Hiszpania protestuje po odrzuceniu reform mieszkaniowych. Sánchez rozważa wcześniejsze wybory

Hiszpania znalazła się jednocześnie w kryzysie mieszkaniowym, społecznym i politycznym. Kongres odrzucił dwa nadzwyczajne dekrety rządu Pedro Sáncheza mające wzmocnić ochronę lokatorów, ograniczyć część spekulacyjnych transakcji i utrudnić gwałtowne podnoszenie czynszów. Decydujących siedem głosów należało do katalońskiego Junts, które zagłosowało razem z PP, Vox i UPN. Dzień później w dziesiątkach hiszpańskich miast odbywają się kolejne protesty, a organizacje lokatorskie mówią już o strajku generalnym. W Moncloa rozpoczęła się natomiast dyskusja, czy po kolejnej poważnej porażce parlamentarnej Pedro Sánchez powinien skrócić kadencję i rozpisać przedterminowe wybory.

Kryzys wybuchł z niezwykłą szybkością. Jeszcze 23 września głównym symbolem problemu była 87-letnia Maricarmen Abascal wynoszona na noszach z mieszkania w madryckiej dzielnicy Retiro, w którym mieszkała od 1956 roku. Sześć dni później Rada Ministrów zatwierdziła dwa nadzwyczajne dekrety mieszkaniowe. 2 października oba zostały odrzucone przez Kongres.

3 października protesty ponownie objęły dziesiątki miast. RTVE informuje o 47 zaplanowanych demonstracjach, natomiast Confederación de Sindicatos de Inquilinas mówi o ponad 50. W madryckiej Puerta del Sol trwa już ósmy dzień protestacyjnego miasteczka namiotowego.

PSOE zabrakło szerszego poparcia

PSOE Pedro Sáncheza oraz jego koalicyjny partner Sumar poparły oba dekrety. Problemem jest arytmetyka obecnego Kongresu: rządząca koalicja dysponuje jedynie 147 miejscami w 350-osobowej izbie i przy niemal każdej ważniejszej ustawie musi budować szerszą większość obejmującą regionalne i mniejsze ugrupowania.

W przypadku pierwszego dekretu za jego utrzymaniem oddano 172 głosy, a przeciwko było 178 deputowanych. Przeciw zagłosowały Partido Popular, Vox, Junts oraz UPN.

Szczególnie dobrze pokazuje to znaczenie siedmiu parlamentarzystów Junts. Gdyby katalońska partia poparła dekret albo w odpowiedniej konfiguracji nie dołączyła do jego przeciwników, wynik wyglądałby zupełnie inaczej. Po stronie PP, Vox i UPN pozostawało 171 głosów, podczas gdy rząd zebrał 172.

Drugi dekret przegrał jeszcze wyraźniej

W drugim głosowaniu sytuacja była dla rządu trudniejsza. Dekret dotyczący stabilności umów najmu uzyskał 166 głosów poparcia przy 184 głosach przeciwnych.

Do PP, Vox, Junts i UPN dołączyły tym razem także baskijskie PNV oraz Coalición Canaria. Oba ugrupowania były gotowe poprzeć pierwszy, szerszy pakiet, ale uznały rozwiązania dotyczące automatycznego przedłużania umów za zbyt daleko idące.

PNV argumentowało między innymi, że rozwiązanie nie zachowuje odpowiedniej równowagi między prawami lokatorów i właścicieli oraz może skłaniać część drobnych właścicieli do wycofywania mieszkań z rynku.

Dwa duże projekty rządu

Rząd przyjął 29 września dwa Real Decreto-ley, czyli dekrety z mocą ustawy wydawane w sytuacjach nadzwyczajnych. W hiszpańskim systemie mogą one wejść w życie natychmiast, ale zgodnie z konstytucją Kongres musi następnie zdecydować o ich utrzymaniu albo uchyleniu.

Pierwszy, Real Decreto-ley 26/2026, był rozbudowanym pakietem dotyczącym ochrony lokatorów, rynku najmu, opodatkowania nieruchomości oraz zwiększania podaży tańszych mieszkań.

Przewidywał między innymi zawieszenie do końca 2030 roku eksmisji osób znajdujących się w trudnej sytuacji i bez alternatywnego lokum, jeżeli mieszkanie należało do podmiotu spełniającego ustawowe kryteria działalności spekulacyjnej.

Wprowadzał także dodatkowe ograniczenia dotyczące części spekulacyjnych zakupów mieszkań, nowe zasady dla najmu sezonowego i wynajmu poszczególnych pokojów oraz nadzwyczajne przedłużenie niektórych kończących się umów o maksymalnie dwa lata na dotychczasowych warunkach.

Jeżeli deklarowana „tymczasowość” najmu sezonowego nie wynikałaby z rzeczywistej i udokumentowanej przyczyny, umowa mogłaby zostać potraktowana jak zwykły najem mieszkania stanowiącego stałe miejsce zamieszkania.

Pakiet obejmował również zachęty podatkowe dla właścicieli utrzymujących przystępne czynsze oraz nową ulgę dla części najemców. Osoby o podstawie opodatkowania poniżej 33 007,20 euro rocznie mogły odliczyć 10 proc. wydatków na wynajem mieszkania w granicach określonych w przepisach.

Drugi dekret miał zmienić reguły kończenia najmu

Real Decreto-ley 27/2026 dotyczył przede wszystkim stabilności zwykłych umów najmu.

Po upływie minimalnego okresu pięciu lat – albo siedmiu, jeżeli właścicielem była osoba prawna – umowa miała być przedłużana na kolejne pięcio- lub siedmioletnie okresy, o ile jedna ze stron nie poinformowałaby o zamiarze jej zakończenia.

W części przypadków odmowa przedłużenia przez wynajmującego wiązałaby się również z obowiązkiem wypłacenia lokatorowi rekompensaty. Dodatkową ochronę przewidziano dla osób w trudnej sytuacji oraz najemców mieszkających na obszarach oficjalnie uznanych za rynki mieszkaniowe znajdujące się pod szczególną presją cenową.

Ten drugi dekret wszedł w życie o północy 2 października. Kilkanaście godzin później Kongres go uchylił. Według EFE obowiązywał zaledwie około 16 godzin.

Boletín Oficial del Estado opublikował tego samego dnia formalne decyzje Kongresu o derogacji obu dekretów.

Dlaczego Junts zagłosowało razem z PP i Vox?

Junts nie jest częścią rządu Pedro Sáncheza. To katalońska, separatystyczna partia centroprawicowa, której siedem mandatów wielokrotnie było jednak potrzebnych rządowi do budowania większości parlamentarnej.

Partia Carlesa Puigdemonta argumentowała, że wiele rozwiązań zawartych w dekretach może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego: ograniczyć podaż mieszkań na wynajem, zwiększyć niepewność właścicieli i w konsekwencji podnieść ceny.

Junts domagało się wycofania obu dokumentów i przygotowania nowej propozycji uwzględniającej między innymi mocniejszą ochronę małych właścicieli. Rząd odmówił wycofania dekretów i próbował przekonać katalońskich parlamentarzystów przynajmniej do wstrzymania się od głosu.

Minister mieszkalnictwa Isabel Rodríguez proponowała, aby pierwszy dekret został zatwierdzony, a następnie procedowany jako zwykła ustawa, co umożliwiłoby wprowadzanie poprawek. Junts nie zmieniło stanowiska.

PP, Vox i Junts widzą przyczyny kryzysu inaczej niż rząd

Spór dotyczy nie tylko poszczególnych zapisów, ale diagnozy samego kryzysu.

Rząd, Sumar oraz organizacje lokatorskie koncentrują się na rosnących czynszach, niestabilności najmu, wykorzystywaniu umów sezonowych, działalności inwestorów nastawionych na szybki wzrost wartości nieruchomości i niewystarczającej ochronie osób zagrożonych utratą domu.

PP, Vox i Junts większy nacisk kładą natomiast na niedobór mieszkań. Ich przedstawiciele przekonują, że dokładanie właścicielom kolejnych ograniczeń może zmniejszyć liczbę mieszkań oferowanych na wynajem, podczas gdy rozwiązaniem powinno być przede wszystkim zwiększenie podaży.

Obie kwestie nie muszą się jednak wzajemnie wykluczać. Hiszpania rzeczywiście mierzy się zarówno z gwałtownym wzrostem kosztów mieszkaniowych, jak i z głębokim niedoborem podaży – szczególnie w Madrycie, Barcelonie, dużych miastach oraz regionach o silnym ruchu turystycznym.

Maricarmen stała się symbolem

Impulsem do gwałtownego przyspieszenia prac rządu była historia Maríi del Carmen „Maricarmen” Abascal.

87-letnia kobieta mieszkała w mieszkaniu w madryckiej dzielnicy Retiro od 1956 roku. 23 września, przy obecności policji i setek protestujących, została wyniesiona z domu na noszach i przewieziona do szpitala.

Obraz starszej kobiety opuszczającej w ten sposób mieszkanie, w którym spędziła 71 lat, błyskawicznie stał się symbolem hiszpańskiego kryzysu mieszkaniowego.

Pierwotna umowa najmu została podpisana w 1956 roku przez ojca Maricarmen. Po jego śmierci najem przeszedł na jej matkę, a po śmierci matki w 2005 roku – na Maricarmen.

Urbagestión kupiło mieszkanie w 2018 roku. Później spółka wystąpiła do sądu, argumentując, że zgodnie z przepisami dotyczącymi dawnych umów druga subrogacja nie może w tym przypadku obowiązywać dożywotnio.

Sąd pierwszej instancji przyznał rację Maricarmen. Audiencia Provincial de Madrid uchyliła jednak to rozstrzygnięcie i uznała umowę za wygasłą. Kolejne środki prawne nie doprowadziły do odwrócenia tego rozstrzygnięcia.

Maricarmen została wyrzucona z mieszkania z powodu wygaśnięcia starej umowy najmu.

Propozycje czynszu od nowego właściciela

Dotychczasowy koszt najmu wraz z częścią opłat wynosił około 500 euro miesięcznie. Związek lokatorów i hiszpańskie media informowały o nowej stawce rynkowej wynoszącej około 2650 euro miesięcznie. Przy emeryturze Maricarmen wynoszącej około 1400 euro czynsz pozostawał poza jej finansowymi możliwościami.

Po wielkich protestach i mediacji doszło ostatecznie do porozumienia. Maricarmen ma wrócić do swojego mieszkania po opuszczeniu szpitala. Nowa umowa ma obowiązywać osiem lat, a czynsz ma odpowiadać około 30 proc. jej dochodu – w praktyce około 500 euro miesięcznie.

Rząd sam przyznał, że sprawa Maricarmen przyspieszyła decyzję

W oficjalnym komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów hiszpański rząd wskazał wprost na społeczne konsekwencje eksmisji 87-latki. Minister mieszkalnictwa Isabel Rodríguez mówiła, że władze mają polityczną możliwość, aby zapobiec powtórzeniu się podobnego przypadku.

Dlatego w Hiszpanii oba projekty zaczęto określać mianem „dekretów Maricarmen”.

Jedna eksmisja odsłoniła znacznie większy problem

Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii nie zaczął się jednak we wrześniu 2026 roku. Według danych przywoływanych przez Associated Press średnia ofertowa cena wynajmu wzrosła z około 8,20 euro za metr kwadratowy w 2016 roku do 15,10 euro w 2026 roku.

Oficjalne dane wykorzystane przez sam rząd przy przygotowywaniu dekretu pokazują dodatkowo, że w 2025 roku 26,8 proc. hiszpańskich gospodarstw domowych wynajmujących mieszkanie po cenach rynkowych przeznaczało na czynsz ponad 40 proc. swoich dochodów. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła 18,6 proc.

Ceny mieszkań w Hiszpanii w czwartym kwartale 2025 roku były z kolei o 12,9 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Bank Hiszpanii wskazywał również na setki tysięcy brakujących mieszkań. Problem narasta przede wszystkim tam, gdzie wzrost liczby mieszkańców, turystyka i zapotrzebowanie na mieszkania rozwijają się szybciej niż nowa podaż.

To właśnie dlatego hiszpański spór nie sprowadza się do prostego wyboru pomiędzy „ochroną lokatorów” i „ochroną właścicieli”. Rząd musi jednocześnie odpowiedzieć na dwa problemy: zapewnić większą stabilność ludziom już wynajmującym mieszkania i doprowadzić do zwiększenia liczby dostępnych lokali.

Po przegranym głosowaniu ludzie wychodzą na ulice

Odrzucenie dekretów stało się impulsem do mobilizacji. 3 października demonstracje zaplanowano w dziesiątkach miast – między innymi w Madrycie, Barcelonie, Walencji, Bilbao, Maladze, Palmie, A Coruña, Alicante, Santiago de Compostela i Valladolid.

W Madrycie uczestnicy kilku marszów mają spotkać się w rejonie Plaza de Cibeles, a protestacyjne miasteczko w Puerta del Sol trwa ósmy dzień.

Confederación de Sindicatos de Inquilinas zapowiada, że kolejnym etapem mobilizacji ma być strajk generalny. W Walencji organizacje mieszkaniowe rozpoczęły już nawoływanie do tworzenia komitetów strajkowych przed planowaną mobilizacją w listopadzie.

Nie oznacza to jeszcze ogłoszenia ogólnokrajowego strajku przez największe hiszpańskie centrale związkowe. Na obecnym etapie jest to wezwanie ruchu lokatorskiego do dalszej eskalacji protestów.

Sánchez grozi przedterminowymi wyborami?

Przed głosowaniem Sánchez niespodziewanie zabrał głos w Kongresie i apelował do deputowanych o poparcie obu dokumentów. Ostrzegł, że ich odrzucenie wyrządzi ogromne szkody, a następnie powiedział do przeciwników reform:

„Zróbcie to, co właściwe, bo historia osądzi was wcześniej, niż myślicie”.

Pedro Sánchez, Kongres Deputowanych, 2 października 2026 r.

Sformułowanie „wcześniej, niż myślicie” natychmiast zostało odczytane jako możliwa sugestia wcześniejszych wyborów. Natomiast przed głosowaniem źródła w Moncloa zapewniały, że rząd nie rozważa w tym momencie wyborów. Stanowisko zmieniło się po porażce.

Wieczorem źródła rządowe potwierdziły, że premier rozpoczął okres „analizy i refleksji”. Wśród rozważanych możliwości znalazło się również skrócenie kadencji, choć Moncloa podkreślała, że decyzja nie została podjęta.

Gdyby Sánchez zdecydował się na najbliższy możliwy termin wyborów i ogłosił rozwiązanie parlamentu 5 października, wynikający z kalendarza wyborczego termin głosowania przypadłby 29 listopada.

Dlaczego siedmiu posłów Junts może decydować o losach całego rządu?

Odpowiedź daje układ sił w Kongresie.

Blok / ugrupowanieZnaczenie dla większości
PSOE + Sumar147 mandatów rządzącej koalicji – zdecydowanie poniżej 176 potrzebnych do większości bezwzględnej
PP + Vox + UPN171 głosów w pierwszym głosowaniu przeciwko dekretowi
Junts7 deputowanych – po dołączeniu do przeciwników pierwszego dekretu wynik wzrósł do 178 głosów przeciw
ERC, EH Bildu, PNV, BNG, Podemos, Coalición Canaria i inniIch stanowisko w poszczególnych głosowaniach decyduje, czy rząd jest w stanie zbudować większość

Pedro Sánchez od początku obecnej kadencji nie posiada stabilnej większości obejmującej 176 deputowanych. Jego rząd może funkcjonować tak długo, jak długo jest w stanie przy konkretnych ustawach negocjować poparcie różnych ugrupowań regionalnych i lewicowych.

Problem polega na tym, że partie te nie tworzą jednego spójnego bloku. Junts jest katalońską centroprawicą niepodległościową, PNV reprezentuje baskijski centroprawicowy nacjonalizm, ERC i EH Bildu znajdują się po lewej stronie sceny politycznej, a Podemos konkuruje z Sumar.

Wspólne poparcie dla inwestytury Sáncheza nie oznacza więc automatycznie wspólnego stanowiska wobec regulacji czynszów, praw właścicieli czy rynku nieruchomości.

Opozycja chce wyborów. Rząd zastanawia się, czy parlament nadal pozwala skutecznie rządzić

Po przegranym głosowaniu lider Partido Popular Alberto Núñez Feijóo wezwał premiera do jak najszybszego wyznaczenia daty wyborów. Podobne stanowisko przedstawia Vox.

Po drugiej stronie również nie ma pełnej jednomyślności. Część polityków Sumar ostrzega przed pochopnym kończeniem kadencji, podczas gdy minister praw społecznych Pablo Bustinduy stwierdził, że jego środowisko jest przygotowane na wybory, jeżeli Sánchez podejmie taką decyzję.

Przed premierem stoją więc co najmniej dwa konstytucyjnie możliwe scenariusze: kontynuowanie kadencji i próba ponownego negocjowania rozwiązań mieszkaniowych albo rozwiązanie parlamentu i przeprowadzenie wcześniejszych wyborów.

Sondaże nie dają jednego obrazu sytuacji

Ewentualna decyzja o wcześniejszych wyborach zapadłaby dodatkowo w sytuacji, w której najnowsze badania opinii publicznej dają bardzo różne wyniki w zależności od ośrodka badawczego.

BadaniePPPSOEVox
40dB. dla El País i Cadena SER, opublikowane 7 września32,4%27,6%17,8%
CIS, badanie 1–4 września25,5%31,0%16,6%
Badania wykorzystują różne metodologie i dają odmienny obraz poparcia. Nie stanowią prognozy wyniku ewentualnych wyborów.

Rozbieżność jest duża: prywatny barometr 40dB. wskazuje PP przed PSOE, podczas gdy publiczny CIS daje przewagę socjalistom. Wspólnym elementem obu badań pozostaje natomiast wysokie, kilkunastoprocentowe poparcie dla Vox.

Nie ma więc podstaw, aby na podstawie obecnych sondaży przesądzać rezultat ewentualnych wcześniejszych wyborów.

Kryzys mieszkaniowy stał się kryzysem politycznym

Jeszcze kilkanaście dni temu problem mieszkaniowy był jednym z wielu najważniejszych tematów społecznych w Hiszpanii. Dziś może zdecydować o dalszym przebiegu całej kadencji.

Eksmisja jednej 87-letniej kobiety uruchomiła reakcję, której skali nie przewidzieli ani właściciel mieszkania, ani rząd. Najpierw pojawiły się protesty i okupacja placów. Później dwa nadzwyczajne dekrety, porozumienie umożliwiające Maricarmen powrót do domu, dramatyczne głosowanie w Kongresie i kolejna fala demonstracji.

Jednocześnie historia ta pokazuje, dlaczego rozwiązanie problemu jest tak trudne. Hiszpania potrzebuje zarówno większej liczby mieszkań, jak i odpowiedzi na sytuację ludzi, którzy już dziś przeznaczają ogromną część swoich dochodów na czynsz i mogą stracić miejsce zamieszkania po wygaśnięciu umowy.

Rząd postawił na silniejsze zabezpieczenie lokatorów, zachęty podatkowe i ograniczanie części spekulacyjnych praktyk. Jego przeciwnicy przekonują, że nadmierna regulacja może jeszcze bardziej ograniczyć podaż. Protestujący uważają natomiast, że nawet odrzucone dekrety były jedynie rozwiązaniem minimalnym.

Na razie pewne są dwie rzeczy: oba rządowe dekrety przestały obowiązywać, a kryzys mieszkaniowy nie zniknął wraz z nimi. Przeniósł się z mieszkań i ulic bezpośrednio do centrum hiszpańskiej polityki.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *