Nawrocki otwiera debatę o dostępie do broni. Czy więcej broni w rękach cywilów zwiększy bezpieczeństwo Polski?

Karabiny i karabinki na stole w klubie strzeleckim LOK Galicia w Sanoku

Karol Nawrocki chce publicznej dyskusji o szerszym dostępie Polaków do broni. Prezydent przekonuje, że w porównaniu z częścią państw europejskich broń znajduje się w rękach stosunkowo niewielkiej części polskiego społeczeństwa. Wojna za naszą wschodnią granicą sprawia, że rozmowa o przygotowaniu obywateli do sytuacji kryzysowych jest uzasadniona. Trzeba jednak oddzielić wyszkolone rezerwy i Wojska Obrony Terytorialnej od prostego zwiększania liczby prywatnych pistoletów i karabinów w domach.

25 września podczas otwarcia strzelnicy sportowej w Bogutach–Piankach prezydent Karol Nawrocki wezwał do rozpoczęcia ogólnopolskiej debaty dotyczącej „odpowiedzialnego dostępu do broni”. Nie przedstawił przy tym gotowego projektu ustawy ani konkretnego modelu liberalizacji przepisów. W swoim wystąpieniu wyraźnie podkreślił również, że potrzebna jest osoba przeszkolona i odpowiedzialna.

Sama broń nie daje bezpieczeństwa

Karol Nawrocki podczas otwarcia strzelnicy

To ważne zastrzeżenie, ponieważ dyskusja po wystąpieniu prezydenta szybko zaczęła sprowadzać się do pytania, czy Polacy powinni po prostu posiadać więcej broni. Tymczasem bezpieczeństwo militarne państwa, wyszkolenie rezerwistów, sport strzelecki oraz prywatne posiadanie broni to cztery powiązane, ale zdecydowanie różne zagadnienia.

Nawrocki: Polska jest na końcu Europy pod względem dostępu do broni

W wystąpieniu w Bogutach–Piankach Nawrocki wskazywał, że około 1 proc. obywateli Polski ma dostęp do broni i potrafi się nią posługiwać. Jako przykłady państw o większej dostępności wymienił Czechy i Austrię, gdzie mówił o poziomie około 3–5 proc., oraz Finlandię i Szwajcarię, gdzie według niego odsetek sięga około 30 proc.

Do tych liczb trzeba jednak podchodzić ostrożnie. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła w 2026 roku, że polskie statystyki policyjne przez lata nie pozwalały nawet dokładnie odpowiedzieć na pytanie, ilu ludzi faktycznie posiada pozwolenie na broń. Jedna osoba mająca pozwolenia np. do celów sportowych, kolekcjonerskich i łowieckich mogła być ujmowana w statystykach kilkukrotnie. Dane dotyczące pozwoleń nie mówią też, ilu obywateli „potrafi posługiwać się bronią”.

Dlatego wskazane przez prezydenta około 1 proc. należy traktować jako przybliżenie użyte w debacie politycznej, a nie bezpośredni wynik porównywalnej statystyki obejmującej wszystkie wskazane przez niego państwa.

Broń w Polsce już dziś nie jest zakazana dla cywilów

Polskie prawo nie zakazuje cywilom posiadania broni. Ustawa o broni i amunicji przewiduje pozwolenia m.in. do ochrony osobistej, celów łowieckich, sportowych, rekonstrukcji historycznych, kolekcjonerskich, pamiątkowych oraz szkoleniowych.

Podstawowa zasada mówi, że właściwy organ Policji wydaje pozwolenie osobie, która nie stanowi zagrożenia dla siebie, porządku ani bezpieczeństwa publicznego i przedstawi ustawowo uzasadnioną przyczynę posiadania broni. Przepisy określają również przeszkody związane m.in. z wiekiem, zaburzeniami psychicznymi, uzależnieniami i określonymi skazaniami.

Dyskusja rozpoczęta przez Nawrockiego dotyczy więc nie wprowadzenia prawa do broni od zera, lecz ewentualnego poszerzenia lub uproszczenia dostępu do niej.

Prezydencka Rada pracuje nad zmianami, ale na razie dotyczącymi WOT

Sprawa nie ogranicza się jedynie do wrześniowego przemówienia prezydenta. 4 września Rada Bezpieczeństwa i Obronności działająca przy Prezydencie RP zajmowała się propozycjami dotyczącymi dostępu do broni i amunicji.

Konkretny kierunek prac jest jednak znacznie węższy niż powszechne uzbrojenie społeczeństwa. Rada finalizowała stanowisko dotyczące nowelizacji ustawy, która miałaby zrównać uprawnienia żołnierzy terytorialnej służby wojskowej w zakresie dostępu do broni osobistej z uprawnieniami przysługującymi innym kategoriom żołnierzy i funkcjonariuszy.

To zasadnicza różnica. Żołnierz WOT nie jest po prostu uzbrojonym cywilem. Wojska Obrony Terytorialnej są jednym z rodzajów Sił Zbrojnych RP. Ich żołnierze podlegają strukturze dowodzenia, odbywają szkolenia, mają określone zadania, procedury i miejsce w systemie mobilizacyjnym państwa.

NIK ostrzega: system nadzoru już teraz ma poważne luki

Przed każdą dyskusją o zwiększaniu liczby prywatnej broni warto spojrzeć na wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli opublikowane w maju 2026 roku.

W 2020 roku w obiegu znajdowało się 234 916 pozwoleń oraz 587 853 zarejestrowane sztuki broni. Cztery lata później liczba pozwoleń wzrosła do 367 411, a liczba zarejestrowanej broni do 930 121 sztuk. Liczba nowych pozwoleń wydawanych w ciągu roku wzrosła w tym okresie z ponad 15 tys. do prawie 46 tys.

NIK oceniła jednak, że system nadzoru nie zawiera wszystkich mechanizmów potrzebnych do minimalizowania ryzyka związanego z posiadaniem broni.

  • Policja nie dysponowała wiarygodną informacją o liczbie faktycznych posiadaczy broni.
  • Broń należąca do zmarłych właścicieli pozostawała w pojedynczych przypadkach niezabezpieczona nawet przez kilkadziesiąt lat.
  • W latach 2022–2024 każdego roku rejestrowano od 102 do 119 egzemplarzy utraconej broni.
  • Nie wszyscy posiadacze broni są obowiązkowo poddawani okresowym badaniom lekarskim i psychologicznym.
  • Kontrolerzy wykrywali również przypadki nierzetelnej weryfikacji przesłanek przed wydaniem pozwolenia.

Szczególnie istotna jest kwestia zdrowia. Obowiązek powtarzania badań lekarskich i psychologicznych co pięć lat dotyczy obecnie przede wszystkim cywilów posiadających broń do ochrony osobistej oraz ochrony osób i mienia. Myśliwi, sportowcy czy kolekcjonerzy nie mają analogicznego powszechnego obowiązku okresowych badań. NIK uznała ten stan za wymagający zmiany.

Co ciekawe, w przywołanym przez NIK badaniu IBRiS z września 2025 roku 47,6 proc. respondentów uważało obowiązujące przepisy dotyczące dostępu do broni za wystarczające. 26,8 proc. chciało ich poluzowania, a 17,8 proc. zaostrzenia. Jednocześnie ponad dziewięciu na dziesięciu ankietowanych opowiedziało się zdecydowanie lub raczej za okresowymi badaniami psychologicznymi wszystkich posiadaczy broni.

Większa liczba broni oznacza również dodatkowe ryzyka

Debata o dostępie do broni często koncentruje się na potencjalnej możliwości obrony obywatela. Z punktu widzenia bezpieczeństwa publicznego należy jednak brać pod uwagę również inne konsekwencje – przypadkowe użycie broni, jej kradzież lub utratę, użycie w sytuacji gwałtownego konfliktu oraz ryzyko samobójstw.

Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ograniczanie dostępu do szczególnie śmiercionośnych metod samobójstwa, w tym broni palnej, za jedną z opartych na dowodach metod prewencji samobójstw. Wynika to m.in. z faktu, że część zachowań samobójczych następuje w czasie krótkotrwałego, ostrego kryzysu, a dostęp do bardzo skutecznego środka może przesądzać o skutku takiego impulsu.

W metaanalizie opublikowanej w „Annals of Internal Medicine” dostęp do broni w gospodarstwie domowym był związany z wyższym ryzykiem samobójstwa i stania się ofiarą zabójstwa. Nowsze przeglądy literatury również wskazują na związek dostępności broni i liberalnych regulacji z częścią szkód związanych z bronią.

Bezpieczne przechowywanie broni ma znaczenie

Badania dotyczą również sposobu przechowywania broni. Przeglądy naukowe wskazują, że zamki zabezpieczające oraz przechowywanie broni w bezpiecznych warunkach mogą ograniczać ryzyko niezamierzonych obrażeń.

W przypadku zwiększenia liczby egzemplarzy znajdujących się w prywatnych mieszkaniach rośnie więc znaczenie nie tylko samej procedury wydawania pozwolenia, ale również regularnych kontroli, szkolenia właścicieli, zabezpieczeń przed dziećmi i osobami nieuprawnionymi oraz sprawnego reagowania po śmierci właściciela lub utracie broni.

Finlandia pokazuje, że dużo broni nie oznacza braku kontroli

Nawrocki jako przykład wskazał m.in. Finlandię. Wysoki poziom posiadania broni nie oznacza tam jednak, że każdy może po prostu kupić pistolet.

Fińska policja wymaga wykazania akceptowalnego celu posiadania broni, a wnioskodawca musi zostać uznany za osobę odpowiednią pod względem zdrowia i zachowania. Przy pierwszym pozwoleniu przeprowadzany jest wywiad. Pozwolenie na pistolet lub rewolwer można co do zasady uzyskać dopiero po ukończeniu 20 lat.

Przykład Finlandii pokazuje więc, że duża liczba broni w społeczeństwie i daleko idąca reglamentacja mogą funkcjonować jednocześnie.

Wojna w Ukrainie zmieniła polską debatę o bezpieczeństwie

Argument zwolenników zwiększania kompetencji strzeleckich społeczeństwa jest szczególnie istotny w polskich warunkach. Za wschodnią granicą Polski od 2022 roku trwa pełnoskalowa wojna Rosji przeciwko Ukrainie. Polska rozbudowuje armię, modernizuje uzbrojenie, rozwija infrastrukturę na wschodzie kraju oraz zwiększa liczebność rezerw.

Ministerstwo Obrony Narodowej podkreśla, że potencjalnego agresora ma odstraszać przede wszystkim liczna, wyszkolona i dobrze wyposażona armia. Polska posiada ponad 210 tys. żołnierzy, w tym ponad 41 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, a docelowo Siły Zbrojne mają być dalej rozbudowywane.

Równolegle rozwijany jest program powszechnych dobrowolnych szkoleń obronnych „wGotowości”. Ma on zwiększać odporność społeczną oraz uczyć umiejętności przydatnych podczas kryzysu. To szersze podejście niż samo strzelanie – bezpieczeństwo obejmuje również pierwszą pomoc, reagowanie kryzysowe, łączność, ochronę ludności czy przeciwdziałanie dezinformacji.

Prywatny pistolet nie zastąpi zdolności wojskowych

Posługiwanie się bronią jest jedną z kompetencji przydatnych żołnierzowi, ale współczesna wojna wymaga znacznie więcej. Siły Zbrojne działają w strukturach dowodzenia, planowania i mobilizacji. Potrzebują rozpoznania, łączności, logistyki, medycyny pola walki, artylerii, obrony przeciwlotniczej, dronów, wojsk inżynieryjnych i współdziałania całych pododdziałów.

Właśnie dlatego z punktu widzenia obronności trzeba odróżnić prywatnego właściciela broni od wyszkolonego rezerwisty lub żołnierza WOT. Ten drugi jest częścią zorganizowanego systemu, podlega dowodzeniu, zna procedury i ćwiczy wykonywanie określonych zadań.

Sam fakt posiadania pistoletu czy karabinka przez większą liczbę mieszkańców nie tworzy automatycznie dodatkowej jednostki wojskowej ani nie zwiększa wprost zdolności państwa do prowadzenia operacji obronnej.

Szkolenie społeczeństwa a uzbrajanie społeczeństwa to nie to samo

Dochodzimy tym samym prawdopodobnie do najważniejszego punktu rozpoczętej przez Nawrockiego debaty. Można zwiększać liczbę osób potrafiących bezpiecznie posługiwać się bronią bez konieczności automatycznego zwiększania liczby prywatnych egzemplarzy przechowywanych w domach.

Strzelnice, kluby sportowe, szkolenia wojskowe, WOT, aktywna rezerwa i programy dobrowolnych szkoleń pozwalają rozwijać kompetencje pod kontrolą instruktorów i instytucji państwa. Rozszerzanie prywatnego dostępu do broni jest natomiast osobną decyzją, która oprócz potencjalnych korzyści wiąże się również z dodatkowymi ryzykami dla bezpieczeństwa publicznego.

Wojna za naszą wschodnią granicą pokazuje, że Polska musi być przygotowana na realne zagrożenie militarne. Nie mam wątpliwości, że powinniśmy szkolić obywateli, rozwijać rezerwy i uczyć bezpiecznego posługiwania się bronią. Ale bezpieczeństwo państwa powinno przede wszystkim opierać się na świetnie wyszkolonym Wojsku Polskim, nowoczesnym uzbrojeniu, sprawnym WOT i rezerwistach działających w zorganizowanym systemie dowodzenia.

Nie potrzebujemy Kowalskich i Nowaków biegających w czasie kryzysu po ulicach z prywatną bronią. Posiadanie pistoletu w domu nie robi z nikogo żołnierza. Broń bez odpowiedniego szkolenia, dyscypliny, procedur i dowodzenia może stworzyć dodatkowe zagrożenia zamiast poprawiać bezpieczeństwo. Dlatego zanim zaczniemy ułatwiać dostęp do broni, powinniśmy bardzo dokładnie rozmawiać również o kontroli, okresowych badaniach, bezpiecznym przechowywaniu i odpowiedzialności jej właścicieli.

Łukasz Ptak

Debata dopiero się zaczyna

Karol Nawrocki nie przedstawił na razie projektu powszechnego dostępu do broni. Jego wystąpienie otworzyło jednak polityczną dyskusję, która może w przyszłości przełożyć się na konkretne propozycje legislacyjne. Punktem odniesienia będą z jednej strony wojna w Ukrainie i potrzeba zwiększania odporności społeczeństwa, z drugiej – skala ryzyk związanych z większą liczbą broni pozostającej poza bezpośrednią kontrolą państwa.

Istotne będą również ustalenia NIK. Polski system już dziś nie zapewnia pełnego monitorowania wszystkich posiadaczy broni i okresowej oceny spełniania przez nich warunków wymaganych przy wydawaniu pozwolenia. Każda przyszła propozycja zmiany przepisów będzie więc musiała być analizowana także na tle tych istniejących problemów.

Wojna za granicą sprawia, że przygotowanie społeczeństwa do kryzysu jest ważniejsze niż przez wiele poprzednich dekad. Pozostaje jednak pytanie, czy najlepszą odpowiedzią jest większa liczba prywatnej broni, czy przede wszystkim większa liczba dobrze wyszkolonych ludzi działających w ramach sprawnego systemu obronnego państwa.

Źródła

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *