Spór o przyszłość Bazarku Ursus wyszedł już daleko poza dzielnicowe komisje, petycje i media społecznościowe. Po wcześniejszych materiałach telewizyjnych w środę, 21 października, sprawa stała się tematem programu „Reagujemy” w TVP3 Warszawa. Zwolennicy pozostawienia targowiska przy ul. Gierdziejewskiego domagają się zatrzymania jego przenosin, konsultacji społecznych, a w dalszej perspektywie nawet zmiany obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Na pierwszy rzut oka spór dotyczy jednego bazarku. W rzeczywistości prowadzi jednak do znacznie szerszego pytania: kiedy samorząd może zmieniać przyjęty wiele lat wcześniej plan miasta pod wpływem społecznego protestu i jakie mogą być konsekwencje stworzenia takiej praktyki?
To pytanie jest szczególnie istotne, bo dzisiaj o zmianę planu występuje grupa mieszkańców broniąca popularnego lokalnego targowiska. W przyszłości podobnych zmian mogą jednak domagać się właściciele gruntów, inwestorzy albo przedsiębiorcy, dla których korzystniejsze przeznaczenie nieruchomości może oznaczać bardzo konkretne korzyści finansowe.
Spór trafił do TVP3 Warszawa
Temat przyszłości Bazarku Ursus od kilku tygodni jest intensywnie nagłaśniany przez stowarzyszenie Bezpieczny i Zielony Ursus. Jednym z głównych elementów kampanii jest petycja zainicjowana przez radnego Karola Bąkowskiego.
Wczoraj sprawa została szerzej przedstawiona w programie „Reagujemy” w TVP3 Warszawa. Pełny zapis materiału i debaty można obejrzeć w serwisie TVP3 Warszawa.
Sam fakt, że lokalny spór stał się przedmiotem telewizyjnej debaty, pokazuje skuteczność medialnej strategii przeciwników przenosin. Nie rozstrzyga jednak podstawowego problemu planistycznego: teren obecnego bazarku od wielu lat ma w prawie miejscowym inne docelowe przeznaczenie.
Tutaj docelowo ma być park
Kluczowym dokumentem w całej sprawie jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego terenów poprzemysłowych w rejonie ul. Orłów Piastowskich – część I, przyjęty przez Radę m.st. Warszawy 3 lipca 2014 roku.
Teren obecnego targowiska oznaczono w nim symbolem D1.4 ZP. Jego podstawowym przeznaczeniem jest „teren zieleni urządzonej – park”. Plan określa dla tego obszaru minimum 80 proc. powierzchni biologicznie czynnej.
Jednocześnie autorzy planu nie zignorowali działającego już wówczas bazarku. Wprowadzili dla niego specjalne zasady tymczasowego zagospodarowania. Plan dopuszcza istniejące targowisko na działkach ewidencyjnych nr 83 i 106, o powierzchni nieprzekraczającej 1,4 ha, z obsługą komunikacyjną od ul. Gierdziejewskiego i Warszawskiej.
To rozróżnienie jest fundamentalne dla obecnego sporu. Bazarek nie znalazł się na tym terenie wbrew planowi, ale jego funkcjonowanie zostało w planie potraktowane jako rozwiązanie tymczasowe. Docelową funkcją terenu pozostaje park.
Przenosiny bazarku nie są pomysłem z ostatnich miesięcy
Także koncepcja przeniesienia targowiska nie pojawiła się nagle w 2026 roku.
Już w marcu 2019 roku Urząd Dzielnicy Ursus informował o planowanej lokalizacji nowego targowiska przy ul. Traktorzystów, pomiędzy liniami kolejowymi a al. 4 Czerwca 1989 r. Wprost wyjaśniano wówczas, że przeniesienie jest związane z docelowym przeznaczeniem obecnego terenu pod kolejny fragment parku.
Ówczesne władze dzielnicy zapewniały jednocześnie, że handel przy Gierdziejewskiego będzie trwał do czasu wybudowania i oddania do użytku nowego obiektu. Nowa lokalizacja miała być ponad dwukrotnie większa i zapewniać między innymi rozbudowany parking.
Ten kierunek potwierdzano także w kolejnych latach. Jeszcze w grudniu 2024 roku urząd odpowiadał mieszkańcom, że docelowym miejscem targowiska jest Traktorzystów 1, natomiast na terenie obecnego bazarku ma powstać kolejna część EKOparku.
BiZU chce zatrzymać ten proces
Stowarzyszenie Bezpieczny i Zielony Ursus przedstawia dzisiaj inne rozwiązanie. Petycja Karola Bąkowskiego zawiera trzy główne postulaty: wstrzymanie projektowania i budowy nowej siedziby bazarku, przeprowadzenie konsultacji społecznych oraz – w przypadku braku społecznego poparcia dla przeprowadzki – rozpoczęcie procedury zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tak, aby handel mógł pozostać przy Gierdziejewskiego.
Argumenty przeciwników przenosin nie powinny być lekceważone. Bazarek funkcjonuje w tym miejscu od wielu lat, ma stałych klientów, a szczególnie dla części starszych mieszkańców Niedźwiadka obecna lokalizacja jest łatwo dostępna pieszo. Kupcy obawiają się natomiast, że po przeprowadzce część dotychczasowych klientów przestanie korzystać z targowiska.
To są realne argumenty przemawiające za rozmową o jakości nowej lokalizacji, dostępności komunikacyjnej, parkingach, dojściu pieszym czy standardzie przyszłego targowiska.
Innym pytaniem jest jednak, czy problemy projektu nowego bazarku powinny prowadzić do rezygnacji z samej przeprowadzki i zmiany obowiązującego planu miejscowego.
Bo zmiana MPZP to już zupełnie inny poziom decyzji
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie jest zwykłą koncepcją przygotowaną przez urząd. Jest aktem prawa miejscowego. Określa między innymi, gdzie mogą powstawać mieszkania, drogi, szkoły, usługi czy tereny zielone.
Oczywiście plan miejscowy nie jest dokumentem wiecznym. Prawo przewiduje możliwość jego zmiany, a samorząd powinien reagować, jeżeli po latach ustalenia przestały odpowiadać rzeczywistym potrzebom miasta.
Nie można jednak zmienić MPZP przez prostą decyzję burmistrza czy uchwałą podjętą podczas jednego posiedzenia rady. Zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zmiana planu następuje zasadniczo w takim trybie, w jakim jest on uchwalany. Oznacza to przygotowanie dokumentacji, uzgodnienia, opinie, konsultacje i ponowną decyzję właściwej rady.
Nie byłby to precedens prawny. Ale mógłby być precedensem politycznym
W dyskusji o zmianie planu trzeba uważać na słowo „precedens”. Polska nie działa w systemie, w którym jedna zmiana MPZP automatycznie daje innemu inwestorowi prawo do otrzymania podobnej zmiany. Rada Warszawy każdą sprawę może oceniać osobno.
Może jednak powstać precedens innego rodzaju – polityczny i instytucjonalny.
Jeżeli wieloletnie ustalenia planu zaczniemy ponownie otwierać przede wszystkim wtedy, gdy dana grupa zorganizuje skuteczną petycję, protest i kampanię medialną, w przyszłości każda kolejna grupa interesu może powoływać się na podobny argument.
Dzisiaj może chodzić o bazarek lub park. Jutro właściciel gruntu może domagać się zwiększenia dopuszczalnej zabudowy, przedsiębiorca zmiany terenu zielonego na usługowy, a deweloper umożliwienia budowy mieszkań w miejscu, w którym plan przewiduje inną funkcję.
Nie oznacza to, że takich wniosków nie należy rozpatrywać. Powstaje jednak pytanie o kryterium: dlaczego jeden plan zmieniamy, a innego nie?
Planowanie potrzebuje przewidywalności
Jedną z podstawowych wartości planowania przestrzennego jest przewidywalność. Mieszkaniec kupujący mieszkanie, przedsiębiorca inwestujący pieniądze i samo miasto projektujące drogę lub szkołę powinni móc zakładać, że zapisy MPZP rzeczywiście coś znaczą.
Jeżeli obowiązujący plan staje się jedynie punktem wyjścia do kolejnych negocjacji prowadzonych pod wpływem aktualnej presji politycznej lub medialnej, jego znaczenie zaczyna się osłabiać.
Problem nie polega więc na tym, że planu nigdy nie wolno zmienić. Chodzi o to, aby przyczyną zmiany były możliwe do obrony przesłanki urbanistyczne i interes publiczny, a nie wyłącznie skuteczność kampanii prowadzonej przez jedną zainteresowaną grupę.
Zmiana przeznaczenia gruntów może oznaczać także pieniądze
Jest jeszcze jeden powód, dla którego decyzje planistyczne muszą być podejmowane szczególnie ostrożnie. Przeznaczenie nieruchomości może w ogromnym stopniu wpływać na jej wartość.
Ustawa przewiduje konsekwencje finansowe zmian planów. Jeżeli wskutek uchwalenia lub zmiany MPZP korzystanie z nieruchomości w dotychczasowy sposób stanie się niemożliwe albo istotnie ograniczone, w określonych sytuacjach właściciel może domagać się od gminy odszkodowania albo wykupu. Jeżeli natomiast wartość gruntu wzrośnie, przepisy przewidują możliwość naliczenia opłaty związanej z tym wzrostem.
Nie oznacza to, że właśnie takie roszczenia pojawiłyby się w przypadku obecnego bazarku. Pokazuje jednak, dlaczego zmiany planistyczne nie powinny być traktowane jako neutralne administracyjne poprawki. W innych przypadkach mogą oznaczać dla prywatnych właścicieli lub inwestorów korzyści liczone w milionach złotych, a dla miasta – potencjalne zobowiązania.
Miasto już projektuje układ, którego bazarek jest jednym z elementów
Obecny plan nie dotyczy zresztą samego targowiska. Łączy kilka wzajemnie zależnych elementów zagospodarowania tej części Ursusa.
Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta prowadzi przygotowania do rozbudowy ulic Gierdziejewskiego i Posag 7 Panien. Nowo-Gierdziejewskiego ma połączyć rejon ul. Jagiełły z Czerwoną Drogą i stanowić część większego układu komunikacyjnego obsługującego między innymi dynamicznie rozwijające się Szamoty.
Równolegle w lipcu 2026 roku Warszawa uruchomiła konkurs architektoniczno-urbanistyczny na koncepcję III etapu EKOparku. Termin składania opracowań studialnych minął 25 września.
Oznacza to, że ewentualna decyzja o trwałym pozostawieniu bazarku przy Gierdziejewskiego nie byłaby izolowaną zmianą dotyczącą jednego miejsca handlu. Wymagałaby ponownego przeanalizowania przynajmniej części układu, w którym znajdują się park, obecne i przyszłe drogi oraz nowe targowisko.
Historia EKOparku pokazuje podobny sposób działania
To nie pierwszy przypadek, kiedy Bezpieczny i Zielony Ursus próbuje zatrzymać realizację rozwiązań wynikających z obowiązującego MPZP.
W 2024 roku stowarzyszenie prowadziło kampanię przeciwko projektowanemu przebiegowi Nowo-Gierdziejewskiego. Organizowano protesty, petycję i nagłaśniano sprawę w mediach, w tym w TVP3 Warszawa. Głównym argumentem była planowana ingerencja w istniejącą zieleń oraz możliwość wycinki około 200 drzew.
Był to realny problem, który zasługiwał na publiczną debatę. Sam przebieg ulicy również wynika jednak z obowiązującego planu miejscowego. Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta wskazuje, że projektowana droga ma uporządkować połączenia rozwijających się osiedli z pozostałą częścią układu transportowego.
W obu przypadkach pojawia się więc podobny mechanizm: rozwiązanie zapisane w planie wiele lat wcześniej w momencie przejścia do rzeczywistego projektowania spotyka się z protestem i żądaniem ponownego rozważenia wcześniejszych ustaleń.
Co ciekawe, stanowisko wobec bazarku zmieniało się także w samym BiZU
Warto przypomnieć wcześniejsze wypowiedzi jednego z najbardziej aktywnych obecnie przeciwników realizacji dotychczasowego planu.
Krzysztof Daukszewicz, obecnie radny i członek zarządu Bezpiecznego i Zielonego Ursusa, kilka lat temu przedstawiał plan powiększenia EKOparku zdecydowanie przychylniej.
W swoim wcześniejszym tekście wyliczał, że po realizacji założeń MPZP EKOpark mógłby powiększyć się o około 6,25 ha. Pisał wówczas, że dla dzielnicy z niewielką ilością urządzonej zieleni jest to „naprawdę dobra okazja”.
W 2022 roku oceniał nową lokalizację bazarku jako pod wieloma względami lepszą i pozytywnie oceniał możliwość znacznego powiększenia EKOparku, ale już wtedy zwracał uwagę na gorszą dostępność targowiska dla mieszkańców Niedźwiadka i proponował kompromis. W 2026 roku sam przyznaje, że jego ocena całego przedsięwzięcia uległa zmianie.
Można poprawić nowy bazarek bez odwracania całego planu
Między bezwarunkowym wykonaniem każdego rozwiązania zapisanego w 2014 roku a całkowitą rezygnacją z planowanej przeprowadzki istnieje jeszcze szerokie pole do kompromisu.
Jeżeli mieszkańcy obawiają się nowej lokalizacji, można dyskutować o poprawie dojścia pieszego, obsłudze autobusowej, większym parkingu, zadaszeniu, liczbie pawilonów, standardzie sanitarnym, organizacji handlu czy rozwiązaniach dla seniorów.
Można też rozważać, czy niewielka funkcja handlowa możliwa do pogodzenia z przeznaczeniem parkowym powinna pozostać bliżej obecnej lokalizacji. Taką możliwość jako kompromis rozważał zresztą przed laty sam Daukszewicz.
To jednak zupełnie inna rozmowa niż prosty postulat zachowania obecnego targowiska w niezmienionej formie i rozpoczęcia procedury zmiany MPZP.
Konsultacje są potrzebne. Ale ich wynik nie może być jedynym kryterium planowania
Postulat konsultacji społecznych jest uzasadniony. Nowy bazarek będzie służył mieszkańcom i kupcom, dlatego ich doświadczenia powinny wpływać na jego ostateczny kształt.
Problem pojawiłby się jednak wtedy, gdyby konsultacje zostały sprowadzone do prostego referendum: „bazarek tu czy tam”, bez uwzględnienia pozostałych elementów układu przestrzennego.
Planowanie miasta wymaga bowiem uwzględnienia nie tylko interesu obecnych użytkowników danego miejsca. Trzeba również brać pod uwagę przyszłych mieszkańców, transport, zieleń, dostęp do usług, koszty inwestycji publicznych oraz sposób funkcjonowania całego obszaru za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Nie mam problemu z tym, że mieszkańcy bronią miejsca, do którego są przywiązani, ani z tym, że radni reprezentują ich obawy. Mam natomiast poważną wątpliwość, czy odpowiedzią powinno być otwieranie zatwierdzonego planu miejscowego za każdym razem, gdy pojawi się odpowiednio silna presja. Dzisiaj chodzi o popularny lokalny bazarek. Jutro podobnych zmian może domagać się właściciel gruntu, przedsiębiorca albo deweloper, któremu inne przeznaczenie działki będzie się po prostu bardziej opłacało. Dlatego kryteria zmiany planu muszą być jasne i jednakowe dla wszystkich.
Łukasz Ptak
Plan nie jest święty, ale nie powinien być też zapisywany od nowa przy każdym sporze
Obowiązujący dokument powstał w 2014 roku, a od tamtego czasu Ursus bardzo się zmienił. Szamoty zostały w znacznym stopniu zabudowane, przybyły tysiące mieszkańców i zmieniły się potrzeby transportowe. To wystarczający powód, aby regularnie sprawdzać aktualność planów.
Jeżeli analizy urbanistyczne pokażą, że pozostawienie części funkcji handlowej przy Gierdziejewskiego rzeczywiście lepiej służy całej dzielnicy, zmiana planu może być racjonalna.
Powinna jednak wynikać z analiz i jasno zdefiniowanego interesu publicznego, a nie wyłącznie z liczby podpisów pod petycją czy liczby materiałów telewizyjnych poświęconych sprawie.
Bo w tym sporze chodzi już o coś więcej niż o przyszłość sobotnich zakupów.
Chodzi o odpowiedź na pytanie, jak trwałe mają być reguły, według których rozwija się Ursus – i co musi się wydarzyć, żebyśmy uznali, że należy je zmienić.
Źródła
TVP3 Warszawa – „Reagujemy”, materiał i debata dotycząca przyszłości Bazarku Ursus
PetycjeOnline – „Bazarek Ursus zostaje!”, petycja Karola Bąkowskiego
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego terenów poprzemysłowych w rejonie ul. Orłów Piastowskich – część I
Urząd m.st. Warszawy – tekst ustaleń MPZP dotyczących terenu D1.4 ZP i tymczasowego funkcjonowania targowiska
Dziennik Ursusa, marzec 2019 – „Nowe miejsce targowiska w Ursusie”
Dziennik Ursusa, grudzień 2024 – odpowiedź urzędu dotycząca docelowej lokalizacji bazarku i EKOparku
Miasto Stołeczne Warszawa – konkurs na III etap EKOparku przy ul. Gierdziejewskiego
Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta – rozbudowa ulic Gierdziejewskiego i Posag 7 Panien
Radio Kolor – argumenty mieszkańców, kupców i stanowisko Urzędu Dzielnicy Ursus w sprawie przenosin
Krzysztof Daukszewicz – „Bazarek, Nowo-Gierdziejewskiego i Eko Park, czyli jaka piękna katastrofa”, 14 września 2026 r. – aktualne stanowisko dotyczące bazarku, EKOparku i Nowo-Gierdziejewskiego
Krzysztof Daukszewicz – „Czas na nowe parki dla mieszkańców Ursusa”, 11 lutego 2022 r. – wcześniejsze stanowisko dotyczące powiększenia EKOparku i przeniesienia Bazarku Ursus
Bezpieczny i Zielony Ursus – stanowisko w sprawie Nowo-Gierdziejewskiego i EKOparku
TVP3 Warszawa – protest BiZU przeciwko projektowanemu przebiegowi Nowo-Gierdziejewskiego w 2024 roku
Elektroniczny Dziennik Ustaw – ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym


