Norwegia dołącza do państw, które coraz poważniej traktują problem inteligentnych okularów wyposażonych w kamerę, mikrofony i sztuczną inteligencję. Rząd w Oslo zapowiedział zaostrzenie zasad dotyczących urządzeń takich jak Ray-Ban Meta. Jednym z rozważanych rozwiązań jest zakaz funkcji rozpoznawania twarzy innych osób w przestrzeni publicznej. Wcześniej w Niemczech rozpoczął się spór prawny o to, czy sprzedaż części smart glasses może już dziś naruszać przepisy zakazujące urządzeń umożliwiających ukryte nagrywanie.
Nie oznacza to jeszcze europejskiego zakazu okularów Meta. Pokazuje jednak, że urządzenie wyglądające niemal jak zwykłe okulary przestało być wyłącznie technologiczną ciekawostką. Staje się testem dla europejskiego prawa do prywatności, anonimowego poruszania się w przestrzeni publicznej i granic wykorzystania sztucznej inteligencji wobec osób, które nigdy nie zgodziły się na udział w jej działaniu.
Norwegia chce ostrzejszych zasad dla smart glasses
25 sierpnia norweskie Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji poinformowało, że minister Karianne Tung chce zaostrzenia regulacji dotyczących inteligentnych okularów i podobnych urządzeń. Rząd zamierza powołać grupę ekspertów, która ma szybko przedstawić możliwe warianty zmian prawnych.
Wśród rozważanych rozwiązań minister wymieniła wprost możliwość zakazania funkcji rozpoznawania twarzy innych ludzi w przestrzeni publicznej. Jednocześnie wezwała instytucje publiczne i prywatne firmy do ustalenia własnych zasad korzystania ze smart glasses w budynkach i miejscach pracy. Norweskie szkoły zostały już zachęcone do uregulowania takich urządzeń w swoich regulaminach.
To wyraźna zmiana akcentów. Jeszcze w czerwcu przedstawiciele norweskiego rządu przekazywali, że obecne, technologicznie neutralne przepisy o ochronie danych i prawa karnego dają stosunkowo mocne instrumenty ochrony. Jednocześnie przyznawali, że smart glasses tworzą szczególny problem, ponieważ osoba znajdująca się obok użytkownika może mieć trudność z ustaleniem, czy jest właśnie nagrywana albo analizowana.
W Norwegii wcześniej pojawił się nawet postulat całkowitego zakazu
Debata trwa od kilku miesięcy. Liderka norweskiej Socjalistycznej Partii Lewicy Kirsti Bergstø domagała się wcześniej zakazu okularów Meta, argumentując, że urządzenia wyglądają jak zwykłe okulary, a mogą być wykorzystywane do bardzo nietypowych form obserwowania innych osób. Jednocześnie wskazywała, że można byłoby przewidzieć wyjątki dla użytkowników, dla których urządzenie pełni funkcję pomocniczą.
Z kolei poseł konserwatywnej Høyre Tage Pettersen pytał rząd o możliwość wykorzystania krajowego marginesu regulacyjnego przy wdrażaniu unijnego AI Act i wprowadzenia ogólnego zakazu zdalnej identyfikacji biometrycznej, szczególnie do celów komercyjnych. Norweska Rada Konsumentów poparła takie podejście, wskazując na ryzyko wykorzystania biometrii do wzbogacania istniejących profili konsumentów i dalszego targetowania reklam lub innych przekazów.
Norwegia znajduje się przy tym w szczególnej sytuacji. Jest częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego i stosuje RODO, ale unijny AI Act nie został jeszcze w pełni włączony do prawa norweskiego. Rząd zapowiedział ponowne konsultacje ustawy jesienią 2026 roku i planuje skierować projekt do decyzji parlamentu wiosną 2027 roku.
Niemcy nie wprowadziły zakazu. Trwa jednak dużo ważniejszy test prawny
W przypadku Niemiec warto doprecyzować informacje pojawiające się w mediach. Nie ma obecnie ogólnokrajowego rządowego projektu zakazującego wszystkich okularów Ray-Ban Meta. Spór jest jednak bardzo poważny, ponieważ organizacja HateAid złożyła w sierpniu zawiadomienie przeciwko Meta, podmiotom związanym z Ray-Ban i Oakley oraz kilku dużym sieciom handlowym i optycznym. Celem jest doprowadzenie do prawnej oceny, czy takie urządzenia mogą być w Niemczech legalnie sprzedawane.
Podstawą jest paragraf 8 niemieckiej ustawy TDDDG. Przepis zabrania m.in. posiadania, produkowania, wprowadzania na rynek i importowania urządzeń telekomunikacyjnych, które są ukryte w przedmiotach codziennego użytku i ze względu na konstrukcję lub sposób działania szczególnie nadają się do niezauważonego nagrywania obrazu lub niepublicznych wypowiedzi innych osób.
Federalna Agencja Sieci, czyli Bundesnetzagentur, prezentuje jednak ostrożniejsze stanowisko. Według jej interpretacji same smart glasses nie są zakazane, jeśli funkcja nagrywania jest dla otoczenia jednoznacznie widoczna – na przykład poprzez sygnał świetlny. Właśnie o ocenę tego, czy niewielka dioda w okularach Meta rzeczywiście spełnia taki warunek, toczy się dziś najważniejszy spór.
Problem z diodą: informuje, ale trzeba wiedzieć, czego szukać
Meta podkreśla, że podczas robienia zdjęcia albo nagrywania filmu zapala się umieszczona z przodu okularów dioda. Firma wprowadziła też zabezpieczenia, które uniemożliwiają nagrywanie po zasłonięciu sygnalizatora. Pod koniec sierpnia zabezpieczenie zostało dodatkowo poprawione tak, aby kamera przerywała rejestrowanie również wtedy, gdy dioda zostanie zasłonięta już w trakcie nagrania.
To realne zabezpieczenie, ale nie rozwiązuje całego problemu. Osoba stojąca kilka metrów od użytkownika musi najpierw wiedzieć, że patrzy na inteligentne okulary, znać znaczenie niewielkiej diody i zauważyć jej aktywację. Ray-Ban Meta zostały natomiast zaprojektowane właśnie tak, aby od klasycznych modeli marki, te smart, niewiele się różniły co dodatkowo utrudnia identyfikację.
Jeszcze ciekawsza jest różnica między nagrywaniem a analizowaniem obrazu przez AI. W oficjalnym FAQ Ray-Ban dotyczącym nowszych modeli wskazano, że przy części funkcji AI korzystających z kamery – na przykład podczas identyfikowania obiektu lub punktu orientacyjnego – dioda nagrywania nie musi się zapalać, ponieważ obraz nie jest traktowany jako materiał przeznaczony do zapisania i udostępnienia. Producent zapewnia przy tym, że nie wykorzystuje w tej funkcji rozpoznawania twarzy oraz stosuje mechanizmy ograniczające przetwarzanie danych identyfikujących.
I właśnie tu zaczyna się nowy problem prawny: człowiek stojący przed użytkownikiem może nie być nagrywany w klasycznym znaczeniu tego słowa, ale jego otoczenie może zostać w danym momencie przetworzone przez system AI. Tradycyjne przepisy tworzone wokół pojęcia „nagrania” nie zawsze dobrze opisują taki scenariusz.
RODO już działa. Ale nie rozwiązuje wszystkiego
Brak dedykowanej ustawy o inteligentnych okularach nie oznacza, że Europa jest dziś pozbawiona regulacji. Obowiązują RODO, krajowe przepisy dotyczące wizerunku, tajemnicy komunikowania się, ochrony życia prywatnego czy odpowiedzialności za publikację cudzych materiałów. W zależności od sposobu użycia mogą dochodzić przepisy prawa pracy, prawa karnego oraz regulacje dotyczące sztucznej inteligencji.
Problemem jest natomiast tzw. wyjątek domowy. RODO nie obejmuje przetwarzania danych prowadzonego przez osobę fizyczną wyłącznie w ramach czynności osobistych lub rodzinnych. Granica przestaje być jednak oczywista, gdy materiał trafia do internetu, jest wykorzystywany zawodowo, służy systematycznemu obserwowaniu innych albo jest przekazywany platformie technologicznej do dalszego przetwarzania.
Na tę kwestię zwrócił uwagę także polski Urząd Ochrony Danych Osobowych. W sierpniu UODO ostrzegł, że inteligentne okulary mogą rejestrować wizerunek i głos, a przetwarzanie wykraczające poza cele czysto osobiste lub domowe podlega zasadom RODO. Urząd przypomniał również, że to użytkownik urządzenia ponosi odpowiedzialność za gromadzenie i rozpowszechnianie danych.
Komisja Europejska: na razie bez nowej ustawy tylko dla okularów
Sprawa dotarła już bezpośrednio do Komisji Europejskiej. Podczas briefingu 2 września przedstawiciel Komisji został zapytany o kontrowersje wokół okularów Meta i możliwość wprowadzenia nowej regulacji. Odpowiedź była zachowawcza: Unia ma już – zdaniem Komisji – solidne ramy prawne obejmujące RODO i regulacje dotyczące sztucznej inteligencji, a ich egzekwowaniem zajmują się krajowe organy ochrony danych.
Komisja nie zapowiedziała więc obecnie osobnego europejskiego prawa dotyczącego smart glasses. Jednocześnie Europejska Rada Ochrony Danych analizuje problem, a organy ochrony prywatności w kolejnych państwach publikują własne stanowiska i wytyczne. W praktyce powstaje dziś europejski test tego, czy obecne przepisy wystarczą, czy też technologia wymusi stworzenie nowych reguł.
Co państwa mogą realnie uregulować?
Całkowity zakaz sprzedaży wszystkich inteligentnych okularów byłby rozwiązaniem najbardziej radykalnym i prawnie najtrudniejszym do obrony. Istnieją jednak znacznie bardziej precyzyjne instrumenty, które pozwalałyby ograniczyć ryzyko bez blokowania całej kategorii urządzeń.
- Zakaz zdalnej identyfikacji biometrycznej osób postronnych – przede wszystkim rozpoznawania twarzy przypadkowych osób w przestrzeni publicznej, zwłaszcza do celów komercyjnych.
- Obowiązkowy i niemożliwy do wyłączenia sygnał pracy kamery – nie tylko podczas zapisywania zdjęcia lub filmu, ale również wtedy, gdy kamera przekazuje obraz do systemu AI analizującego otoczenie.
- Minimalne wymagania sprzętowe – odpowiednio duży i rozpoznawalny wskaźnik nagrywania, zabezpieczenie przed jego zasłonięciem oraz jasne oznakowanie produktu jako urządzenia wyposażonego w kamerę.
- Zakazy w miejscach szczególnie wrażliwych – szkołach, placówkach medycznych, przebieralniach, toaletach, sądach, niektórych miejscach pracy czy obiektach, w których istnieje szczególne oczekiwanie prywatności.
- Ścisłe zasady wykorzystania w pracy – obowiązek określenia celu, podstawy prawnej, czasu przechowywania danych i osób mających do nich dostęp oraz przeprowadzenia oceny ryzyka dla prywatności.
- Szybsza ochrona po publikacji – sprawniejsze mechanizmy zgłaszania, usuwania i zabezpieczania dowodów w przypadkach nagrywania bez wiedzy osoby zainteresowanej, stalkingu czy przemocy opartej na obrazie.
Największe zagrożenie: normalizacja stałej obserwacji
Najpoważniejszym skutkiem pozostawienia tej technologii wyłącznie społecznym zwyczajom nie musi być pojedynczy film opublikowany w mediach społecznościowych. Znacznie większym problemem może być stopniowe przyzwyczajenie ludzi do założenia, że w każdej rozmowie z obcą osobą mogą być równocześnie nagrywani lub analizowani.
To zresztą problem szerszy niż same inteligentne okulary. Podobne obawy wyrażałem już przy okazji felietonu poświęconego humanoidalnym robotom i Edwardowi Warchockiemu. Im więcej urządzeń wyposażamy w kamery, mikrofony, stałe połączenie z internetem i systemy sztucznej inteligencji, tym częściej przekazujemy ogromne ilości informacji o sobie i swoim otoczeniu bez większej refleksji nad tym, gdzie te dane trafiają, jak długo są przechowywane i do czego mogą zostać wykorzystane.
Coraz bardziej niepokoi mnie nie sama obecność nowych technologii, ale to, jak szybko przestajemy zastanawiać się nad tym, jakie dane im przekazujemy. Telefon, kamera domowa, robot sprzątający, a teraz także okulary mogą widzieć i słyszeć znacznie więcej, niż czasem sobie uświadamiamy. Robimy zdjęcia, nagrywamy otoczenie, pozwalamy algorytmom analizować to, co znajduje się przed nami, a często nawet nie wiemy, gdzie później trafiają te informacje. Zwracałem już uwagę, że bezrefleksyjne oddawanie kolejnych fragmentów naszej prywatności może przestać być wyłącznie problemem ochrony danych i zacząć dotyczyć również naszego bezpieczeństwa. Ray-Ban Meta pokazują ten problem wyjątkowo dobrze, bo urządzenie zbierające dane może dziś wyglądać zupełnie niewinnie – jak zwykłe okulary.
W tym ujęciu dyskusja nie dotyczy więc wyłącznie prawa osoby stojącej przed kamerą do ochrony własnego wizerunku. Dotyczy również bezpieczeństwa informacji o miejscach, w których przebywamy, osobach, z którymi się spotykamy, dokumentach znajdujących się w naszym otoczeniu czy układzie przestrzeni prywatnej i zawodowej. Im więcej takich danych może być automatycznie analizowanych i przesyłanych do zewnętrznych usług, tym większe znaczenie mają zasady minimalizacji danych, bezpieczeństwa ich przetwarzania oraz przejrzystości działania urządzenia.
Norwescy politycy zwracają uwagę na prawo do anonimowego przemieszczania się w społeczeństwie. AI Act w swoich założeniach również wskazuje, że zdalna identyfikacja biometryczna może wywoływać poczucie ciągłego nadzoru i wpływać na korzystanie z podstawowych praw, w tym wolności zgromadzeń.
W praktyce zagrożeń jest więcej. Smart glasses mogą ułatwiać stalking, publikowanie kompromitujących materiałów, seksualizowane nagrywanie bez wiedzy zainteresowanych, rozpoznawanie miejsca pracy lub zamieszkania, rejestrowanie rozmów zawodowych i poufnych dokumentów, a w przyszłości także łączenie obrazu z rozbudowanymi profilami danych.
Dochodzi do tego ryzyko błędnej identyfikacji. Jeżeli w przyszłości urządzenia konsumenckie zaczną rozpoznawać twarze lub klasyfikować ludzi w czasie rzeczywistym, pomyłka algorytmu nie będzie wyłącznie problemem technicznym. Może oznaczać przypisanie obcej osobie niewłaściwej tożsamości, cechy lub historii.
Całkowity zakaz też miałby swoją cenę
Debata nie powinna jednak prowadzić do uznania samych inteligentnych okularów za technologię pozbawioną wartości. Nawet norweski rząd przyznaje, że urządzenia mogą być użytecznymi narzędziami pomocniczymi. Meta wykorzystuje je między innymi do funkcji opisujących otoczenie osobom niewidomym i słabowidzącym, tłumaczenia tekstów oraz obsługi urządzeń bez użycia rąk.
Dlatego prawnie bardziej proporcjonalny wydaje się zakaz określonych funkcji i sposobów wykorzystania niż zakaz samych okularów. Inaczej należałoby traktować funkcję opisującą niewidomej osobie znajdujący się przed nią przedmiot, a inaczej system identyfikujący przypadkowych przechodniów i automatycznie łączący ich z informacjami z internetu.
Technologia wyprzedziła społeczne zasady
Ray-Ban Meta stały się problemem regulatorów właśnie dlatego, że odniosły sukces projektowy. Kamera nie znajduje się już w telefonie trzymanym przed twarzą drugiego człowieka. Jest częścią przedmiotu, który od dziesięcioleci kojarzymy ze zwykłymi okularami.
Meta próbuje zmniejszać ryzyko technicznie – wzmacnia działanie diody sygnalizacyjnej, blokuje nagrywanie po jej zasłonięciu i deklaruje brak wykorzystania rozpoznawania twarzy w obecnych funkcjach konsumenckich. To jednak nie rozstrzyga zasadniczego pytania: czy odpowiedzialność za ochronę prywatności osób postronnych można pozostawić wyłącznie producentowi urządzenia i kulturze jego użytkowników?
Norwegia odpowiada dziś coraz wyraźniej: nie. Niemcy sprawdzają, czy część odpowiedzi nie znajduje się już w obowiązującym prawie. Polska na razie ostrzega przed ryzykiem. Komisja Europejska uważa natomiast, że istniejące ramy prawne powinny być punktem wyjścia.
Jeżeli inteligentne okulary rzeczywiście mają stać się kolejnym urządzeniem noszonym przez miliony Europejczyków każdego dnia, regulacje powinny powstać zanim społecznie zaakceptujemy sytuację, w której każdy napotkany człowiek może być jednocześnie kamerzystą, mikrofonem i mobilnym terminalem sztucznej inteligencji.
Źródła
- Rząd Norwegii – zapowiedź zaostrzenia regulacji dotyczących smart glasses
- Storting – pytanie dotyczące identyfikacji biometrycznej i smart glasses
- Storting – odpowiedź rządu dotycząca prywatności i inteligentnych okularów
- Rząd Norwegii – informacje dotyczące wdrażania AI Act
- Niemcy – § 8 Telekommunikation-Digitale-Dienste-Datenschutz-Gesetz
- Reuters – postępowanie dotyczące okularów Meta w Niemczech
- Tagesschau – analiza prawna smart glasses w Niemczech
- Meta – informacje dotyczące prywatności i zabezpieczeń urządzeń
- Ray-Ban – FAQ dotyczące Ray-Ban Meta, kamery i funkcji AI
- UODO – „Inteligentne okulary rodzą ryzyko dla prywatności”
- Komisja Europejska – briefing dotyczący prywatności i okularów Meta
- EUR-Lex – rozporządzenie UE w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act)

