Fotoradar wrócił na Aleje Jerozolimskie w Ursusie. Historia urządzenia i spór o limit 50 km/h

Fotoradar przy Alejach Jerozolimskich w Ursusie po ponownym montażu we wrześniu 2026 roku

Jeden z najbardziej znanych fotoradarów w Warszawie, a może i w całej Polsce, ponownie pojawił się przy Alejach Jerozolimskich na wysokości numeru 239, w rejonie salonu Volvo w Ursusie. Urządzenie ma za sobą wyjątkowo burzliwą historię: od pierwszego uruchomienia pod koniec 2024 roku było wielokrotnie niszczone, naprawiane i ponownie montowane. Tym razem również wraca po kilkumiesięcznej nieobecności spowodowanej kolejną dewastacją.

Sam fakt ponownego zamontowania urządzenia nie oznacza jednak jeszcze, że rozpoczęło ono rejestrowanie wykroczeń. Na moment publikacji nie został opublikowany komunikat Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego ani Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, który wskazywałby dokładny termin ponownego uruchomienia pomiarów. Kierowcy powinni oczywiście niezależnie od tego przestrzegać obowiązującego w tym miejscu ograniczenia do 50 km/h.

Fotoradar, który szybko został rekordzistą

Historia urządzenia przy Alejach Jerozolimskich 239 rozpoczęła się w listopadzie 2024 roku. Zamontowano tam nowoczesny fotoradar TraffiStar SR390, który może nadzorować kilka pasów ruchu i rejestrować pojazdy przekraczające dopuszczalną prędkość.

Urządzenie bardzo szybko zaczęło notować wyjątkowo dużą liczbę wykroczeń. Według danych przekazywanych przez CANARD od 18 listopada 2024 roku do 1 lutego 2025 roku zarejestrowano 12 517 przypadków przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Oznaczało to średnio ponad 150 zarejestrowanych naruszeń dziennie.

Już w samym 2024 roku, mimo że urządzenie działało dopiero od listopada, zarejestrowało ponad 9 tys. wykroczeń i znalazło się w ścisłej czołówce najbardziej aktywnych fotoradarów w kraju.

Pierwsza dewastacja i kosztowna naprawa

Na początku lutego 2025 roku urządzenie zostało po raz pierwszy poważnie uszkodzone. Fotoradar zdemontowano i przekazano do naprawy.

Naprawiony sprzęt wrócił na swoje miejsce 17 kwietnia 2025 roku. Długo jednak nie pracował. Po uruchomieniu następnego dnia zdążył zarejestrować około 50 kolejnych przekroczeń prędkości, zanim został ponownie zniszczony. Tym razem uszkodzenia wiązano z uderzeniem urządzenia ciężkim narzędziem, według części relacji – siekierą.

Po drugim incydencie GITD zapowiedziało kolejną naprawę, jednocześnie podkreślając, że z lokalizacji nie zamierza rezygnować.

Monitoring miał ochronić urządzenie

Latem 2025 roku urządzenie pojawiało się przy Alejach Jerozolimskich w związku z testami po naprawie, jednak na jego stały powrót trzeba było czekać do końca roku.

8 grudnia 2025 roku w sąsiedztwie masztu zamontowano dodatkowe kamery monitoringu. Miały odstraszać potencjalnych sprawców kolejnych aktów wandalizmu i umożliwić identyfikację osób próbujących uszkodzić fotoradar.

23 grudnia 2025 roku TraffiStar SR390 został ponownie zamontowany i uruchomiony. CANARD informował wówczas, że urządzenie zostało objęte stałym, całodobowym monitoringiem.

Farba, a później kolejne uderzenia

Nowe zabezpieczenie nie zakończyło jednak problemów. W nocy z 2 na 3 stycznia 2026 roku obudowę fotoradaru oblano białą farbą. Uszkodzenie okazało się mniej poważne niż wcześniejsze i urządzenie można było stosunkowo szybko przywrócić do eksploatacji.

Znacznie poważniejszy był kolejny atak. W nocy z 28 na 29 marca 2026 roku fotoradar został ponownie uszkodzony. Na obudowie widoczne były ślady licznych uderzeń twardym przedmiotem. Stało się to mimo działającego w miejscu monitoringu.

Urządzenie ponownie zdemontowano. Sprawą zajmował się Komisariat Policji Warszawa Ursus.

Ponad 130 tys. zł na naprawy

W maju 2026 roku rzecznik prasowy GITD Wojciech Król informował, że dotychczasowe naprawy związane z aktami wandalizmu kosztowały już ponad 130 tys. zł. Według wyjaśnień Inspekcji koszty napraw pokrywał ubezpieczyciel.

GITD jednoznacznie deklarowało jednocześnie, że nie zamierza rezygnować z tego miejsca. Po wykonaniu niezbędnych napraw fotoradar miał zostać ponownie zamontowany i nie planowano przenoszenia go do innej lokalizacji.

We wrześniu urządzenie rzeczywiście ponownie pojawiło się na maszcie przy Alejach Jerozolimskich. Na moment publikacji nie ma jednak publicznej informacji CANARD wskazującej dokładną datę wznowienia pomiarów po ostatniej naprawie.

Dlaczego fotoradar stoi właśnie tutaj?

GITD podkreśla, że lokalizacja nie została wybrana przypadkowo. Decyzję podjęto we współpracy z Zarządem Dróg Miejskich i policją, wskazując na potrzebę ograniczenia nadmiernych prędkości i poprawy bezpieczeństwa.

Z informacji publikowanych w odpowiedzi na jedną z interpelacji radnych wynika również, że w analizowanym rejonie odnotowywano wcześniej wypadki oraz dziesiątki kolizji. W materiałach dotyczących lokalizacji fotoradaru wskazywano na dwa wypadki i 70 kolizji.

W rejonie skrzyżowania Alej Jerozolimskich z Ryżową dochodziło także wcześniej do bardzo poważnych zdarzeń drogowych, w tym wypadku śmiertelnego w 2020 roku. Później organizację ruchu na skrzyżowaniu zmieniono, wprowadzając osobne fazy sygnalizacji dla części manewrów.

50 km/h pomiędzy odcinkami szybszej drogi

Największe kontrowersje od początku budzi jednak nie samo egzekwowanie przepisów, lecz obowiązujące w miejscu pomiaru ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Aleje Jerozolimskie mają w tym rejonie dwie jezdnie, po kilka pasów ruchu, szeroki pas rozdziału i charakter jednej z głównych tras wjazdowych oraz wyjazdowych z Warszawy. Sam fotoradar znajduje się na prostym fragmencie pomiędzy rejonem skrzyżowania z Ryżową a kolejnymi wlotami ulic.

Na sąsiednich fragmentach Alej Jerozolimskich obowiązują wyższe limity prędkości. W kierunku centrum na odcinku przed Ryżową funkcjonuje ograniczenie do 70 km/h, a po wyjeździe poza Warszawę limit również wzrasta. Na relatywnie krótkim odcinku kierowcy spotykają się więc z kilkoma różnymi ograniczeniami.

Sam GITD zaznacza, że nie odpowiada za ustalanie organizacji ruchu ani limitów prędkości. Inspekcja jedynie kontroluje przestrzeganie ograniczenia określonego przez zarządcę drogi.

Fotoradar przy Alejach Jerozolimskich w Ursusie na odcinku objętym ograniczeniem prędkości do 50 km/h. Fot. Łukasz Ptak

Burmistrz Ursusa również chciał 70 km/h

Spór o ograniczenie nie ograniczał się do internetowych komentarzy kierowców. W maju 2025 roku burmistrz Ursusa Bogdan Olesiński (Koalicja Obywatelska) wystąpił do zarządców dróg o uporządkowanie organizacji ruchu na Alejach Jerozolimskich. Wskazywał, że na stosunkowo krótkim ciągu kierowcy spotykają się z ograniczeniami do 50 i 70 km/h, co może być nieczytelne i powodować niepotrzebne zmiany prędkości. Burmistrz postulował ujednolicenie limitu do 70 km/h na analizowanym odcinku.

To istotny argument w dyskusji o fotoradarze: czym innym jest bowiem kwestionowanie obowiązku przestrzegania istniejącego ograniczenia, a czym innym dyskusja o tym, czy samo ograniczenie zostało właściwie dobrane do parametrów drogi.

Nie kwestionuję potrzeby egzekwowania prędkości tam, gdzie rzeczywiście wymaga tego bezpieczeństwo. W przypadku tego konkretnego odcinka Alej Jerozolimskich ograniczenie do 50 km/h odbieram jednak jako ewidentny skok na pieniądze kierowców. Mamy szeroką, wielopasmową drogę, a na sąsiednich fragmentach obowiązuje 70 km/h. Również tutaj prędkość powinna zostać podniesiona do 70 km/h. Tym bardziej, że potrzebę uporządkowania tych ograniczeń dostrzegły już wcześniej same władze Ursusa.

Łukasz Ptak

Wandalizm nie rozwiązuje problemu

Kontrowersje dotyczące organizacji ruchu nie mogą jednak usprawiedliwiać niszczenia urządzenia. Fotoradar jest elementem infrastruktury publicznej, a jego dewastowanie oznacza kolejne naprawy, interwencje służb oraz postępowania policyjne.

Spór powinien więc dotyczyć przede wszystkim zasadności obowiązującego limitu. Jeżeli parametry drogi pozwalają na bezpieczne podniesienie prędkości, właściwą drogą jest ponowna analiza organizacji ruchu przez zarządcę, a nie niszczenie urządzenia, które egzekwuje obecnie obowiązujące przepisy.

Fotoradar jest na miejscu. Na potwierdzenie uruchomienia czekamy

Historia fotoradaru przy Alejach Jerozolimskich 239 zatacza więc kolejne koło. Po marcowym uszkodzeniu i kilkumiesięcznej nieobecności urządzenie ponownie znajduje się na swoim miejscu.

Nie wiadomo jeszcze oficjalnie, kiedy po tej naprawie zacznie ponownie rejestrować wykroczenia. Ostatnia publicznie dostępna deklaracja GITD mówiła jedynie o ponownym montażu po zakończeniu niezbędnych prac.

Niezależnie od stanu urządzenia obowiązujące w tym miejscu ograniczenie pozostaje wiążące. Osobnym i wciąż zasadnym pytaniem jest natomiast to, czy na tak ukształtowanym fragmencie Alej Jerozolimskich powinno ono nadal wynosić 50 km/h.


Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *