Ceny paliw w Polsce. Dane UE, a tezy Obajtka i Czarnka

Stacja paliw Orlen w Warszawie

Daniel Obajtek i Przemysław Czarnek zorganizowali w piątek w Warszawie konferencję prasową poświęconą wysokim cenom paliw. Były prezes Orlenu, a obecnie europoseł PiS, przekonywał, że obecne ceny nie mają ekonomicznego uzasadnienia i są oderwane od sytuacji na światowych rynkach. Czarnek mówił natomiast o najwyższych cenach paliw w historii Polski.

Obajtek zaprezentował również dane mające pokazywać, że za jego kadencji w Orlenie Polska należała do państw z najtańszym paliwem w Europie, podczas gdy obecnie spadła w rankingach. Według byłego prezesa koncernu benzyna Pb95 powinna dziś kosztować około 6,70 zł za litr, a olej napędowy około 7 zł.

Na ceny przy dystrybutorach wpływa dziś jednocześnie polska polityka podatkowa, polityka cenowa koncernów, kurs dolara oraz wyjątkowo niestabilna sytuacja na światowym rynku ropy i gotowych paliw.

Co pokazali Obajtek i Czarnek?

Podczas konferencji Czarnek przypominał okres, w którym baryłka ropy kosztowała około 120 dolarów, a dolar około 4,60–4,70 zł. Według polityka PiS mimo tak trudnych warunków za czasów Obajtka paliwo w Polsce miało należeć do najtańszych w Europie. Obecne ceny określił natomiast jako najwyższe w historii.

Obajtek odwołał się z kolei do zestawień portalu e-petrol. Wskazywał, że w 2023 roku Polska znajdowała się na czele europejskich rankingów niskich cen, natomiast obecnie w przypadku oleju napędowego zajmuje około 14. miejsca w zestawieniu wybranych państw europejskich.

Dzisiejsze ceny nie są najwyższe w historii

Najłatwiejsza do zweryfikowania jest teza o rzekomo najwyższych w historii cenach paliw w Polsce. Dane jej nie potwierdzają.

Według pierwszego wrześniowego badania e-petrol średnia ogólnopolska cena benzyny Pb95 wynosi 7,63 zł za litr, a oleju napędowego 8,39 zł. To bardzo wysokie poziomy, ale nie rekordowe.

W czerwcu 2022 roku, podczas kryzysu po rosyjskiej agresji na Ukrainę, za litr Pb95 płacono średnio 7,95 zł. E-petrol prognozował wówczas nawet możliwość przekroczenia 8 zł. W przypadku diesla w marcu 2026 roku odnotowano jednorazowy poziom 8,69 zł za litr.

Stwierdzenie, że obecnie w Polsce mamy najwyższe ceny paliw w historii, nie znajduje więc potwierdzenia w ogólnopolskich średnich.

Polska rzeczywiście była najtańsza w 2023 roku – ale nie przy ropie za 120 dolarów

Znacznie więcej prawdy jest w twierdzeniu, że w czasie prezesury Daniela Obajtka Polska okresowo znajdowała się wśród państw z najtańszym paliwem. Kluczowe znaczenie ma jednak odpowiedź na pytanie: kiedy dokładnie?

Dane Komisji Europejskiej pokazują, że pod koniec września 2023 roku litr Pb95 kosztował w Polsce średnio 1,314 euro. Była to najniższa cena w całej Unii Europejskiej i około 25 proc. mniej od unijnej średniej.

Nie można jednak rozciągać tego wniosku na wszystkie paliwa. W tym samym tygodniu diesel kosztował w Polsce 1,313 euro za litr, podczas gdy na Malcie 1,210 euro. Polska miała więc bardzo tani olej napędowy, ale nie najtańszy w UE.

Jeszcze ważniejszy jest kontekst cen ropy. Okres wyjątkowo taniego paliwa w Polsce przypadł na tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2023 roku, kiedy ropa kosztowała około 90 dolarów za baryłkę. Nie był to okres, w którym ta kosztowała około 120 dolarów.

Gdy taki poziom ropy rzeczywiście występował w 2022 roku, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. 10 czerwca 2022 roku e-petrol podawał średnio 7,95 zł za Pb95 i 7,50 zł za olej napędowy. Polska należała wtedy do tańszych państw europejskich, ale nie była konsekwentnie najtańsza.

Podobną wcześniejszą wypowiedź Przemysława Czarnka, łączącą najniższe ceny paliw z ropą kosztującą 120 dolarów, Demagog ocenił w marcu 2026 roku jako fałszywą.

Przedwyborcze ceny z 2023 roku nadal bada prokuratura

Do szczególnie niskich cen z jesieni 2023 roku należy podchodzić z jeszcze jednego powodu. Prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące podejrzenia niezasadnego zaniżania hurtowych i detalicznych cen paliw przez Orlen w okresie od 1 sierpnia do 31 października 2023 roku.

Postępowanie ma wyjaśnić, czy polityka cenowa mogła narazić spółkę na szkodę majątkową w wielkich rozmiarach. Według ostatniego oficjalnego komunikatu Prokuratury Krajowej śledztwo prowadzone było w fazie in rem – nikomu nie postawiono w tym wątku zarzutów. Samo postępowanie jest jednak istotnym kontekstem przy wykorzystywaniu cen z jesieni 2023 roku jako dowodu skuteczności ówczesnego zarządzania Orlenem.

Co pokazują najnowsze dane Komisji Europejskiej?

Najbardziej miarodajnym źródłem porównywania cen pomiędzy państwami Unii jest Weekly Oil Bulletin Komisji Europejskiej. Najnowszy biuletyn został opublikowany 3 września i obejmuje dane z tygodnia rozpoczynającego się 31 sierpnia.

PaństwoPb95Diesel
Polska1,525 euro/l1,669 euro/l
Hiszpania1,733 euro/l1,865 euro/l
Włochy2,017 euro/l2,124 euro/l
Francja2,073 euro/l2,209 euro/l
Niemcy2,236 euro/l2,232 euro/l
Średnia UE1,840 euro/l1,966 euro/l
Średnie ceny detaliczne z podatkami. Dane: Komisja Europejska, Weekly Oil Bulletin, tydzień od 31 sierpnia 2026 r.

W tym zestawieniu Polska zajmowała trzecie miejsce w UE pod względem najniższej ceny benzyny i należała do najtańszych również w przypadku diesla.

Po zakończeniu CPN obraz zmienił się, ale Polska nadal nie jest najdroższa

Bardziej aktualny – choć metodologicznie inny od danych Komisji Europejskiej – obraz daje zestawienie e-petrol z 2 września. Pozwala ono również sprawdzić tabelę, do której podczas konferencji odwoływał się Obajtek.

PaństwoPb95 w przeliczeniu na PLNDiesel w przeliczeniu na PLN
Polska7,63 zł8,39 zł
Hiszpania7,71 zł7,68 zł
Włochy8,75 zł9,29 zł
Francja8,93 zł9,58 zł
Niemcy9,61 zł9,73 zł
Zestawienie e-petrol z 2 września 2026 r.; ceny zagraniczne przeliczone według kursów NBP.

Wśród największych państw Unii Europejskiej polska benzyna pozostaje więc tańsza niż w Hiszpanii, Włoszech, Francji i Niemczech. Inaczej wygląda sytuacja z dieslem: jest on wyraźnie tańszy w Hiszpanii, ale nadal droższy we Francji, Niemczech i Włoszech.

Ponad złotówka podwyżki ma bardzo konkretne krajowe źródło

Obecnych cen nie można tłumaczyć wyłącznie sytuacją na Bliskim Wschodzie. Ogromna część skoku, który kierowcy zobaczyli 1 września, wynika bezpośrednio z decyzji dotyczących programu CPN.

Do 31 sierpnia obowiązywała obniżona z 23 do 8 proc. stawka VAT oraz maksymalne ceny detaliczne. W ostatnich trzech dniach programu Pb95 nie mogła kosztować więcej niż 6,64 zł, a diesel 7,31 zł.

Po wygaśnięciu programu średnie ceny wzrosły do 7,63 i 8,39 zł. E-petrol wskazuje wprost, że w przypadku diesla wzrost niemal odpowiada zmianie VAT, natomiast w cenie benzyny zaczęły już być widoczne również nowe podwyżki na światowych rynkach.

Ale światowy rynek rzeczywiście jest dziś pod ogromną presją

W tym miejscu problem zaczyna się jednak z argumentacją Daniela Obajtka, według którego obecne ceny mają być całkowicie oderwane od sytuacji na światowych rynkach.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna opisuje sytuację na rynku ropy i paliw jako wyjątkowo napiętą. W lipcu światowa podaż ropy pozostawała o 6,3 mln baryłek dziennie niższa niż rok wcześniej, a 8,3 mln baryłek dziennego wydobycia w regionie Zatoki wciąż pozostawało wyłączone.

Jeszcze poważniejszy jest problem gotowych paliw. Przerób ropy w rafineriach był w lipcu o prawie 5 mln baryłek dziennie niższy niż rok wcześniej. Zakłócenia eksportu z Bliskiego Wschodu i ataki na rosyjskie rafinerie ograniczyły podaż benzyny, diesla i paliwa lotniczego.

Według IEA marże rafineryjne osiągnęły rekordowe poziomy. Podobny obraz pokazuje e-petrol: europejska marża na benzynie Eurobob E5 wzrosła na początku września do 62,07 dolara za baryłkę, zbliżając się do historycznego rekordu z czerwca 2022 roku.

Powodem są jednocześnie problemy rafinerii, niskie zapasy paliw w hubie Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia oraz problemy logistyczne związane między innymi z niskim poziomem wody na Renie.

Wojna USA–Iran i Cieśnina Ormuz mają realne znaczenie

Największym źródłem niepewności pozostaje konflikt Stanów Zjednoczonych z Iranem. Trzeba przy tym precyzyjnie mówić o sytuacji w Cieśninie Ormuz: nie jest ona obecnie całkowicie zamknięta dla całej żeglugi, ale ruch i transport surowców pozostają poważnie ograniczone.

Amerykańska EIA szacuje, że jeszcze w czwartym kwartale 2025 roku przez Ormuz transportowano średnio 21,6 mln baryłek ropy i innych płynnych produktów naftowych dziennie. W drugim kwartale 2026 roku było to już tylko 4,9 mln baryłek.

Reuters informował 4 września, że w czwartek przez cieśninę przepłynęły zaledwie cztery obserwowane statki z ładunkami surowcowymi wobec dziesięciodniowej średniej wynoszącej około 15. Część jednostek może jednak poruszać się z wyłączonym systemem AIS, dlatego danych tych nie należy traktować jako kompletnego obrazu całego ruchu.

Jednocześnie walki USA–Iran ponownie się nasiliły, a ropa Brent znajduje się w okolicach 95–97 dolarów za baryłkę. W ciągu tygodnia kontrakty na Brent zyskały ponad 6 proc.

Nie ma więc podstaw, by twierdzić, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie mają ekonomicznego wpływu na polskie ceny paliw. Mają – zarówno poprzez samą cenę ropy, jak i znacznie droższy przerób, ograniczoną dostępność gotowych paliw oraz koszty transportu i ubezpieczenia dostaw.

Obajtek ma jednak rację w jednej ważnej sprawie: dolar pomaga Polsce

Argument byłego prezesa Orlenu dotyczący kursu walutowego jest zasadny. Ropa jest rozliczana przede wszystkim w dolarach, dlatego umocnienie złotego wobec amerykańskiej waluty częściowo chroni polski rynek przed wzrostami.

4 września średni kurs NBP wynosi 3,7145 zł za dolara. To zdecydowanie mniej niż około 4,60–4,70 zł w części kryzysowego 2022 roku.

Nie oznacza to jednak, że wystarczy pomnożyć cenę baryłki Brent przez kurs dolara i na tej podstawie wyliczyć cenę na pylonie stacji. Surowa ropa to tylko jeden z elementów kosztu gotowej benzyny lub diesla. Istotne są również ceny produktów na europejskim rynku ARA, marże rafineryjne, dostępność mocy przerobowych, koszty logistyki, podatki i opłaty oraz marże hurtowe i detaliczne.

Hurt w Polsce właśnie gwałtownie drożeje

Także bieżące ceny hurtowe nie potwierdzają tezy, że na rynku nic się nie zmieniło. Jeszcze 29 sierpnia Orlen wyceniał Pb95 w hurcie na około 5910 zł za metr sześcienny, a olej napędowy na 6519 zł. 4 września było to już odpowiednio około 6358 i 7072 zł.

E-petrol podaje, że średnia hurtowa cena Pb95 u krajowych producentów wynosi obecnie 6358,40 zł za metr sześcienny, a diesla 7073 zł. W porównaniu z końcem sierpnia oznacza to wzrost odpowiednio o ponad 447 i 554 zł.

To oznacza, że część obecnego wzrostu jeszcze nie zdążyła w pełni pojawić się na stacjach. Analitycy e-petrol prognozują na kolejny tydzień benzynę Pb95 w przedziale 7,83–7,99 zł oraz diesel po 8,79–8,87 zł.

Twierdzenie Obajtka, że Pb95 powinna dziś kosztować dokładnie 6,70 zł, a diesel około 7 zł, jest jego oceną opartą na założeniu, że Orlen mógłby ograniczyć część osiąganych marż. Publicznie dostępne dane nie pozwalają jednak potwierdzić, że przy obecnym hurcie, podatkach i warunkach rynkowych właśnie takie ceny wynikałyby ze standardowego mechanizmu rynkowego. Ich osiągnięcie wymagałoby ograniczenia marż, zmniejszenia podatków albo innego rodzaju interwencji.

Nawrocki nie zawetował podatku od nadzwyczajnych zysków

24 lipca prezydent skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Do czasu rozstrzygnięcia przez TK ustawa nie może zostać podpisana ani wejść w życie. Efekt praktyczny jest więc dla rządu podobny do czasowej blokady przepisów.

Ustawa przewidywała czasowy podatek od nadzwyczajnych zysków producentów paliw i importerów posiadających odpowiednie koncesje. Punktem odniesienia miały być średnie marże przedsiębiorstwa z 2025 roku powiększone o 20-procentowy bufor. Dopiero nadwyżka ponad ten poziom miała być objęta stawką 60 proc.

Rząd szacował wpływy na około 4 mld zł – 3,8 mld zł w 2026 roku i 0,2 mld w 2027. Według Ministerstwa Energii kwota odpowiadała około 85 proc. kosztów programu CPN.

Podatek nie obniżałby jednak automatycznie ceny na stacji

Nie należy upraszczać również działania tej ustawy. Jej wejście w życie nie oznaczałoby automatycznie, że litr benzyny lub diesla stałby się tańszy.

Podatek miał zwiększyć dochody budżetu i stworzyć źródło finansowania działań osłonowych – takich jak obniżenie VAT czy maksymalne ceny detaliczne w programie CPN. Dopiero wykorzystanie tych pieniędzy na kolejną interwencję mogłoby bezpośrednio obniżyć rachunek kierowcy.

Prezydent uzasadnił skierowanie ustawy do TK przede wszystkim zarzutem działania prawa wstecz, ponieważ uchwalone przepisy miały objąć nadzwyczajne zyski osiągane już od marca. Kancelaria Prezydenta argumentowała również, że 60-procentowy podatek mógłby zostać przerzucony przez przedsiębiorstwa na klientów i w konsekwencji sam przyczyniać się do wzrostu cen.

Rząd przedstawia odwrotną argumentację: nadzwyczajna marża wynikająca z globalnego kryzysu miała częściowo finansować ochronę konsumentów przed skutkami tego samego kryzysu.

Kto więc odpowiada za wysokie ceny?

Nie da się uczciwie wskazać jednego winnego. Dzisiejsza cena paliwa jest wynikiem nałożenia się kilku zjawisk.

Rząd ponosi odpowiedzialność za podatkową część podwyżki z 1 września. Wygaśnięcie CPN i powrót VAT z 8 do 23 proc. wywołały natychmiastowy wzrost cen o około złotówkę.

Rynek światowy odpowiada natomiast za kolejną presję wzrostową. Ropa ponownie zbliżyła się do 100 dolarów, transport przez Ormuz pozostaje silnie ograniczony, światowe zapasy maleją, a marże rafineryjne i ceny gotowych produktów w Europie znajdują się na wyjątkowo wysokich poziomach.

Orlen również ma wpływ na ostateczną cenę poprzez własną politykę handlową, hurtową i detaliczną oraz poziom osiąganych marż. Nie oznacza to jednak, że koncern może całkowicie ignorować światowe notowania paliw i koszty prowadzenia działalności.

Z kolei decyzja prezydenta o skierowaniu podatku od nadzwyczajnych zysków do Trybunału Konstytucyjnego ograniczyła rządowi dostęp do planowanego źródła około 4 mld zł na finansowanie kolejnych działań osłonowych. Nie jest jednak bezpośrednią przyczyną ceny widocznej dziś na pylonach.

Polityczna tabela nie pokazuje całego rynku

Dzisiejsza konferencja PiS zwraca uwagę na realny problem: tankowanie ponownie stało się bardzo dużym obciążeniem dla domowych i firmowych budżetów. Zasadna jest również dyskusja o tym, jaka część wysokich marż koncernów paliwowych powinna pozostawać w spółkach, a jaka może finansować działania osłonowe w sytuacji kryzysowej.

Nie potwierdza to jednak najdalej idących tez przedstawionych przez Obajtka i Czarnka. Obecne ceny nie są najwyższymi w historii Polski. Dzisiejsze ceny są wyższe niż pod koniec programu CPN, ale w porównaniu z największymi gospodarkami Unii nadal nie należą do najwyższych.

Nie można również pomijać wyjątkowo trudnej sytuacji na rynku światowym. Wojna USA–Iran, ograniczenie transportu przez Cieśninę Ormuz, spadek zapasów oraz rekordowe marże rafineryjne mają wymierny wpływ na ceny paliw w całej Europie.

Najuczciwszy wniosek jest więc mniej wygodny politycznie: za dzisiejsze rachunki odpowiadają jednocześnie podatki i zakończenie krajowych osłon, sytuacja na światowym rynku oraz polityka cenowa przedsiębiorstw paliwowych. Sprowadzenie całej sprawy do nazwiska Tuska, Fąfary, Obajtka czy Nawrockiego nie opisuje rzeczywistych mechanizmów rynku.

Źródła

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *