Francuscy licealiści protestują. W tle szkoła, budżet i obawy przed skrajną prawicą

Francuscy licealiści protestują przed Lycée Jules-Ferry w Paryżu 1 października 2026 roku

Francja mierzy się z jedną z największych od lat fal protestów licealistów. Mobilizacja rozpoczęła się we wrześniu od bardzo konkretnych przyczyn: brakujących nauczycieli i innych pracowników szkół, przepełnionych klas, złego stanu budynków oraz frustracji związanej z systemem rekrutacji na studia Parcoursup. W ciągu kilkunastu dni protest objął jednak setki, a następnie ponad tysiąc szkół i zaczął nabierać coraz wyraźniejszego znaczenia politycznego.

Powyższe problemy dotyczące samego szkolnictwa rozszerza się natomiast również na krajową politykę. W wypowiedziach części uczniów pojawia się obawa przed wynikiem wyborów prezydenckich w 2027 roku i możliwością dalszego wzrostu znaczenia Rassemblement National. Dla wielu niepełnoletnich licealistów, którzy nie mają jeszcze prawa głosu, protest staje się jedną z najbardziej bezpośrednich form wejścia do publicznej debaty i wyrażenia swojego sprzeciwu wobec skrajnej prawicy.

Od jednego liceum do protestów w całej Francji

Początkiem obecnej mobilizacji były protesty w regionie paryskim. W liceum Saint-Exupéry w Créteil nauczyciele zwracali uwagę na braki kadrowe, a uczniowie dołączyli do protestu, blokując szkołę. Nagrania z pierwszych akcji zaczęły szybko rozchodzić się w mediach społecznościowych, a podobne protesty pojawiały się w kolejnych placówkach.

Pod koniec września Union Syndicale Lycéenne wezwała do rozszerzenia mobilizacji. 1 października francuskie Ministerstwo Edukacji informowało o działaniach w ponad tysiącu liceów. Według danych przytaczanych 3 października przez Reutersa protesty i różne formy mobilizacji dotknęły już ponad 1200 szkół.

Lista postulatów pozostaje przede wszystkim związana z edukacją. Uczniowie domagają się uzupełnienia braków nauczycieli i personelu, zmniejszenia liczebności klas, poprawy warunków w szkolnych budynkach i zmian dotyczących Parcoursup. Mobilizacja zbiegła się jednocześnie z debatą o budżecie Francji na 2027 rok i planowanymi ograniczeniami wydatków publicznych.

To nie jest protest przeciw Zjednoczeniu Narodowemu, ale polityka coraz mocniej wchodzi do szkół

Najważniejsze postulaty protestujących nie dotyczą bezpośrednio Rassemblement National ani żadnej konkretnej partii. W relacjach z demonstracji coraz częściej pojawiają się jednak szersze obawy młodych dotyczące przyszłości kraju. „Le Monde” opisał między innymi wypowiedź 17-letniej uczennicy z Lille, która obok zmian klimatu i wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy wymieniała obawę przed możliwością zwycięstwa skrajnie prawicowego Rassemblement National w wyborach.

Takie głosy pojawiają się w momencie, gdy RN pozostaje jedną z najsilniejszych sił francuskiej polityki. We wrześniowym badaniu Ipsos BVA dotyczącym wyborów prezydenckich kandydatura Marine Le Pen uzyskiwała w zależności od wariantu około jednej trzeciej deklarowanych głosów. Jednocześnie w grupie 18–24 lata bardzo mocną pozycję ma Jean-Luc Mélenchon.

Można już mówić o generacji, która coraz wyraźniej wprowadza do protestów szkolnych również pytania o kierunek polityczny kraju.

Niepełnoletni nie mogą jeszcze zagłosować

We Francji prawo udziału w wyborach przysługuje tak jak w Polsce od ukończenia 18 lat. Oznacza to, że znaczna część licealistów uczestniczących w obecnych protestach nie będzie mogła wyrazić swojego stanowiska przy urnie wyborczej, dopóki nie osiągnie pełnoletności.

Manifestacja nie jest też jedynym narzędziem obywatelskiej aktywności osoby niepełnoletniej. Młodzi mogą działać w organizacjach, stowarzyszeniach i związkach uczniowskich, podpisywać lub inicjować petycje, uczestniczyć w debacie publicznej i angażować się społecznie. Protest uliczny pozostaje jednak jedną z najbardziej widocznych i bezpośrednich metod wywierania presji na władzę przez osoby, które nie dysponują jeszcze kartą wyborczą.

Rząd oskarża LFI o wykorzystywanie protestów

Rosnąca skala mobilizacji szybko doprowadziła do politycznego sporu. Premier Sébastien Lecornu i przedstawiciele rządu oskarżyli La France insoumise oraz środowiska skrajnej lewicy o podsycanie protestów i próbę przejęcia spontanicznego ruchu młodzieży.

Rząd powoływał się między innymi na ustalenia służb dotyczące Seine-Saint-Denis. „Le Monde”, który zapoznał się z notatką wywiadowczą, zwrócił jednak uwagę, że dokument dotyczył jednego departamentu i ograniczonej liczby szkół. Według dziennika materiał może wskazywać zarówno na aktywność organizacji związanych z radykalną lewicą, jak i na próby wykorzystania już istniejącego, rozproszonego i w dużej mierze spontanicznego ruchu.

Sami uczniowie cytowani przez francuskie media odrzucali twierdzenia, że ich protest jest sterowany przez partie polityczne. La France insoumise zaprzecza natomiast zarzutom rządu i oskarża władze o nadmiernie represyjną reakcję.

Przemoc coraz mocniej przesłania postulaty uczniów

Wraz ze wzrostem skali protestów doszło również do poważnych incydentów. W kilku miastach podpalano elementy infrastruktury, atakowano policjantów i pracowników szkół, a część protestów przerodziła się w starcia z siłami porządkowymi. Francuskie MSW podało, że od początku tygodnia do wieczora 2 października zatrzymano ponad 5 tysięcy osób.

Jednocześnie organizacje praw człowieka, w tym Amnesty International France, zwracają uwagę na przypadki użycia siły wobec niepełnoletnich demonstrantów i domagają się proporcjonalnej reakcji policji. Prezydent Emmanuel Macron mówił, że rozumie obawy i gniew części młodych ludzi, ale podkreślał, że nie usprawiedliwiają one przemocy.

Marine Le Pen oceniła natomiast, że część wydarzeń nie ma już charakteru zwykłych protestów licealistów i opowiedziała się za zaostrzeniem przepisów dotyczących udziału w zamieszkach. Spór o licea stał się więc kolejnym elementem kampanii politycznej przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.

Po spotkaniu z ministrem młodzi zapowiadają dalszą mobilizację

2 października minister edukacji Édouard Geffray spotkał się z przedstawicielami organizacji licealnych, studenckich, rodziców i związków zawodowych. Po rozmowach organizacje młodzieżowe oceniły, że nie otrzymały konkretnych rozwiązań swoich problemów i zapowiedziały kontynuowanie protestów.

Union Syndicale Lycéenne oraz Union Étudiante zapowiedziały ogólnokrajową mobilizację młodzieży na 6 października. W oficjalnym apelu podnoszą przede wszystkim kwestie warunków nauki, oszczędności w usługach publicznych, sytuacji materialnej studentów oraz nierówności społecznych.

Pokolenie, które chce uczestniczyć w polityce jeszcze przed pierwszym głosem

Obecne protesty pokazują przede wszystkim głęboką frustrację dotyczącą francuskiej edukacji. Jednocześnie odbywają się w kraju wchodzącym w kampanię prezydencką, w którym rośnie znaczenie Rassemblement National, a podział pomiędzy prawicą, centrum i radykalną lewicą staje się coraz ostrzejszy.

Nie ma podstaw, by całą falę protestów uznać za ruch wymierzony w skrajną prawicę. Są jednak podstawy, by dostrzec w niej szerszą polityczną mobilizację części młodego pokolenia. Dla uczniów, którzy nie ukończyli jeszcze 18 lat, demonstracja staje się sposobem na zaznaczenie obecności w sporze o państwo, mimo że nie mogą jeszcze uczestniczyć w wyborach. A francuska polityka coraz wyraźniej przekonuje się, że także głos osób bez prawa głosu może być słyszalny.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *