Europa wchodzi w sezon zimowy z problemem, który przestał dotyczyć jednego surowca. Wojna z Iranem i silne ograniczenie transportu przez cieśninę Ormuz uderzyły jednocześnie w rynek ropy, LNG i gotowych produktów naftowych. Gaz jest drogi, magazyny w wielu państwach pozostają znacznie mniej wypełnione niż przed rokiem, elektrownie ponownie zaczynają częściej wybierać węgiel, a zapasy paliwa lotniczego w najważniejszym europejskim hubie spadły do najniższego poziomu od siedmiu lat.
Komisja Europejska mówi już wprost o kryzysie cen energii. Nie oznacza to jeszcze niedoboru gazu czy konieczności reglamentacji, ale pokazuje, jak jeden geopolityczny wstrząs zaczyna oddziaływać na coraz większą część europejskiej gospodarki. Unijny komisarz do spraw energii Dan Jørgensen w liście skierowanym do ministrów energii państw członkowskich określił obecną sytuację jako kryzys cenowy powiązany z kryzysem podaży.
Europa znajduje się w szczególnie trudnym położeniu, ponieważ około 80 proc. zużywanego w Unii gazu pochodzi z importu. Tymczasem przez cieśninę Ormuz w normalnych warunkach przechodzi około jednej piątej światowych dostaw ropy oraz LNG.
Zakłócenie tego szlaku nie oznacza więc wyłącznie droższej benzyny. Oddziałuje na ogrzewanie budynków, przemysł, produkcję energii elektrycznej, transport ciężarowy, lotnictwo i – poprzez ceny energii – na inflację w całej gospodarce.
Bruksela mówi o kryzysie cenowym, ale nie o braku gazu
To rozróżnienie jest bardzo ważne. Europa nie znajduje się obecnie w sytuacji, w której gospodarstwom domowym zaczyna fizycznie brakować gazu. Po posiedzeniu unijnej Gas Coordination Group 24 września Komisja Europejska i państwa członkowskie ponownie potwierdziły, że dostawy pozostają stabilne.
Obowiązujące przepisy bezpieczeństwa dostaw zapewniają również ochronę gospodarstw domowych i innych odbiorców chronionych w przypadku poważnego kryzysu.
Problemem jest natomiast cena oraz to, ile będzie kosztowało uzupełnienie magazynów i zapewnienie kolejnych dostaw w czasie zimy.
25 września europejskie podziemne magazyny zawierały około 797 TWh gazu i były wypełnione w 70,45 proc. Rok wcześniej poziom był o około 12 punktów procentowych wyższy.
Europa jest podzielona. Polska prawie pełna, Niemcy niewiele ponad połowę
Średnia unijna nie pokazuje ogromnych różnic pomiędzy poszczególnymi państwami.
| Państwo | Wypełnienie magazynów | Ilość zgromadzonego gazu |
|---|---|---|
| Polska | 98,77% | 36,39 TWh |
| Portugalia | 93,87% | 3,35 TWh |
| Włochy | 86,25% | 175,46 TWh |
| Francja | 81,61% | 101,09 TWh |
| Hiszpania | 73,62% | 26,38 TWh |
| Niemcy | 57,07% | 141,24 TWh |
| Holandia | 56,83% | 81,85 TWh |
| Słowacja | 53,45% | 19,69 TWh |
| Łotwa | 48,28% | 11,78 TWh |
Polska natomiast wygląda w tym zestawieniu bardzo dobrze. Blisko 99-procentowe napełnienie jest jednym z najwyższych poziomów w Europie. Trzeba jednak uważać na prosty wniosek, że pełne magazyny oznaczają pełną niezależność od sytuacji na europejskim rynku.
Polskie magazyny mają pojemność około 3,3 mld m³. Jest ona stosunkowo niewielka wobec rocznego krajowego zużycia, dlatego Polska – podobnie jak inne państwa – musi również zimą stale sprowadzać gaz.
Ośrodek Studiów Wschodnich zwraca uwagę, że Polska i Portugalia mają jedne z najwyższych procentowych poziomów napełnienia, ale jednocześnie stosunkowo niewielkie magazyny i w dużej mierze polegają na bieżącym imporcie.
Polska ma jednak znacznie lepszą infrastrukturę niż podczas poprzedniego kryzysu
Pozycja Polski jest dziś zdecydowanie inna niż jeszcze kilka lat temu. Baltic Pipe pozwala technicznie sprowadzać z Norwegii do 10 mld m³ gazu rocznie. Rozbudowany terminal LNG w Świnoujściu ma natomiast zdolność regazyfikacyjną do 8,3 mld m³ rocznie.
Do tego dochodzą połączenia gazowe z państwami sąsiednimi oraz krajowe wydobycie.
Ministerstwo Energii podkreśla, że Polska od 2022 roku nie importuje rosyjskiego gazu, a podstawowe kierunki dostaw stanowią dziś terminal LNG oraz Baltic Pipe.
Oznacza to znacznie wyższe bezpieczeństwo fizycznych dostaw. Nie oznacza jednak izolacji od cen. LNG kupowane na rynku światowym oraz gaz sprowadzany przez europejski system podlegają tym samym globalnym napięciom cenowym, które wpływają na holenderski indeks TTF.
TTF przekroczył 80 euro. Później spadł, ale problem nie zniknął
We wrześniu europejski benchmark gazowy TTF przekroczył 80 euro za MWh, osiągając najwyższe poziomy od około trzech lat.
Pod koniec tygodnia część premii ryzyka zniknęła i kontrakt październikowy zakończył 25 września handel w pobliżu 72 euro/MWh. To pokazuje dużą zmienność rynku, ale również skalę napięcia – jeszcze przed zimą ceny pozostają wielokrotnie bardziej wrażliwe na informacje dotyczące dostaw LNG niż przed wojną.
Dla państw posiadających niewystarczające zapasy powstaje dodatkowy problem: im bardziej próbują szybko uzupełniać magazyny, tym mocniej zwiększają bieżący popyt i mogą dodatkowo podbijać cenę.
Dlatego obowiązujące obecnie unijne przepisy przewidują większą elastyczność. Cel napełnienia magazynów wynosi 90 proc. w okresie od 1 października do 1 grudnia, ale w przypadku trudnych warunków rynkowych państwa mogą korzystać z odstępstw, a Komisja ma możliwość dalszego obniżania celu.
Już wcześniej Komisja i Gas Coordination Group wskazywały, że w obecnych warunkach osiągnięcie około 80 proc. może być wystarczające dla bezpieczeństwa zimowych dostaw.
Czy wróci oszczędzanie gazu znane z 2022 roku?
Jørgensen zachęcił państwa członkowskie do rozważenia działań ograniczających popyt na gaz i energię elektryczną tak długo, jak będzie to potrzebne. Wśród przykładów wymienił ograniczenie temperatur w budynkach publicznych, rezygnację z ogrzewania przestrzeni zewnętrznych oraz wyłączanie niepotrzebnego oświetlenia publicznego.
Nie jest to jednak decyzja o wprowadzeniu obowiązkowego ogólnoeuropejskiego ograniczenia zużycia gazu.
Komisarz apeluje do rządów o rozważenie działań krajowych. Obowiązkowy mechanizm redukcji popytu z poprzedniego kryzysu już wygasł, a późniejszy cel ograniczenia zużycia o 15 proc. miał charakter dobrowolny.
Komisja od wiosny przedstawia państwom katalog rozwiązań pozwalających ograniczać zużycie paliw kopalnych bez klasycznego racjonowania dostaw. Według jej szacunków szybsze wdrożenie istniejących przepisów dotyczących efektywności energetycznej mogłoby ograniczyć roczne zużycie gazu w UE o 10–15 mld m³.
Co z rachunkami za gaz w Polsce?
W przypadku gospodarstw domowych wzrost hurtowych cen nie przekłada się natychmiast i w tej samej skali na rachunek. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki przedłużyła do 31 grudnia 2026 roku taryfę myORLEN dla gospodarstw domowych i części odbiorców realizujących zadania użyteczności publicznej. Cena samego gazu pozostaje na poziomie 197,29 zł/MWh.
Oznacza to, że gospodarstwa domowe mają do końca roku pewien bufor przed natychmiastowym przeniesieniem obecnego wzrostu TTF na rachunki. Inaczej wygląda sytuacja przemysłu i przedsiębiorstw kupujących energię na zasadach rynkowych. Dla nich przedłużający się okres drogiego gazu może stosunkowo szybko podnosić koszty produkcji.
Ryzyko dla gospodarstw domowych przesuwa się więc przede wszystkim na moment ustalania cen i taryf obowiązujących w 2027 roku. Ich wysokość będzie zależała od tego, na jakim poziomie utrzymają się ceny hurtowe oraz po jakich cenach sprzedawcy zakontraktują paliwo.
Drogi gaz zmienia również to, z czego Europa produkuje prąd
Kryzys gazowy przynosi skutek, który z punktu widzenia europejskiej polityki klimatycznej wygląda paradoksalnie: zwiększa opłacalność spalania węgla.
Według analiz ICIS i Veyt cytowanych przez Reutersa produkcja energii elektrycznej z węgla w Europie może w ciągu najbliższych sześciu miesięcy wzrosnąć o około 25 proc., podczas gdy produkcja z gazu może spaść w podobnej skali.
W samym czwartym kwartale zużycie węgla w europejskiej energetyce może być o około 27 proc. większe.
Jak węgiel może być tańszy, skoro płaci więcej za CO₂?
Elektrownia węglowa emituje więcej CO₂ niż gazowa, dlatego w systemie ETS musi ponosić większy koszt zakupu uprawnień do emisji. Normalnie jest to jeden z mechanizmów wypychających węgiel z europejskiej energetyki.
Analitycy porównują opłacalność obu technologii za pomocą tzw. clean dark spread dla węgla i clean spark spread dla gazu. W obliczeniach uwzględniany jest nie tylko koszt paliwa, ale również uprawnień do emisji CO₂.
Jeżeli więc elektrownia węglowa staje się bardziej rentowna od gazowej nawet po doliczeniu znacznie większego kosztu emisji, oznacza to, że wzrost ceny gazu jest wyjątkowo silny.
Według ICIS właśnie z taką sytuacją Europa ma obecnie do czynienia po raz pierwszy co najmniej od 2024 roku.
To nie oznacza wielkiego powrotu węgla do Europy
Wzrost o jedną czwartą wygląda spektakularnie, ale trzeba uwzględnić punkt wyjścia. W 2025 roku udział węgla w produkcji energii elektrycznej w UE spadł do rekordowo niskiego poziomu 9,2 proc.. Przez poprzednie lata zamknięto dużą liczbę elektrowni, dlatego fizyczna możliwość zwiększenia produkcji jest ograniczona.
Najlepiej widać to w Niemczech. Veyt szacuje, że w czwartym kwartale pozostałe niemieckie elektrownie węglowe mogą pracować już blisko praktycznego maksimum swoich możliwości.
Innymi słowy: jeżeli gaz zdrożeje jeszcze bardziej, Europa nie ma już tak dużej rezerwy węglowej jak podczas kryzysu z 2022 roku.
Analitycy Veyt oceniają jednocześnie, że przy obecnej strukturze cen produkcja z węgla może pozostawać tańsza od gazowej przez 2027 rok, a potencjalnie nawet do marca 2028 roku.
Dla Polski ten mechanizm ma szczególne znaczenie
Polska nadal posiada jeden z najbardziej węglowych systemów elektroenergetycznych w Unii.
Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych w 2025 roku zawodowe elektrownie na węgiel kamienny wyprodukowały około 68,7 TWh energii, a elektrownie na węgiel brunatny kolejne 33,3 TWh. Elektrownie gazowe wyprodukowały około 19,1 TWh.
Gwałtowny wzrost ceny gazu może więc krótkoterminowo zwiększać wykorzystanie istniejących polskich bloków węglowych i zmniejszać konkurencyjność jednostek gazowych.
Nie znosi to jednak kosztów ETS ani problemów technicznych starzejącej się floty węglowej. Część bloków ma ograniczoną dostępność, a każda dodatkowa megawatogodzina produkowana z węgla wymaga zakupu większej liczby uprawnień do emisji niż energia wytworzona z gazu.
Zmiany ETS mogą amortyzować ceny CO₂, ale nie kasują kosztu emisji
Obecny kryzys energetyczny jest również istotnym kontekstem dla uzgodnionej 23 września przez państwa UE zmiany rezerwy stabilności rynkowej systemu ETS.
Zgodnie ze stanowiskiem Rady do końca 2030 roku nadmiarowe uprawnienia zgromadzone w rezerwie nie mają być automatycznie kasowane. Pozostaną potencjalnym buforem, który będzie można wykorzystać przy późniejszym napięciu rynku.
Zmiana może zwiększyć płynność i ograniczyć ryzyko gwałtownych skoków ceny uprawnień, ale nie oznacza likwidacji ETS. Elektrownie węglowe nadal będą musiały płacić za emisję CO₂.
Dlatego obecny zwrot ku węglowi wynika przede wszystkim z relacji cen paliw – gaz stał się na tyle drogi, że koszt uprawnień do emisji nie wystarcza obecnie do utrzymania ekonomicznej przewagi elektrowni gazowych.
Nie należy też mylić tych zmian z ETS2. Nowy system dotyczący między innymi paliw wykorzystywanych w transporcie drogowym i budynkach jest odrębnym rynkiem i nie odpowiada za dzisiejszy wybór pomiędzy węglem a gazem w istniejących elektrowniach.
Kryzys dociera także na lotniska
Ten sam kryzys podażowy zaczyna być coraz mocniej widoczny na rynku paliwa lotniczego. Paliwo do silników odrzutowych należy do grupy średnich destylatów – podobnie jak olej napędowy. Problemy rafinerii i transportu na Bliskim Wschodzie uderzają więc jednocześnie w oba rynki.
Według Reutersa wojna z Iranem doprowadziła do ograniczenia około połowy dotychczasowego europejskiego importu paliwa lotniczego. Zapasy przechowywane niezależnie w hubie Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia spadły w tygodniu zakończonym 10 września do najniższego poziomu od siedmiu lat.
Energy Aspects prognozuje, że w czwartym kwartale Europie może brakować względem zapotrzebowania około 510 tys. baryłek paliwa lotniczego dziennie.
Paliwo przypływa już z Korei Południowej
Rynek odpowiada zwiększeniem importu z miejsc, które w normalnych warunkach nie odgrywały aż tak dużej roli w zaopatrywaniu Europy.
Od wybuchu wojny europejscy importerzy sprowadzają więcej paliwa między innymi z USA, Kanady i Nigerii. We wrześniu bardzo mocno wzrosły również dostawy z Korei Południowej.
Według danych Kpler Europa sprowadzała we wrześniu z Korei około 129 tys. baryłek paliwa lotniczego dziennie – najwięcej od października 2022 roku.
Transport produktu z drugiego końca świata jest opłacalny dlatego, że europejska cena paliwa wzrosła na tyle mocno względem rynku azjatyckiego, iż pokrywa dodatkowe koszty transportu.
Czy to oznacza droższe bilety lotnicze?
Paliwo jest jednym z największych kosztów linii lotniczych. IATA szacuje, że w 2026 roku może odpowiadać za około 31,4 proc. wszystkich kosztów operacyjnych branży, wobec 25,4 proc. rok wcześniej.
Jednocześnie linie nie kupują całego potrzebnego paliwa każdego dnia po bieżącej cenie rynkowej. Stosują hedging, czyli zabezpieczają część przyszłych zakupów z wyprzedzeniem.
Według IATA w skali świata przewoźnicy zabezpieczyli w ten sposób około jednej trzeciej zużycia paliwa przewidywanego na 2026 rok.
Dzięki temu gwałtowna podwyżka cen nie musi natychmiast przełożyć się na bilety. Długotrwały niedobór działa jednak inaczej: wygasają wcześniejsze zabezpieczenia, linie muszą kupować kolejne partie paliwa po wyższych cenach, a koszt może stopniowo przenosić się na taryfy, dodatkowe opłaty albo marże przewoźników.
EUROCONTROL wskazywał, że 11 września europejska cena paliwa lotniczego wynosiła około 4,58 dolara za galon i w ciągu dwóch tygodni wzrosła o 18 proc. Jednocześnie ceny biletów w okresie od stycznia do lipca 2026 roku były – po wyłączeniu inflacji – nadal około 1 proc. niższe niż rok wcześniej.
Gaz, węgiel i paliwo lotnicze są elementami jednego kryzysu
Pozornie są to trzy różne historie. W rzeczywistości prowadzą do tego samego źródła.
Ograniczona przepustowość cieśniny Ormuz zmniejsza dostępność LNG i produktów naftowych. Mniejsza dostępność gazu podnosi jego cenę. Droższy gaz zmienia ekonomikę europejskiej energetyki i powoduje większe wykorzystanie węgla. Jednocześnie zakłócenia pracy rafinerii oraz handlu produktami naftowymi ograniczają podaż diesla i paliwa lotniczego.
Skutki docierają następnie dalej: do kosztów ogrzewania, energii elektrycznej, przemysłu, transportu i inflacji. Europejski Bank Centralny ocenia, że wzrost hurtowych cen gazu może obecnie przechodzić do inflacji szybciej niż podczas poprzedniego kryzysu energetycznego, ponieważ większa część kontraktów reaguje dziś na ceny rynkowe w krótszym terminie.
Polska jest lepiej zabezpieczona przed brakiem gazu niż przed jego ceną
To najważniejszy wniosek z perspektywy Polski. Prawie pełne magazyny, Baltic Pipe, rozbudowany terminal LNG w Świnoujściu i połączenia transgraniczne sprawiają, że ryzyko fizycznego odcięcia dostaw jest znacznie niższe niż podczas kryzysu energetycznego sprzed kilku lat.
Ale Polska pozostaje uczestnikiem europejskiego rynku energii. Cena gazu sprowadzanego z Norwegii czy w formie LNG nie jest oderwana od europejskiego TTF, konkurencji z Azją i światowej podaży.
Podobnie jest z energią elektryczną. Większe wykorzystanie polskiego węgla może częściowo ograniczyć bezpośrednią zależność elektroenergetyki od bardzo drogiego gazu, ale oznacza wyższe zużycie uprawnień ETS i większą emisję CO₂. Nie istnieje więc rozwiązanie, które całkowicie odizoluje Polskę od europejskiego kryzysu cenowego.
Trzy rzeczy zdecydują o przebiegu zimy
Pierwszym czynnikiem będzie sytuacja na Bliskim Wschodzie i skala powrotu normalnego transportu przez cieśninę Ormuz. Większa dostępność LNG oraz produktów naftowych mogłaby szybko zmniejszyć część premii ryzyka zawartej obecnie w cenach.
Drugim będzie pogoda. Łagodna i wietrzna zima oznacza mniejsze zużycie gazu do ogrzewania i więcej energii z elektrowni wiatrowych. Długotrwały mróz połączony z niską produkcją wiatrową oznacza dokładnie odwrotną sytuację.
Trzecim będzie konkurencja o LNG. Europa nie kupuje gazu w próżni. O te same ładunki konkuruje między innymi z gospodarkami azjatyckimi, a dostawcy kierują statki tam, gdzie uzyskają najbardziej atrakcyjną cenę.
To na razie kryzys ceny, nie braku energii
Najważniejsze jest zachowanie proporcji. Komisja Europejska nie informuje dziś o bezpośrednim zagrożeniu przerwami w dostawach gazu do gospodarstw domowych. System jest znacznie bardziej zdywersyfikowany niż w 2022 roku, Unia posiada większe możliwości importu LNG, a zużycie gazu jest niższe.
Jednocześnie sytuacji nie można bagatelizować. Magazyny są słabiej wypełnione, paliwa kopalne pozostają drogie, węgiel wraca do pracy kosztem gazu, a rynek paliwa lotniczego pokazuje, że kryzys podaży rozprzestrzenia się na kolejne sektory.
Europa nie stoi obecnie przed prostym pytaniem, czy „zabraknie gazu”. Znacznie większym zagrożeniem jest to jak wysoką cenę gospodarstwa domowe, przemysł, energetyka i transport będą musiały zapłacić za utrzymanie bezpiecznych dostaw przez najbliższą zimę.
Źródła
- Reuters – UE ostrzega przed kryzysem cen energii i możliwością ograniczania popytu na gaz, 25.09.2026
- Komisja Europejska – Gas Coordination Group o sytuacji przed zimą i bezpieczeństwie dostaw, 25.09.2026
- Gas Infrastructure Europe – aktualne poziomy napełnienia magazynów gazu w państwach UE
- Komisja Europejska – aktualne zasady dotyczące napełniania magazynów gazu i dostępne mechanizmy elastyczności
- Komisja Europejska – AccelerateEU Catalogue, propozycje ograniczania zużycia gazu i energii
- Ośrodek Studiów Wschodnich – problemy z napełnieniem europejskich magazynów gazu przed zimą
- GAZ-SYSTEM – zdolność przesyłowa Baltic Pipe do Polski
- GAZ-SYSTEM – dane techniczne Terminalu LNG w Świnoujściu
- Ministerstwo Energii – obecne źródła dostaw gazu do Polski
- Urząd Regulacji Energetyki – taryfa gazowa dla gospodarstw domowych do końca 2026 roku
- Reuters – drogi gaz zwiększa wykorzystanie węgla w europejskiej energetyce, 24.09.2026
- Polskie Sieci Elektroenergetyczne – struktura produkcji energii elektrycznej w Polsce w 2025 roku
- Rada UE – stanowisko w sprawie zmiany rezerwy stabilności rynkowej EU ETS, 23.09.2026
- Reuters – europejski deficyt paliwa lotniczego i rekordowo niskie zapasy, 21.09.2026
- IATA – wpływ cen paliwa na koszty linii lotniczych i skala hedgingu w 2026 roku
- EUROCONTROL – European Aviation Overview, ceny paliwa lotniczego i ceny biletów we wrześniu 2026 r.
- Reuters – analiza EBC dotycząca przełożenia wzrostu cen gazu na inflację, 21.09.2026
