Państwa Grupy Wyszehradzkiej chcą wykorzystać fundusze UE do walki z drogą energią. Co może zyskać przemysł?

Linie wysokiego napięcia w Polsce – infrastruktura elektroenergetyczna

Polska, Czechy, Słowacja i Węgry chcą większej swobody w wykorzystywaniu pieniędzy Unii Europejskiej do ochrony przemysłu przed skutkami wysokich cen energii. Państwa Grupy Wyszehradzkiej przedstawiły 19 października w Bratysławie wspólny wniosek o czasowe odstępstwa, które miałyby pozwolić wykorzystać w tym celu część dostępnych środków unijnych.

Pomysł pojawił się podczas spotkania ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę i energetykę państw V4 z unijnym komisarzem ds. energii Danem Jørgensenem. Polskę reprezentował minister energii Miłosz Motyka.

Na obecnym etapie nie jest to jednak decyzja Komisji Europejskiej ani uruchomienie nowego programu dopłat. V4 wystąpiła z politycznym wnioskiem o rozszerzenie elastyczności istniejących funduszy. Dopiero jego ewentualne zaakceptowanie przez instytucje UE pozwoliłoby określić szczegółowe zasady, beneficjentów i skalę wsparcia.

V4 chce odciążyć budżety krajowe

O wspólnej inicjatywie poinformowała po spotkaniu słowacka wicepremier i minister gospodarki Denisa Saková. Jak podał Reuters, cztery państwa zwróciły się o czasowe odstępstwo umożliwiające wykorzystanie części funduszy Unii Europejskiej do wspierania przemysłu dotkniętego wysokimi cenami energii.

Saková wskazała, że rozwiązanie mogłoby dotyczyć między innymi środków polityki spójności oraz Funduszu Modernizacyjnego. Argument Grupy jest prosty: jeżeli koszt ochrony przedsiębiorstw przed gwałtownym wzrostem cen energii będzie ponoszony wyłącznie przez budżety narodowe, oznacza to kolejne wydatki publiczne w państwach, które już mierzą się z presją na finanse publiczne.

Nie chodzi więc wyłącznie o pytanie, czy przemysł powinien otrzymać pomoc. Istotą dzisiejszej propozycji jest także odpowiedź na pytanie, kto ma tę pomoc finansować.

Polska mówi o cenach energii i konkurencyjności przemysłu

Polskie Ministerstwo Energii przed spotkaniem wskazywało cztery główne obszary rozmów w Bratysławie: przystępne ceny energii i konkurencyjność gospodarki, bezpieczeństwo dostaw i dywersyfikację, rozwój infrastruktury transgranicznej oraz przyszłe ramy regulacyjne UE po 2030 roku. Rozmowy dotyczyły również energetyki jądrowej i innych technologii niskoemisyjnych.

Dzisiejsza inicjatywa nie pojawiła się przy tym nagle. Już podczas wrześniowego szczytu V4 premier Donald Tusk wskazywał, że jednym ze wspólnych interesów państw regionu jest ograniczenie kosztów energii i ochrona konkurencyjności europejskiego przemysłu. Zapowiadał wówczas sprzeciw wobec rozwiązań unijnych, które mogłyby prowadzić do dalszego wzrostu cen energii.

Dla Polski ma to szczególne znaczenie. Relatywnie wysoka emisyjność krajowego systemu energetycznego, koszty uprawnień do emisji CO2, konieczność modernizacji sieci oraz ogromne potrzeby inwestycyjne transformacji energetycznej przekładają się na koszty ponoszone przez przemysł – szczególnie przez firmy zużywające duże ilości energii.

UE już pozwala pomagać energochłonnym firmom

Unia Europejska już dziś dopuszcza znaczące formy pomocy dla przemysłu. Dlatego propozycja V4 nie oznacza tworzenia całego systemu od zera.

Od czerwca 2025 roku obowiązują ramy pomocy państwa Clean Industrial Deal State Aid Framework – CISAF. Pozwalają one państwom członkowskim między innymi wspierać koszty energii elektrycznej odbiorców energochłonnych, inwestycje w dekarbonizację przemysłu, rozwój czystych źródeł energii oraz produkcję technologii potrzebnych transformacji.

Po rozpoczęciu kolejnego kryzysu energetycznego związanego z konfliktem na Bliskim Wschodzie Komisja Europejska poszła jeszcze dalej. 29 kwietnia 2026 roku przyjęła Middle East Crisis Temporary State Aid Framework – METSAF, czyli czasowe ramy pomocy publicznej obowiązujące do końca 2026 roku.

W odniesieniu do energochłonnego przemysłu METSAF pozwala zwiększać intensywność zatwierdzonych programów obniżających koszty energii elektrycznej z 50 do nawet 70 proc. kwalifikowanych kosztów zużycia energii. Oznacza to, że pod względem prawnym możliwości wspierania przedsiębiorstw już są stosunkowo szerokie.

Problem polega na czym innym: takie programy muszą być z czegoś finansowane. I właśnie tutaj pojawia się dzisiejsza propozycja V4.

Fundusze spójności: część elastyczności już istnieje

Również wykorzystanie polityki spójności na cele energetyczne nie jest całkowicie nowym pomysłem. Komisja Europejska już w kwietniu 2026 roku w planie AccelerateEU zapowiedziała pomoc państwom członkowskim w maksymalnym wykorzystaniu dostępnych funduszy unijnych oraz – tam, gdzie jest to prawnie możliwe – ich przeprogramowywaniu na inwestycje ograniczające skutki wysokich cen energii.

Komisja wskazywała przede wszystkim na inwestycje strukturalne: termomodernizację, fotowoltaikę, energetykę wiatrową, magazyny energii, rozbudowę i zabezpieczanie infrastruktury energetycznej czy elektryfikację gospodarki.

W ramach przeglądu śródokresowego polityki spójności na priorytety energetyczne przesunięto już około 1,2 mld euro w skali całej Unii.

To pokazuje zasadniczą różnicę między dotychczasowym podejściem a postulatem V4. Unijne pieniądze mogą już finansować inwestycje, które w długiej perspektywie obniżają koszty energii. Państwa Grupy Wyszehradzkiej chcą najwyraźniej uzyskać większą możliwość wykorzystania tych środków także do łagodzenia bieżących skutków kryzysu dla przedsiębiorstw.

Fundusz Modernizacyjny jest dla Polski szczególnie ważny

Drugim wskazanym przez Denisę Sakovą źródłem jest Fundusz Modernizacyjny. Z perspektywy Polski jest to znacznie ważniejszy instrument, niż może sugerować sama jego nazwa.

Fundusz jest finansowany ze sprzedaży uprawnień w unijnym systemie EU ETS i ma wspierać modernizację systemów energetycznych w 13 państwach UE o niższych dochodach. Beneficjentami są wszystkie cztery państwa V4: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.

Komisja Europejska szacuje łączne przychody Funduszu Modernizacyjnego w latach 2021–2030 na około 57 mld euro – przy założeniu średniej ceny uprawnienia do emisji na poziomie 75 euro za tonę CO2.

Środki te mają jednak określony cel. Finansują przede wszystkim odnawialne źródła energii, efektywność energetyczną – także w przemyśle – magazynowanie energii, modernizację sieci, ciepłownictwo oraz sprawiedliwą transformację regionów zależnych od paliw kopalnych.

To oznacza, że ewentualna zgoda na szersze wykorzystanie Funduszu Modernizacyjnego do bieżącego łagodzenia kosztów energii byłaby rzeczywistą zmianą filozofii części jego wydatkowania: z inwestowania przede wszystkim w usuwanie przyczyn wysokich kosztów na częściowe finansowanie ich krótkoterminowych skutków.

Kto mógłby skorzystać?

Szczegółów programu jeszcze nie ma, dlatego nie można dziś wskazać konkretnych polskich firm ani kwot, które miałyby otrzymać pomoc. Reuters informuje jedynie o wsparciu przemysłu korzystającego z programów osłonowych związanych z wysokimi cenami energii.

Najbardziej naturalnymi potencjalnymi beneficjentami byłyby przedsiębiorstwa energochłonne, dla których energia stanowi znaczącą część kosztów produkcji. Do takich branż należą między innymi hutnictwo, przemysł chemiczny, produkcja nawozów, cementu, szkła, papieru czy niektóre segmenty przemysłu metalowego.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie takie przedsiębiorstwa automatycznie otrzymałyby pieniądze. Każdy program musiałby zostać dostosowany do unijnych zasad pomocy publicznej, określić grupę uprawnionych przedsiębiorstw, sposób obliczania wsparcia i jego maksymalną intensywność.

Pomoc publiczna nadal będzie miała znaczenie

Nawet ewentualna zgoda Komisji Europejskiej na wykorzystanie nowych źródeł finansowania nie oznaczałaby zniesienia unijnych zasad konkurencji.

Dotacje, rekompensaty czy preferencyjne finansowanie kierowane do wybranych przedsiębiorstw mogą stanowić pomoc publiczną. Państwo musi więc działać w ramach obowiązujących wyłączeń albo programu zgodnego z zasadami Komisji Europejskiej.

Obecnie ważnym punktem odniesienia jest CISAF, obowiązujący do końca 2030 roku, a w przypadku skutków obecnego kryzysu również czasowy METSAF. To właśnie te przepisy określają, na jakich zasadach przedsiębiorstwa mogą otrzymywać pomoc bez nadmiernego zaburzania konkurencji na jednolitym rynku.

W praktyce oznacza to, że spór V4 z Komisją nie dotyczy wyłącznie pytania „czy można pomagać”, lecz również tego, czy do finansowania legalnie dopuszczalnej pomocy będzie można szerzej wykorzystywać wspólne środki europejskie.

Jest również druga strona: pieniądze wydane raz nie zostaną wydane ponownie

Propozycja V4 ma oczywistą zaletę z punktu widzenia finansów publicznych. Jeżeli część kosztów osłon dla przemysłu zostałaby sfinansowana ze środków unijnych, Polska i pozostali członkowie grupy nie musieliby pokrywać całego rachunku ze swoich budżetów.

Nie oznacza to jednak, że pomoc staje się darmowa. Jeżeli Komisja zgodziłaby się jedynie na zmianę przeznaczenia już przyznanych pieniędzy, środki wykorzystane na rekompensowanie bieżących kosztów energii nie zostałyby przeznaczone na inne projekty.

W polityce spójności mogłoby to oznaczać mniejszą pulę na część inwestycji regionalnych lub infrastrukturalnych. W przypadku Funduszu Modernizacyjnego pojawia się jeszcze poważniejszy dylemat: każda złotówka wykorzystana do czasowego obniżenia rachunku za energię nie finansuje w tym samym momencie sieci, magazynów, efektywności energetycznej czy nowych źródeł wytwarzania, które powinny trwale obniżać koszty w przyszłości.

Dlatego z punktu widzenia Polski najkorzystniejsze byłoby rozwiązanie, które nie sprowadza się jedynie do przesuwania pieniędzy pomiędzy istniejącymi celami, lecz zapewnia dodatkową elastyczność przy jednoczesnym zachowaniu środków na modernizację energetyki.

Europa nadal płaci za uzależnienie od importowanej energii

Dzisiejszego wniosku V4 nie można analizować w oderwaniu od sytuacji na światowych rynkach. Komisja Europejska w kwietniowym planie AccelerateEU wskazywała, że 57 proc. energii zużywanej w Europie nadal pochodzi z importowanych paliw kopalnych.

W samym 2025 roku Unia zapłaciła za ich import około 340 mld euro. Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięciu cieśniny Ormuz koszt importowanych paliw w pierwszych 52 dniach kryzysu wzrósł według wyliczeń Komisji o około 24 mld euro względem wcześniejszych warunków rynkowych.

Komisja zwraca przy tym uwagę, że państwa posiadające duży udział krajowej czystej energii – zarówno odnawialnej, jak i jądrowej – oraz rozbudowane sieci i magazyny są generalnie mniej podatne na obecne skoki cen.

To ważna wskazówka także dla Polski. Osłony mogą ratować przedsiębiorstwa w czasie kryzysu, ale nie zastąpią inwestycji w energetykę. Jeżeli po zakończeniu każdego kryzysu pozostaniemy równie zależni od drogich paliw i niewystarczającej infrastruktury, przy kolejnym wstrząsie ponownie będziemy finansować kolejne programy osłonowe.

V4 znów próbuje mówić jednym głosem

Dzisiejszy wniosek ma również znaczenie polityczne. Jeszcze niedawno współpraca Grupy Wyszehradzkiej była mocno osłabiona przede wszystkim przez różnice dotyczące Rosji i Ukrainy. W ostatnich miesiącach cztery państwa ponownie zaczęły jednak szukać tematów, w których ich interesy są zbieżne.

Energia jest jednym z najbardziej oczywistych takich obszarów. Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mają różne miksy energetyczne i różną politykę wobec poszczególnych źródeł energii, ale wszystkie mają silny sektor przemysłowy i wszystkie obawiają się utraty konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw wobec firm z USA czy Azji.

Jeżeli cztery państwa będą konsekwentnie prezentowały wspólne stanowisko, ich siła negocjacyjna wobec Komisji i pozostałych państw członkowskich będzie większa niż w przypadku czterech oddzielnych wniosków.

Co wydarzy się teraz?

Na razie nie ma decyzji Komisji Europejskiej, dokładnej kwoty programu ani katalogu przedsiębiorstw, które mogłyby z niego skorzystać. Nie wiadomo również, czy ewentualne odstępstwo dotyczyłoby całej dostępnej puli określonych funduszy, czy jedynie ściśle wyznaczonej części.

Najważniejsze będzie teraz stanowisko Komisji Europejskiej. Bruksela musi ocenić, czy propozycja V4 może zostać wprowadzona w ramach już istniejących regulacji, czy potrzebna będzie ich zmiana. Kolejnym etapem będzie określenie sposobu finansowania oraz zasad udzielania pomocy zgodnie z regułami konkurencji.

Sam kierunek propozycji jest z polskiej perspektywy zrozumiały. W sytuacji nadzwyczajnego wzrostu kosztów energii ochrona europejskiego przemysłu nie powinna zależeć wyłącznie od zasobności poszczególnych budżetów narodowych. W przeciwnym razie państwa mające większą przestrzeń fiskalną mogą znacznie mocniej wspierać swoje przedsiębiorstwa, co samo w sobie prowadziłoby do nierównowagi na wspólnym rynku.

Kluczowe będzie jednak znalezienie równowagi. Fundusze europejskie mogą pomóc przemysłowi przetrwać kryzys, ale nie powinny zostać wykorzystane w sposób, który ograniczy inwestycje niezbędne do tego, aby za kilka lat podobne programy osłonowe były potrzebne w znacznie mniejszej skali.

Źródła

Reuters – państwa V4 chcą większej elastyczności w wykorzystaniu funduszy UE, 19 października 2026 r.
Ministerstwo Energii – spotkanie ministrów energii V4 w Bratysławie
KPRM – Grupa Wyszehradzka i wspólne stanowisko wobec cen energii
Komisja Europejska / Rada UE – AccelerateEU: Affordable and Secure Energy through Accelerated Action
Komisja Europejska – Clean Industrial Deal State Aid Framework (CISAF)
Komisja Europejska – Middle East Crisis Temporary State Aid Framework (METSAF)
Komisja Europejska – Fundusz Modernizacyjny

Podobał Ci się ten artykuł?

lukaszptak.pl tworzę samodzielnie.
Jeśli cenisz moje teksty, komentarze i analizy, możesz wesprzeć dalszy rozwój serwisu, stawiając mi wirtualną kawę.

Treści pozostają dostępne bez paywalla, a każde wsparcie jest całkowicie dobrowolne.

Wsparcie realizowane przez buycoffee.to

Udostępnij artykuł

Awatar Łukasz Ptak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *