Sejm nie zdołał przełamać prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. W piątek 4 września za ponownym uchwaleniem ustawy zagłosowało 241 posłów, przeciw było 198, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Do wymaganej większości trzech piątych zabrakło 25 głosów.
Weto Karola Nawrockiego zostało więc utrzymane. Nie zmieniło tego również powstanie nowego klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego, w którym część koalicji rządowej dostrzegała szansę na zmianę sejmowej arytmetyki. Posłowie nowego ugrupowania pozostali jednak w tej sprawie po tej samej stronie co PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej.
Do odrzucenia weta zabrakło 25 głosów
| Głosowanie nad wetem | Liczba głosów |
|---|---|
| Za ponownym uchwaleniem ustawy | 241 |
| Przeciw | 198 |
| Wstrzymało się | 3 |
| Wymagana większość | 266 |
W głosowaniu uczestniczyło 442 posłów. Ponieważ do odrzucenia prezydenckiego weta konieczna jest większość 3/5 głosów, koalicja rządząca potrzebowała 266 głosów.
To już trzecia nieudana próba wprowadzenia przepisów w kształcie proponowanym przez większość parlamentarną. Karol Nawrocki po raz trzeci odmówił podpisania ustawy 11 czerwca 2026 roku.
Nadzieje związane z Rozwojem Plus okazały się płonne
Przed głosowaniem część polityków koalicji rządowej liczyła, że powstanie klubu Rozwój Plus i polityczne oddzielenie się środowiska Mateusza Morawieckiego od PiS może doprowadzić do zmiany stanowiska części posłów prawicy.
Tak się jednak nie stało. Morawiecki jeszcze przed głosowaniem jednoznacznie zapowiedział, że jego klub nie poprze odrzucenia weta. Krytykował rządowy projekt i przekonywał, że prezydent słusznie go zawetował.
Jednocześnie Rozwój Plus domaga się powołania sejmowej komisji śledczej do zbadania afery Zondacrypto. To istotne zastrzeżenie: głosowania tego środowiska przeciwko rządowej ustawie nie można automatycznie utożsamiać z obroną samej Zondacrypto. Morawiecki deklaruje, że sprawa giełdy powinna zostać wyjaśniona, ale równocześnie konsekwentnie sprzeciwia się regulacji zaproponowanej przez rząd.
To nie była ustawa wymierzona w kryptowaluty
W politycznej debacie ustawa bywa przedstawiana jako próba ograniczenia rynku kryptowalut. W rzeczywistości jej zasadniczym celem było zapewnienie stosowania w Polsce unijnego rozporządzenia MiCA oraz stworzenie krajowych mechanizmów nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów.
Ustawa miała przede wszystkim wskazać Komisję Nadzoru Finansowego jako organ właściwy do nadzorowania tego rynku, określić zasady postępowań, kontroli i sankcji oraz zwiększyć ochronę klientów i inwestorów.
Wśród proponowanych rozwiązań znajdowały się m.in. obowiązki informacyjne wobec klientów, procedury rozpatrywania skarg, możliwość reagowania na działalność nieuczciwych podmiotów oraz wyższe kary za świadczenie usług bez wymaganego zezwolenia.
Prawica konsekwentnie broni bardziej liberalnego modelu rynku
Trzy kolejne weta Karola Nawrockiego oraz sposób głosowania PiS, obu Konfederacji, a obecnie także Rozwoju Plus pokazują wyraźną polityczną linię: ugrupowania prawicowe sprzeciwiają się modelowi nadzoru proponowanemu przez rząd i opowiadają się za rozwiązaniami mniej restrykcyjnymi dla branży krypto.
Konfederacja wprost deklaruje, że rządowe rozwiązania uważa za szkodliwe zarówno dla inwestorów indywidualnych, jak i dla możliwości rozwoju rynku kryptoaktywów. Sama przygotowała własny projekt ustawy wdrażającej MiCA w bardziej ograniczonym zakresie.
Podobnie Karol Nawrocki nie opowiada się oficjalnie za pozostawieniem rynku całkowicie bez regulacji. W maju skierował do Sejmu własny projekt ustawy, który według Kancelarii Prezydenta miał łączyć ochronę klientów, skuteczny nadzór państwa oraz ochronę praw przedsiębiorców działających w branży.
Zondacrypto rzuca jednak coraz dłuższy cień na politykę
Spór o ustawę trudno dziś natomiast oddzielić od afery Zondacrypto. Prokuratura wszczęła w kwietniu śledztwo dotyczące podejrzenia oszustwa na szkodę klientów giełdy oraz prania pieniędzy. Do czerwca zarejestrowano ponad 3600 zawiadomień od pokrzywdzonych, przesłuchano blisko tysiąc osób, a śledczy zabezpieczyli ponad 250 TB danych z serwerów.
W lipcu, w ramach współpracy międzynarodowej, we Francji zabezpieczono 4 mln euro na rachunku związanym z transakcją, która – według prokuratury – mogła być elementem procederu prania pieniędzy pochodzących z przestępstw na szkodę klientów giełdy.
Śledztwo dotyczące Zondacrypto zostało następnie połączone z postępowaniem prowadzonym przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Badane są również okoliczności związane z wcześniejszym funkcjonowaniem giełdy BitBay i zaginięciem jej współtwórcy Sylwestra Suszka.
Prokuratura bada finansowanie środowisk prawicowych
Szczególne polityczne znaczenie ma część śledztwa dotycząca przepływów pieniędzy pomiędzy osobami i podmiotami związanymi z Zondacrypto a środowiskami prawicowymi.
Prokuratura Krajowa oficjalnie poinformowała, że weryfikuje informacje dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą, fundacji Przemysława Wiplera oraz osób z nim współpracujących, Telewizji Republika, konferencji partii prawicowych CPAC i innych podmiotów.
W przestrzeni publicznej potwierdzono m.in. przekazanie 450 tys. zł do Instytutu Polski Suwerennej związanego ze Zbigniewem Ziobrą oraz 70 tys. euro do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera przez spółkę powiązaną z Przemysławem Kralem. Zondacrypto była również sponsorem konferencji CPAC Polska, w której uczestniczyli m.in. Andrzej Duda, Karol Nawrocki i politycy prawicy.
Media ujawniły ponadto kontakty Przemysława Wiplera z Kralem oraz przekazywanie uwag dotyczących procedowanych przepisów. Wipler konsekwentnie zaprzecza jednak, by otrzymane pieniądze miały być zapłatą za wpływanie na proces legislacyjny. Konfederacja również podkreśla, że stanowisko klubu wobec ustawy nie było uzależnione od interesów żadnej firmy.
Istnienie finansowych i politycznych powiązań jest faktem, podobnie jak fakt, że prokuratura je bada.
Operator Zondacrypto jest już w upadłości
Sprawa przestała być wyłącznie dyskusją o potencjalnym ryzyku. 27 sierpnia 2026 roku sąd w Tallinie ogłosił upadłość BB Trade Estonia OÜ – operatora giełdy Zondacrypto.
Prokuratura Krajowa poinformowała polskich pokrzywdzonych o konieczności zgłaszania wierzytelności syndykowi. Od tego, jaki majątek znajdzie się w masie upadłości i jaka będzie struktura roszczeń, zależeć będzie, ile pieniędzy uda się ostatecznie odzyskać.
W przeciwieństwie do pieniędzy zdeponowanych w banku kryptowaluty nie są objęte systemem gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Nie istnieje więc mechanizm odpowiadający gwarancji depozytów bankowych do równowartości 100 tys. euro.
MiCA obowiązuje, ale Polska nadal ma problem z krajowym nadzorem
Nie można oczywiście powiedzieć, że rynek kryptoaktywów w Polsce znajduje się dziś całkowicie poza prawem. Na poziomie Unii Europejskiej obowiązuje rozporządzenie MiCA, które ustanawia wspólne zasady funkcjonowania rynku.
Problem polega na czym innym. 1 lipca 2026 roku zakończył się okres przejściowy dla dotychczas działających dostawców usług krypto. Sam wpis do polskiego rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych nie jest już wystarczającym zezwoleniem na działalność zgodną z MiCA.
Jednocześnie, z powodu braku krajowej ustawy, żaden polski organ administracji publicznej – w tym Komisja Nadzoru Finansowego – nie został dotychczas wyznaczony jako właściwy organ nadzoru nad większością działalności objętej MiCA. Powstała więc sytuacja, w której unijne przepisy obowiązują, ale Polska nie zbudowała pełnego krajowego systemu ich wykonywania.
Klient nie może być na końcu tej politycznej wojny
Dopóki Polska nie uzupełni unijnych regulacji MiCA własną ustawą i realnym krajowym nadzorem, osoby powierzające swoje środki kolejnym podmiotom działającym na rynku krypto nadal będą ponosiły bardzo poważne ryzyko. Upadłość operatora Zondacrypto pokazuje, że nie jest to scenariusz teoretyczny. Kryptowaluty nie są depozytem bankowym i nie chroni ich BFG. W przypadku upadłości klient nie ma gwarancji odzyskania nawet części swoich środków – wszystko zależy od majątku spółki, sposobu przechowywania aktywów i przebiegu postępowania upadłościowego. Państwo powinno stworzyć skuteczny system nadzoru zanim pojawią się kolejni poszkodowani, a nie dopiero wtedy, gdy kolejna platforma przestanie wypłacać pieniądze.
Łukasz Ptak
Polityczny spór o to, jak szerokie powinny być kompetencje KNF i jak daleko państwo może ingerować w działalność przedsiębiorców, jest uzasadniony. Trudniej jednak zaakceptować sytuację, w której kolejne miesiące sporów kończą się brakiem kompletnego krajowego systemu nadzoru.
Trzecie, utrzymane, weto pokazuje jednocześnie, że na prawicy utrzymuje się stabilna większość przeciwko rządowemu modelowi regulacji. Rozłam w PiS i powstanie Rozwoju Plus nie zmieniły tego układu.
Po aferze i upadłości Zondacrypto dyskusja nie dotyczy już jednak wyłącznie ideologicznego sporu o „wolny rynek” i „nadregulację”. Dotyczy również bardzo konkretnych pieniędzy ludzi, którzy powierzają je platformom kryptowalutowym i oczekują, że państwo zapewni przynajmniej podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Źródła
- Onet / PAP – wynik głosowania Sejmu z 4 września 2026 r.
- Sejm RP – przebieg prac nad ustawą o rynku kryptoaktywów, druk nr 2363
- Ministerstwo Finansów – założenia ustawy o rynku kryptoaktywów
- KNF – sytuacja po zakończeniu okresu przejściowego MiCA
- Prezydent RP – prezydencki projekt ustawy o kryptoaktywach
- Prokuratura Krajowa – oświadczenie dotyczące śledztwa w sprawie Zondacrypto
- Prokuratura Regionalna w Katowicach – skala postępowania i liczba zawiadomień
- Prokuratura Krajowa – informacja o upadłości operatora Zondacrypto
- Konfederacja – stanowisko wobec Zondacrypto i regulacji rynku
- Money.pl – relacje Przemysława Wiplera z Przemysławem Kralem i przepływy finansowe
- Demagog – weryfikacja nagrania dotyczącego rzekomego „załatwienia” weta
- Bankowy Fundusz Gwarancyjny – brak gwarancji BFG dla kryptowalut

