Jesteś tutaj
Strona główna > Felieton > Polska zmasakrowana na Mundialu w Rosji

Polska zmasakrowana na Mundialu w Rosji

Polska zmasakrowana na Mundialu w Rosji

Koniec marzeń o zwycięstwie Polskiej reprezentacji w mistrzostwach świata w Piłce Nożnej. Polacy zostali dosłownie zmasakrowani w meczu z Kolumbią. Po przegranej w meczu z Senegalem, istniała nadzieja, na zwycięstwo w meczu o wszystko. Teraz możemy myśleć tylko o pietruszce… Tylko po co?

Polska kadra do wymiany

To co wydarzyło się w Kazaniu nie śniło się chyba nikomu. Polacy nie strzelili ani jednego gola. Po raz kolejny kibice przekonali się, że napompowany do granic możliwości balonik musi kiedyś wybuchnąć. Kibice mogli poczuć się oszukani już po pierwszym meczu. Wtedy to popełniliśmy dwa kardynalne błędy. Wtedy też chyba reprezentacja uświadomiła sobie, że są do niczego. Jak można było strzelić samobója? Jak można było opuścić pole bramkowe przez światowej klasy bramkarza? Te pytania można skierować do Thiago Cionka oraz Wojciecha Szczęsnego. Nawet gol Krychowiaka strzelony dla Polski nie zmienił obrazu drużyny. To właśnie błędy Cionka i Szczęsnego spowodowały, że Internet zalały memy mieszające z błotem kadrę Adama Nawałki oraz jego samego. Może to odpowiedni moment na weryfikację, czy aby na pewno kadra została odpowiednio dobrana. Zbigniew Boniek – prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej – ma ciężki orzech do zgryzienia. Może warto zweryfikować, czy trener Nawałka nie wypalił się na stanowisku.

Potem było już tylko gorzej

Nastał wieczór 24 czerwca i o 20:00 rozpoczął się dramach w dwóch aktach. Przegląd Sportowy porównał mecz Polaków właśnie do klasyki literatury polskiej – „Dziadów” Adama Mickiewicza. Dostaliśmy – mówiąc kolokwialnie – po dupie od Kolumbijczyków. Kolumbia była po prostu lepsza, ale to było wiadomo nie od dziś. Oddali na bramkę Polaków aż 13 strzałów, a trzy z nich były celne. Polska na 9 prób nie oddała ani jednego w okno bramki. Polska reprezentacja jest świetna w stałych fragmentach gry. Co z tego, skoro nie wykorzystaliśmy odpowiednio możliwości, które dała nam sytuacja na boisku.

Po dwóch meczach na Mundialu przed meczem o honor nie mamy na koncie ani jednego punktu. To nie wróży dobrze, tym bardziej, że morale w reprezentacji nie są najlepsze. Chyba, że piłkarze znów pocieszą się w hotelowym basenie z roznegliżowanymi kobietami, jak po meczu z Senegalem pisały media. Porażka w tamtym meczu tak pogrążyła ich w zadumie, że widocznie potrzebowali „relaksu”. Tylko, że na relaks i zabawę zasługują zwycięzcy, a nie wielcy przegrani. Ci powinni spędzać długie godziny w sali konferencyjnej, oglądać materiały z meczu, analizować je i wyciągać wnioski. Następnie powinni biegać po boisku treningowym i do wyzionięcia ducha walczyć sami ze sobą, by pokazać Polakom, że kibicują zwycięzcom. Aż 16,5% ankietowanych wierzyło przed rozpoczęciem mistrzostw, w to że reprezentacja Polski dotrze do finału. Co więcej 28,4% mówiło nawet o tym, że do kraju wrócą z medalem. Natomiast kadra Nawałki przed mundialem obiecała polskim kibicom przynajmniej wyjście z grupy. Po wczorajszym meczu jest to już tylko wesoła anegdotka do opowiadania kolegom przy piwie. Reprezentacja nie wróci już z tarczą, a na tarczy. Nie zasługuje już nawet na długie wyczekiwanie na nich w hali przylotów.

O co ten cały hałas, przecież jesteśmy świetni…

… w reklamach. To właśnie w nich kadra oraz sam selekcjoner prezentują się po mistrzowsku. Ilością, reklamy z przedstawicielami polskich piłko-kopaczy dorównują w czasie mundialu reklamom produktów leczniczych. Z dużą dozą pewności można przewidzieć, że w trakcie każdego bloku reklamowego zobaczymy piłkarza, albo samego Nawałkę przynajmniej kilka razy. Muszą nie tylko pięknie wyglądać, ale i prezentować się po mistrzowsku. Idealnie wystylizowane fryzury, dopasowane do ciała ubrania, wszystko po to, by wzbudzić w kibicach pozytywne skojarzenia z reklamowaną przez nich marką. Skoro mój ulubiony piłkarz reklamuje, to muszę to mieć. On przecież jest ikoną stylu i trendsetterem. Pijemy tylko jedyne słuszne napoje, kupujemy tylko jeden model telefonu, robimy zakupy tylko w jednym sklepie. Marki tak nas do siebie przywiązują kibicowaniem, że w Biedronce za każdego gola polskiej drużyny można było dziś zrobić zakupy ze zniżką o wartości 5 zł/gol. Orange natomiast za każdą bramkę dawał swoim klientom dodatkowe gigabajty danych. Promocję dla nowych abonentów miał również nc+, który za wyjście z grupy gwarantował 6 miesięcy abonamentu za 0 zł. Żadna z tych promocji się nie spełniła – wyłamał się tylko Orange, który dał klientom 3 GB danych na otarcie łez. I chyba też po to, by można było je wykorzystać do dalszego mieszania z błotem polskiej reprezentacji.

Polacy! Wiele się stało!

Nie możemy oszukiwać się, że nic się nie stało. Nie ma sensu pocieszać bogatych i ociekających zajebistością piłkarzy. Oni potrafią się sami pocieszyć w hotelowych basenach. To Polacy zasługują na pocieszenie i słowa wyjaśnienia. Jak zamierzacie Drodzy piłkarze ukoić nerwy kibiców? TVN24 pokazywał zaraz po meczu chłopaka, który dosłownie nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Był tak zapłakany, że to jego dziewczyna musiała werbalizować jego uczucia i emocje. To właśnie tacy ludzie zasługują na słowa otuchy. Piłkarze wrócą do swoich apartamentów, będą relaksować się w towarzystwie swoich modelowych wags, a kibice zostaną pozostawieni sami sobie.

Kasa, kasa, kasa

To właśnie w takich chwilach wraca niesprawiedliwość wobec kosztów jakie ponosi polskie państwo na PZPN i reprezentację. To ogromne środki, które nie są w stanie wyprowadzić polskiej ekipy z grupy eliminacyjnej. Po raz kolejny reprezentacja udowodniła, że nie zasługują na szacunek i honor (zobaczymy po meczu z Japonią). Może warto przemyśleć czy rzeczywiście tak ogromne środki musimy przeznaczać na polską piłkę nożną? Drużyna w wielkich konkursach od lat nie osiągnęła nic godnego na pochwałę. Dostanie się na mundial dla tak bogatej reprezentacji powinna być czymś normalnym.

Co sobie myślą reprezentacje w piłce ręcznej, czy siatkówce? Lekkoatleci? Oni osiągają dla Polski to czego piłkarze nie są w stanie osiągnąć od lat. Zwyciężają, zdobywają medale. Po prostu sławią Polskę na światowych arenach – od mistrzostw Europy po świat, a także Olimpiady. Co z tego mają? Uścisk dłoni prezesa ich związków sportowych i prezydenta po powrocie z mistrzostw. Pieniądze na nich z kasy nie idą, a przynajmniej nie w takiej ilości jak powinny. Nie raz w wywiadach lekkoatleci zwracają uwagę na stan polskiej lekkoatletyki. Stan finansowy – bo muszą z własnej, prywatnej kieszeni dokładać do treningów, a nawet trenować za granicą, bo w Polsce nie ma na to warunków. Obudź się rządzie, a w szczególności Ministrze Sportu i Turystyki. Zweryfikujcie, czy nasze – podatników – pieniądze idą do właściwej kasy.

Już w najbliższy czwartek mecz o pietruszkę. Około 18:00 okaże się, czy ze strony polskiej reprezentacji padnie choć jeden – zwycięski – gol.

Źródła: NaTemat.plMedia2FaktKomórkomat

Dodaj komentarz

Top

%d bloggers like this: