„Glee” powraca. Disney+ i Hulu oficjalnie zamówiły nową serię

Obsada serialu Glee w 2009 roku

Po jedenastu latach od finału „Glee” wraca do telewizji. Disney+ i Hulu oficjalnie zamówiły nową serię jednego z największych popkulturowych fenomenów początku poprzedniej dekady. Na razie twórcy bardzo oszczędnie dzielą się szczegółami, ale jedno jest już pewne – powrót New Directions przestał być jedynie pomysłem Ryana Murphy’ego.

Za nową produkcję odpowiada 20th Television, czyli studio stojące również za oryginalnym serialem. Nie podano jeszcze daty premiery, terminu rozpoczęcia zdjęć ani szczegółów fabuły. Nie wiadomo nawet, czy będzie to bezpośrednia kontynuacja losów znanych bohaterów, historia nowego pokolenia uczniów McKinley High czy połączenie obu tych pomysłów.

Ryan Murphy wraca razem z twórcami oryginału

Powrót nie powstaje bez udziału ludzi odpowiedzialnych za oryginalny sukces. Ryan Murphy już pod koniec września ujawnił, że razem z Bradem Falchukiem i Ianem Brennanem – współtwórcami „Glee” – ukończył scenariusz nowego projektu.

Murphy poinformował również, że skontaktował się z około dziesięcioma osobami z oryginalnej obsady. Jak mówił, aktorzy mieli wiele pytań, ale byli bardzo entuzjastycznie nastawieni do pomysłu powrotu.

Na oficjalną listę nazwisk trzeba jednak jeszcze poczekać. Disney nie potwierdził dotychczas żadnego członka obsady, natomiast według informacji Variety Lea Michele ma powrócić jako Rachel Berry. Heather Morris i Chord Overstreet po ogłoszeniu nowej produkcji opublikowali w mediach społecznościowych wpisy sugerujące możliwość powrotu Brittany Pierce i Sama Evansa.

Chris Colfer, czyli serialowy Kurt Hummel, wcześniej mówił, że rozważyłby udział. Jednocześnie przyznawał, że powrót do świata „Glee” byłby dla niego emocjonalnie trudny po śmierci Nayi Rivery.

Sześć sezonów, które stały się czymś znacznie większym niż serial

Oryginalne „Glee” zadebiutowało na antenie Fox w 2009 roku i zakończyło się w marcu 2015 roku po sześciu sezonach i 121 odcinkach. Punkt wyjścia był prosty: grupa uczniów fikcyjnego William McKinley High School w Limie w stanie Ohio dołącza do szkolnego chóru New Directions.

Bardzo szybko okazało się jednak, że muzyka jest tylko narzędziem do opowiadania o znacznie większej liczbie spraw.

Serial zajmował się dorastaniem, wykluczeniem, popularnością i samotnością, pierwszymi związkami, seksualnością, niepełnosprawnością, ciążą nastolatki, religią, wyglądem, zaburzeniami odżywiania, przemocą i szkolnym bullyingiem. Wszystko to mieszał z absurdem, satyrą i musicalowymi numerami, które chwilami całkowicie odrywały bohaterów od szkolnej rzeczywistości.

Nie wszystkie historie zestarzały się równie dobrze. „Glee” potrafiło być niezwykle progresywne, a chwilę później upraszczać dokładnie te problemy, które próbowało przedstawiać. Mimo tych niedoskonałości dla ogromnej grupy młodych widzów na początku lat 2010. był to jeden z niewielu mainstreamowych seriali, w których mogli zobaczyć bohaterów mierzących się z problemami podobnymi do ich własnych.

Kurt, Santana i pokolenie nastolatków, które zobaczyło siebie na ekranie

Szczególne znaczenie „Glee” miało dla reprezentacji osób LGBT+. Wątek Kurta Hummela, jego coming outu, relacji z ojcem, prześladowania w szkole, a później związku z Blaine’em Andersonem był pokazywany w czasie, kiedy podobne historie nastolatków znacznie rzadziej trafiały do największych amerykańskich produkcji telewizyjnych.

Drugą niezwykle ważną postacią stała się Santana Lopez. Jej droga od ukrywania własnej orientacji do zaakceptowania siebie i związku z Brittany Pierce sprawiła, że kolejna grupa młodych widzów dostała bohaterkę, z którą mogła się identyfikować.

Znaczenie tej reprezentacji dostrzegały również organizacje zajmujące się prawami osób LGBT+. „Glee” zdobywało GLAAD Media Award dla najlepszego serialu komediowego.

Jeszcze bardziej wymierny przykład pojawił się w 2012 roku. Odcinek „On My Way” opowiadał o próbie samobójczej Dave’a Karofsky’ego po prześladowaniu związanym z jego orientacją seksualną. Po odcinku wyemitowano informację o The Trevor Project – organizacji pomagającej młodym osobom LGBT+ w kryzysach psychicznych. Organizacja informowała później, że ruch na jej stronie oraz liczba kontaktów wzrosły około trzykrotnie.

Nie oznacza to oczywiście, że jeden serial rozwiązywał problemy nastolatków. Pokazuje jednak, że w szczycie swojej popularności „Glee” potrafiło przełożyć telewizyjną historię na realne zainteresowanie miejscem, w którym młoda osoba mogła otrzymać pomoc.

„Glee” zmieniło również rynek muzyczny

Wpływu serialu na popkulturę nie da się jednak oddzielić od muzyki. Mechanizm był prosty i jak na tamten czas niezwykle skuteczny: po emisji kolejnego odcinka wykonywane w nim piosenki trafiały do sprzedaży cyfrowej.

Efekt przeszedł oczekiwania. Glee Cast umieścił na liście Billboard Hot 100 aż 207 nagrań. Guinness World Records nadal wskazuje tę liczbę jako rekord wśród grup, a Billboard w 2026 roku przypomniał, że obsada pozostaje najczęściej notowanym na Hot 100 wykonawcą niebędącym solistą.

Serial potrafił jednocześnie odświeżać utwory mające po kilkadziesiąt lat i wprowadzać je do słowników muzycznych kolejnego pokolenia. Po wykorzystaniu „Don’t Stop Believin’” Journey sprzedaż oryginalnego nagrania zespołu wyraźnie wzrosła. Podobny efekt obserwowano przy wielu innych artystach.

Do października 2011 roku nagrania Glee Cast pobrano cyfrowo ponad 36 milionów razy, a albumy sprzedały się w ponad 11 milionach egzemplarzy na całym świecie. Telewizyjny chór stał się więc pełnoprawnym graczem rynku fonograficznego.

Serial pomagał też kierować pieniądze z powrotem do szkolnej edukacji artystycznej. W ramach współpracy z National Association for Music Education przeznaczono milion dolarów na granty dla 73 programów artystycznych w amerykańskich szkołach publicznych.

Muzyka, która była sercem serialu

Trudno znaleźć lepsze przypomnienie fenomenu pierwszych sezonów niż występ New Directions z finału pierwszego sezonu. „Journey To Regionals Performance” dobrze pokazuje wszystko, co wtedy definiowało „Glee”: teatralność, pop, emocjonalność i grupę bohaterów, dla których scena była miejscem, gdzie mogli być sobą.

Glee Cast – „Journey To Regionals Performance”. Oficjalny materiał Glee Cast na YouTube.

„Don’t Stop Believin’” stało się zresztą praktycznie muzycznym symbolem całego serialu. Pierwsze wykonanie pojawiło się już w pilocie, a później utwór wielokrotnie wracał w kluczowych momentach historii.

Popularność, której dziś trudno byłoby odtworzyć

„Glee” powstało jeszcze przed czasem, kiedy rynek serialowy został całkowicie rozdrobniony przez serwisy streamingowe. W najlepszym okresie potrafiło być prawdziwym telewizyjnym wydarzeniem.

Odcinek wyemitowany po Super Bowl w lutym 2011 roku obejrzało w Stanach Zjednoczonych około 26,8 miliona widzów. Serial zdobył sześć nagród Emmy, dwukrotnie otrzymywał Złoty Glob dla najlepszego serialu komediowego lub musicalowego i doczekał się tras koncertowych, albumów, książek, gry oraz całego przemysłu produktów kierowanych do fanów.

Słowo „Gleek” przestało być tylko żartobliwą nazwą fana serialu. Stało się określeniem całej społeczności, która pomiędzy odcinkami kupowała nagrania, analizowała związki bohaterów i przenosiła serial do internetowych fandomów.

Jest też ciemna strona historii „Glee”

Nie da się bowiem opowiadać o powrocie „Glee”, pomijając dramatyczne wydarzenia, które przez lata zmieniły sposób patrzenia na oryginalną obsadę.

W mediach zaczęto nawet używać określenia „klątwa Glee”. Nie istnieją oczywiście żadne podstawy, aby trzy niezależne tragedie traktować jako rzeczywistą „klątwę”. To medialna nazwa powstała po serii śmierci osób związanych z jednym niezwykle popularnym serialem.

Cory Monteith. Śmierć w czasie emisji serialu

Pierwszą tragedią, która bezpośrednio wpłynęła również na fabułę „Glee”, była śmierć Cory’ego Monteitha, odtwórcy roli Finna Hudsona.

Monteith zmarł 13 lipca 2013 roku w hotelu w Vancouver. Miał 31 lat. British Columbia Coroners Service ustaliło, że przyczyną była przypadkowa toksyczność mieszana związana z heroiną i alkoholem.

Śmierć aktora nastąpiła jeszcze podczas produkcji serialu i zmusiła twórców do zmierzenia się z nią również na ekranie. Finn Hudson zmarł w świecie „Glee”, a odcinek „The Quarterback” stał się pożegnaniem zarówno bohatera, jak i samego Monteitha.

Mark Salling. Historia znacznie bardziej mroczna

W styczniu 2018 roku zmarł Mark Salling, który wcielał się w Noah „Pucka” Puckermana. Miał 35 lat.

Jego śmierć została uznana za samobójstwo. Nastąpiła kilka miesięcy po tym, jak aktor przyznał się przed sądem federalnym do posiadania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.

Naya Rivera. Kolejna tragedia, siedem lat po Monteithcie

W lipcu 2020 roku świat „Glee” ponownie pogrążył się w żałobie. Naya Rivera, czyli serialowa Santana Lopez, zaginęła podczas wycieczki łodzią po Lake Piru w Kalifornii. Na łodzi odnaleziono jej czteroletniego syna. Ciało aktorki odnaleziono kilka dni później.

Rivera miała 33 lata. Sekcja zwłok i dochodzenie wykazały, że zmarła w wyniku przypadkowego utonięcia.

Dla wielu fanów właśnie jej śmierć sprawiła, że określenie „klątwa Glee” zaczęło funkcjonować na dobre. Trzech rozpoznawalnych aktorów jednej stosunkowo młodej obsady nie żyło już zaledwie pięć lat po zakończeniu serialu.

„Klątwa Glee” stała się osobnym produktem medialnym

W 2023 roku powstał nawet trzyczęściowy dokument „The Price of Glee”, który próbował połączyć sukces produkcji z tragediami i problemami jej obsady.

Projekt spotkał się jednak z wyraźnym sprzeciwem części dawnych aktorów. Kevin McHale, Jenna Ushkowitz i Chord Overstreet dystansowali się od dokumentu, a żadna z głównych gwiazd oryginalnej obsady nie uczestniczyła w jego realizacji.

Nowe „Glee” będzie musiało zmierzyć się z własną historią

To chyba największe wyzwanie stojące przed twórcami. Nie wystarczy ponownie otworzyć drzwi sali chóru, włożyć nowych uczniów w czerwone koszulki i zaśpiewać współczesny przebój.

Świat zmienił się od 2009 roku. Zmieniła się telewizja, sposób konsumpcji muzyki, social media i język, którym młodzi ludzie mówią o seksualności, płci, zdrowiu psychicznym czy wykluczeniu. To, co kilkanaście lat temu uchodziło za odważne, dziś może wydawać się oczywiste. Z kolei część żartów i sposobów przedstawiania mniejszości z oryginalnego serialu nie przeszłaby już bez krytyki.

Ale właśnie dlatego powrót może być interesujący. Oryginalne „Glee” działało najlepiej wtedy, kiedy pod absurdalną komedią znajdowała się prawdziwa historia o młodych ludziach próbujących znaleźć swoje miejsce. Jeżeli nowa seria odnajdzie podobny język dla dzisiejszego pokolenia, powrót może być czymś więcej niż kolejnym wykorzystaniem nostalgii.

Jedno jest jednak pewne: po jedenastu latach „Glee” znów ma zamówienie na serię. I chyba najwyższy czas ponownie przestać przestawać wierzyć.

Źródła

ABC News – oficjalne zamówienie nowej serii „Glee” przez Disney+ i Hulu
Reuters – „Glee” powraca jako nowa produkcja Disney+ i Hulu
Variety – „Glee” oficjalnie wraca, aktualny stan projektu
Variety – informacje o planowanym powrocie Lei Michele jako Rachel Berry
Variety – Ryan Murphy o scenariuszu przygotowanym z Bradem Falchukiem i Ianem Brennanem
Billboard – rekordy „Glee” na Billboard Hot 100 i wpływ muzyczny serialu
Guinness World Records – 207 notowań Glee Cast na Billboard Hot 100
Television Academy – nagrody Emmy i nominacje serialu „Glee”
GLAAD – nagrody za reprezentację osób LGBT+ w „Glee”
CBS News – wzrost zainteresowania The Trevor Project po odcinku „On My Way”
Playbill – sprzedaż muzyki „Glee” i wsparcie dla szkolnych programów artystycznych
TIME – wpływ „Glee” na popularność wykorzystywanych w serialu utworów
The Canadian Press / BC Coroners Service – przyczyna śmierci Cory’ego Monteitha
ABC News – śmierć Marka Sallinga i ustalenia koronera
NPR / Georgia Public Broadcasting – ustalenia dotyczące śmierci Nayi Rivery
TIME – „The Price of Glee”, pochodzenie określenia „klątwa Glee” i kontrowersje wokół dokumentu
Glee Cast / YouTube – „Journey To Regionals Performance”

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *