały, że przed podjęciem dalszych decyzji potrzebują dodatkowych analiz dotyczących konsekwencji gospodarczych, transportowych, energetycznych, zdrowotnych i społecznych.
W odpowiedzi Komisja Europejska zdecydowała się zlecić nowe, szerokie badanie.
W 2026 roku Komisja bada dziesięć scenariuszy
To właśnie tutaj znajduje się najważniejszy obecnie etap całej sprawy.
Badanie zostało formalnie uruchomione w lutym 2026 roku. Na zlecenie Komisji prowadzi je konsorcjum Ecorys, Capgemini, Stratec i CE Delft.
Pierwszy etap konsultacji trwał od lutego do kwietnia. Obejmował ankietę skierowaną do administracji państw członkowskich, wywiady oraz warsztaty. Na tej podstawie przygotowano dziesięć różnych scenariuszy wdrożenia zmian.
Analizowane są między innymi warianty wspólnego odejścia całej Unii od przestawiania zegarków, różne kombinacje stałego czasu letniego i standardowego oraz scenariusze tylko częściowej harmonizacji.
Komisja chce zbadać konsekwencje dla rynku wewnętrznego, transportu, oszczędności energii i zdrowia publicznego, ale również skutki powstania nowych różnic czasowych pomiędzy sąsiadującymi państwami UE oraz krajami trzecimi.
Prace mają zostać zakończone do końca 2026 roku. Dopiero ich wyniki mają stanowić podstawę do dalszych rozmów politycznych.
To istotna informacja, bo oznacza, że sprawa po kilkuletniej stagnacji rzeczywiście ponownie znajduje się na unijnej agendzie. Nadal jednak nie istnieje data, od której zmiany czasu miałyby zostać zlikwidowane.
W Polsce też jest projekt. Ale nadal tylko projekt
Równolegle w polskim Sejmie znajduje się poselski projekt ustawy oznaczony jako druk nr 1815, złożony przez grupę posłów PSL-TD.
Zakłada on rezygnację z sezonowych zmian i wprowadzenie w Polsce na stałe czasu letniego środkowoeuropejskiego, czyli UTC+2.
Projekt wpłynął do Sejmu w kwietniu 2025 roku, a 14 października 2025 roku został skierowany do pierwszego czytania w Komisji Gospodarki i Rozwoju. Według aktualnego wykazu Sejmu nadal nie został uchwalony.
Co ważniejsze, nawet krajowa ustawa nie rozwiązuje obecnego problemu sama w sobie. Polska pozostaje związana obowiązującą dyrektywą unijną nakazującą stosowanie wspólnego harmonogramu sezonowych zmian czasu. W toku prac sejmowych eksperci zwracali uwagę właśnie na problem zgodności jednostronnego polskiego rozwiązania z prawem UE.
Dlatego również informacje o pracach Sejmu nie oznaczają, że likwidacja zmian czasu w Polsce została przesądzona.
Po co w ogóle zaczęliśmy zmieniać czas?
Pierwotne uzasadnienie było przede wszystkim energetyczne. W czasie I wojny światowej rozwiązania oparte na przesuwaniu zegarów stosowały między innymi Niemcy i Francja, chcąc ograniczyć zużycie węgla potrzebnego do oświetlenia.
Współczesna fala stosowania czasu letniego rozwinęła się ponownie w Europie w latach 60. i 70., a kryzys energetyczny dodatkowo wzmocnił argument dotyczący oszczędzania energii.
Problem polega na tym, że gospodarka i sposób wykorzystania energii bardzo się od tamtej pory zmieniły. Analizy instytucji unijnych wskazują, że współczesne oszczędności energii wynikające ze zmiany czasu są niewielkie lub marginalne.
Jednocześnie czas letni zapewnia więcej światła w godzinach popołudniowych i wieczornych, co może sprzyjać rekreacji, handlowi czy turystyce. Korzyści nie są więc wyłącznie energetyczne.
Zdrowie przemawia za likwidacją zmian, ale niekoniecznie za stałym czasem letnim
Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów za zakończeniem przestawiania zegarków jest wpływ nagłej zmiany na rytm dobowy człowieka.
Badania wskazują, że szczególnie wiosenne przesunięcie zegara o godzinę do przodu może przez pewien czas pogarszać długość i jakość snu oraz zwiększać senność. W literaturze medycznej badane są również związki ze zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i wypadkami.
Jednocześnie rzetelność wymaga zaznaczenia, że wyniki badań nie są jednakowo jednoznaczne dla każdego analizowanego skutku. Najnowsze przeglądy systematyczne wskazują na zróżnicowaną jakość dowodów i przestrzegają przed przedstawianiem każdej negatywnej konsekwencji zmiany czasu jako bezspornie udowodnionej.
Istnieje natomiast ważne rozróżnienie, które w publicznej debacie często ginie: poparcie dla likwidacji zmiany czasu nie oznacza automatycznie poparcia dla stałego czasu letniego.
Organizacje zajmujące się medycyną snu zwracają uwagę, że z punktu widzenia biologicznego rytmu człowieka lepsze dopasowanie zapewnia zwykle czas standardowy. Stały czas letni oznaczałby bowiem późniejszy wschód słońca również w środku zimy i dłuższą ciemność w godzinach porannych.
Z drugiej strony pozostanie przez cały rok przy czasie standardowym oznaczałoby wcześniejszy zachód słońca latem i utratę części jasnych wieczorów, które dla wielu osób są jedną z najważniejszych zalet obecnego czasu letniego.
I właśnie ten wybór jest znacznie trudniejszy niż proste pytanie w sondażu: „czy chcesz nadal przestawiać zegarki?”.
Co musiałoby się wydarzyć, żebyśmy naprawdę przestali zmieniać czas?
Droga do rzeczywistego zakończenia sezonowych zmian nadal składa się z kilku etapów.
- Komisja Europejska musi zakończyć trwające obecnie badanie skutków różnych wariantów.
- Państwa członkowskie muszą uzgodnić w Radzie UE wspólne stanowisko większością kwalifikowaną.
- Rada i Parlament Europejski muszą uzgodnić ostateczny tekst nowych przepisów.
- Państwa muszą skoordynować wybór swoich docelowych stref czasowych tak, aby nie doprowadzić do chaosu na rynku wewnętrznym.
- Nowe przepisy muszą zostać przyjęte i wdrożone z odpowiednim okresem przejściowym.
Na początku września 2026 roku jesteśmy dopiero na etapie pierwszym i nadal nie ma wspólnego stanowiska Rady.
Czy zmiana czasu zostanie więc zlikwidowana?
Jest na to realna szansa, a temat jest dziś znacznie bardziej aktualny niż jeszcze dwa czy trzy lata temu. Nie należy jednak mylić wznowienia prac z podjęciem decyzji.
Najbliższym istotnym wydarzeniem będzie zakończenie zleconej przez Komisję analizy, oczekiwane pod koniec 2026 roku. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy państwa członkowskie są gotowe przejść od wieloletniej deklaracji politycznej do rzeczywistych negocjacji nad nowymi przepisami.
Do tego momentu obowiązuje stary system. 25 października 2026 roku cofniemy w Polsce zegarki z godziny 3:00 na 2:00.
Różnica pomiędzy „Unia rozważa likwidację zmiany czasu” a „to ostatnia zmiana czasu” jest więc ogromna. Pierwsze zdanie jest prawdą. Drugie – na dziś nie.
Źródła
- Rada Unii Europejskiej – aktualny stan prac nad sezonowymi zmianami czasu
- Komisja Europejska / EUR-Lex – harmonogram czasu letniego na lata 2027–2031, 18 marca 2026 r.
- Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 r. – terminy zmian czasu w Polsce w latach 2022–2026
- Dyrektywa 2000/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego
- Komisja Europejska – projekt dyrektywy w sprawie zniesienia sezonowych zmian czasu, COM(2018) 639
- Parlament Europejski – stanowisko z 26 marca 2019 r. w sprawie zakończenia zmian czasu
- Komisja Europejska – wyniki konsultacji publicznych z 2018 r.
- Ministerstwo Rozwoju i Technologii – działania polskiej prezydencji w sprawie zmian czasu, 5 czerwca 2025 r.
- Rada UE – dokument 10045/26: trwające badanie dotyczące zakończenia sezonowych zmian czasu, 3 czerwca 2026 r.
- Sejm RP – druk nr 1815, projekt wprowadzenia w Polsce całorocznego czasu letniego
- European Parliamentary Research Service – ocena skutków funkcjonowania czasu letniego
- Przegląd systematyczny badań epidemiologicznych dotyczących wpływu czasu letniego i zmian zegarów na zdrowie, 2026
- British Sleep Society – stanowisko dotyczące zmian czasu i stałego czasu standardowego

